Finding Dory
Kompozytor: Thomas Newman
Rok produkcji: 2016
Wytwórnia: Walt Disney Records
Czas trwania: 68:22 min.

Ocena redakcji:

 

Zbędnych sequeli Pixara ciąg dalszy. Tym razem, po samochodach i potworach, wracamy do oceanu, gdzie sytuacja bohaterów „Finding Nemo” zostaje odwrócona i zamiast na pociesznym błazenku skupia się na – jak sam tytuł wskazuje – zapominalskiej Dory, która nagle dostaje przebłysków odnośnie swojej przeszłości. Film pod wieloma względami powiela atrakcje poprzednika, wzorowo je także wyolbrzymiając, urozmaicając. Nie da się jednak ukryć, iż to jedynie typowy skok na kasę i twór generalnie niepotrzebny.

 

Na kompozytorski stołek, w przeciwieństwie do „Aut”, powraca ten sam człowiek, czyli oczywiście Thomas Newman. Oznacza to zatem dokładnie tę samą stylistykę, co w pierwowzorze. Zbliżony, acz troszkę dłuższy (o siedem minut) jest również album, na którym ponownie znajdziemy przeróbkę śpiewanej klasyki. Za nową wersję towarzyszącego napisom końcowym „Unforgettable” odpowiada wokalistka Sia i, jak można by się spodziewać, przegrywa z oryginałem znacznie. Warto wspomnieć, że w filmie wykorzystano również nieśmiertelne „What A Wonderful World” Louisa Armstronga, lecz zrobiono to ni przypiął, ni wypiął.

 

t_newman-4108311-1590000964Szczęśliwie reszta soundtracku jest już konkretniejsza, choć, co nie dziwi, pozbawiona świeżości „…Nemo”. Ale nie jego lotności. Newman dalej czuje bluesa. Jego praca potrafi, przynajmniej miejscami, porwać na dużym ekranie, a i poza nim pozwala wpłynąć na prawdziwy ocean fikuśnych dźwięków. Mimo niezbyt szałowego początku, znajdziemy tu zatem kilka nowych tematów, które spokojnie dorównują melodiom z pierwowzoru. Inna sprawa, że ponownie plankton na płycie nie wpływa dobrze na jej eksplorację. Trzeba jednak zaznaczyć, że tym razem utworów jest nieco mniej i zgrabnie przechodzą jeden w drugi, zatem ciągłość nie jest tu specjalnie zaburzona. Kilkudziesięciosekundowe przerywniki, jak początkowe „Kelpcake”, „Migration Song” czy „All Alone” oraz totalnie wybijającą z klimatu pieśń „O, We're Going Home”, można sobie było jednak darować, gdyż zwyczajnie przemykają one przez uszy. Także wieńczące krążek, quasi bonusowe motywy wydają się zbędne, nawet jeśli same w sobie są niezłe.

 

Na dłuższą metę długość poszczególnych ścieżek nie ma tak naprawdę znaczenia. Takie „…Shells” trwa na przykład niemal pięć minut, które w filmie stanowią niezwykle emocjonujący moment, zapodany z prawdziwą maestrią. Ale co z tego, skoro bez kontekstu właściwie się one nie sprawdzają i zwłaszcza dla młodszych melomanów nie będą przedstawiać większej wartości. Na szczęście podobne, mało angażujące fragmenty można policzyć tu na palcach jednej ręki, a im dalej zagłębimy się w nuty, tym więcej barw odkryjemy. I oczywiście Newman nie byłby sobą, gdyby dodatkowo nie ozdobiłby ich okolicznościowymi, wyjętymi wprost z filmu odgłosami, perfekcyjnie wpisanymi w fakturę poszczególnych motywów (np. dziecięcy śmiech w  „Kelpcake”). Przeciwników takich zabiegów od razu uprzedzam, że również nie ma ich tutaj za wiele.

