• Sztuka kochania
  • Tortue Rouge, La (Red Turtle, The)
  • Guardians of the Galaxy, Vol. 2
  • Så som i Himmelen (As It Is in Heaven)
  • Sling Blade

Cars 2

data publikacji: 24/10/2011

Auta 2

Cars 2

„...malowana bardzo grubą kreską...”

Kompozytor: Michael Giacchino

Rok produkcji: 2011

Wytwórnia: Walt Disney Records

Czas trwania: 57:00 min.

 

Nie mogę się ostatnio opędzić od wrażenia, że PIXAR wyraźnie traci oddech. Już w „Odlocie” pojawiały się znamiona zadyszki, kiedy kapitalny pomysł osiadł w hollywoodzkiej konwencji, ale to nic w porównaniu z faktem, że kolejne filmy z tego studia to sequele, a nie ma chyba lepszego świadectwa o wyczerpywaniu się pomysłów niż serwowanie, mniej lub bardziej, powtórki z rozrywki. O ile jednak „Toy Story 3” wzbudziło zachwyt (dla mnie niezrozumiały) krytyków i widowni, to „Auta 2” są bodaj najgorzej ocenianym filmem PIXARa od lat. Złożyło się na to kilka czynników, ale kluczowe znaczenie ma zupełna zmiana konwencji z łagodnej przypowieści o wartościach na pełnokrwistą komedię sensacyjną. Wpłynęło to na wszystkie elementy filmowej konstrukcji, w tym rzecz jasna na muzykę.

 

Za ścieżką dźwiękową do pierwszej części „Aut” stał Randy Newman, który bardzo dobrze wczuł się w atmosferę tego obrazu. Ostatnio jednak pisze on dla PIXARa rzadziej, a ulubieńcem producentów studia stał się Michael Giacchino – jego wybór stał się więc naturalny, zważywszy w dodatku, że przebudowano całą koncepcję filmu o samochodach. Świeże spojrzenie na muzykę było więc pożądane, może nawet konieczne.

 

Giacchino w świecie „Aut” odnalazł się bardzo łatwo, pisał już muzykę do filmu o wyścigach, sensację ma w małym palcu i porównywalne doświadczenie w animacji. Niewątpliwie miał więc okazję do rozwinięcia skrzydeł i pokazania całego wachlarza swoich umiejętności. W pewnym sensie nawet to zrobił, tylko skrzydła te okazały się zaskakująco krótkie i płaskie. Kompozytor więc szybko nimi łopoce, co jednak wcale nie sprawia, by wznosił się wyżej.

 

Dobrze oddaje ten problem główny temat, który jest sympatyczny, szybki, wpadający w ucho, ale zarazem banalny, wręcz prostacki. W filmie to nie przeszkadza, w końcu przed widzem roztacza się trójwymiarowa feeria barw, co sprawia, że niewiele uwagi poświęca się muzyce, lecz na płycie sprawa wygląda inaczej. Temat jest właściwie oparty na jednej frazie, która powtarza się sześć razy w nieco zmienionych wariacjach. Prostota? Możliwe, ale dlaczego jest ona skrzętnie tuszowana przez orkiestracyjną ekwilibrystykę? Sam temat zwykle prowadzi elektryczna gitara, zawsze jednak coś jej hałaśliwie towarzyszy – a to szaleńcza perkusja, a to dęciaki, czy wreszcie keyboard. To sprawia, że temat się broni – nie treścią jednak, a formą.

 

Forma zresztą, co w przypadku Giacchino zupełnie nie dziwi, stoi tu na mistrzowskim poziomie. Bardzo pozytywnie wpływa to na słuchalność, lecz nie jest w stanie przykryć płycizny samej muzyki, która jest malowana bardzo grubą kreską. Napięcie brzmi raczej topornie, pastiszowi muzyki do filmów o Jamesie Bondzie brakuje finezji, a humorowi błyskotliwości. Te zarzuty śmiało też można wygłosić pod adresem samego filmu, więc może należy pochwalić kompozytora za to, że tak dobrze wypełnił oczekiwania reżysera i producentów, bezbłędnie wpisując się w wybraną przez nich konwencję? Pewnie tak, ale w żaden sposób nie pozwoli to na zignorowanie wad tej ścieżki.

 

Należy przy tym zaznaczyć, że są w „Autach 2” fragmenty udane, a nawet bardzo dobre. Prawdziwym majstersztykiem należy określić „Tarmac the Magnificent”, który rozpoczyna się bardzo łagodnie, by po chwili rosnącego napięcia przeskoczyć na żywy temat główny, dalej jednak nie jest on w całości powtarzany, ale na zasadzie pętli rozbrzmiewa jedynie jego fragment, by wreszcie pozostać zaledwie echem towarzyszącym epickim dęciakom i pełnym emocji smyczkom – to utwór warty lepszego filmu i lepszego towarzystwa. Jako nieco za długi, ale pełen smaczków należy określić „Towkyo Takeout”, który lawiruje pomiędzy napięciem, akcją, a muzyczną zabawą. Wreszcie epickie „Porto Corsa”, jakby wyjęte z jakiegoś patetycznego widowiska z całym dobrodziejstwem inwentarza: fanfarami, werblami, eleganckimi, głębokimi smyczkami. Sporo więc jest w „Autach 2” eklektyzmu i formalnego kunsztu, ale żadne przyprawy nie uczynią ze średniego dania smakołyku.

 

Tym niemniej słuchanie tej partytury jest, ogólnie rzecz biorąc, przyjemne, wypełnia ona też wzorowo swoją funkcję w obrazie. Jedyne co na dłuższą metę irytuje to pewne nadużywanie głównego tematu. Przyjemność ta, czego nie można zignorować, jest jednak dość pusta. „Auta 2” nie są więc propozycją dla bardziej wymagających słuchaczy, chyba że będą szukali rozluźnienia pomiędzy trudnymi i angażującymi pracami. Giacchino bowiem gwarantuje pewien poziom, więc nawet zważając na wszystkie wady tej partytury, poczucia żenady nie ma.

Autor recenzji: Jan Bliźniak


CD 1

01.

You Might Think – Weezer

02.

Collision Of Worlds – Brad Paisley, Robbie Williams

03.

Mon Caeur Fait Vroum (My Heart Goes Vroom) – Bénabar

04.

Nobody’s Fool Performed – Brad Paisley

05.

Polyrhythm Performed – Perfume

06.

Turbo Transmission

07.

It’s Finn McMissile!

08.

Mater The Waiter

09.

Radiator Reunion

10.

Cranking Up The Heat

11.

Towkyo Takeout

12.

Tarmac The Magnificent

13.

Whose Engine Is This?

14.

History’s Biggest Loser Cars

15.