 

Maestro odwołuje się oczywiście do swojego poprzedniego dokonania – chociażby już w „One Year Later” – ale nie rezygnuje z kreatywności, po dosłowne cytaty sięgając niezmiernie rzadko, niezbyt ochoczo. Newman nie zatracił także swoistego pazura w tworzeniu zadziwiająco lekkich, figlarnych melodyjek. Nawet jeśli żadna z nich nie stanowi novum na tle dotychczasowej twórczości kompozytora, to i tak bez problemu powinna zadowolić jego fanów. Ponownie jest tu do czego potupać nóżką, raz jeszcze muzyka naszpikowana jest mnóstwem przyjemnych detali, zaskakujących niuansów i niecodziennych dźwięków, w które aż chce się zanurzać raz po raz (polecam zresztą odsłuch na dobrej jakości słuchawkach). Nie brakuje akcji oraz napięcia, ale i czarującej liryki i romantycznego zacięcia. A przy całości spokojnie idzie się odprężyć i po prostu dobrze bawić.

 

Jasne, tu i ówdzie dopadnie nas mniej angażujący underscore, trafi się też trochę dosłownego mickey-mousingu. Wszystko razem może wydać się miejscami zbyt chaotyczne i za kolorowe dla bardziej konserwatywnego melomana. Frajda z odkrywania kolejnych pokładów muzycznej wyobraźni artysty jest jednak niezmienna. Mimo wszystko „…Dory” potrafi ująć – czy to ogólną różnorodnością tematyczną, czy też olbrzymią wprawą w tworzeniu i zręcznością z jaką rozpościera przed nami poszczególne aspekty ilustracyjne. Przykładów intrygujących, niebanalnych sztuczek kompozytorskich i ekscentrycznych fragmentów można by tu mnożyć i mnożyć („Hands!” czy „No Walls” są wprost niesamowite). Dla nerdów to wręcz idealna pozycja do wielogodzinnego studiowania.

 

 

Podejrzewam jednak, że dla wielu innych, przypadkowych odbiorców rzeczony krążek może okazać się zbyt krzykliwy i nadekspresyjny w swej manierze (zupełnie jak bohaterka filmu), przyprawiający o ból głowy natłokiem atrakcji już w połowie. Im polecam zatem „Finding Dory” z lekką rezerwą, podczas gdy miłośnicy takich klimatów spokojnie mogą szykować portfele, celując zarazem w ocenę o oczko wyższą. Krakowskim (rybim) targiem 3,5 nutki (a nawet 3,75) to moja finalna nota.

Autor recenzji: Jacek Lubiński
  • 1. Kelpcake
  • 2. Finding Dory (Main Title)
  • 3. Lost at Sea
  • 4. One Year Later
  • 5. Migration Song
  • 6. “O, We’re Going Home”
  • 7. Jewel of Morro Bay
  • 8. Gnarly Chop
  • 9. Squid Chase
  • 10. Sigourney Weaver
  • 11. Hank
  • 12. Nobody’s Fine
  • 13. Rebecca Darling
  • 14. Meet Destiny
  • 15. Joker at Work
  • 16. Becky Flies
  • 17. Hands!
  • 18. Almost Home
  • 19. Open Ocean
  • 20. Two Lefts and a Right
  • 21. Everything About You
  • 22. Quarantine
  • 23. Warp
  • 24. All Alone
  • 25. …Shells
  • 26. No Walls
  • 27. Okay with Crazy
  • 28. Hide and Seek
  • 29. Quite a View
  • 30. Unforgettable – Sia
  • 31. Three Hearts (End Title)
  • 32. Loon Tune
  • 33. Fish Who Wander
  • 34. Release
3
Sending
Ocena czytelników:
3 (2 głosów)

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

People Meet and Sweet Music Fills the Heart

People Meet and Sweet Music Fills the Heart

Ludzie spotykają się i miła muzyka rodzi się w sercach Krzysztof Komeda – kompozytor, o którym niby wiemy dużo, ale tak naprawdę nie wiemy nic. Najbardziej znane są jego dzieła jazzowe oraz kooperacja z Romanem Polańskim, jednak to tylko wycinek większej całości. O...

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...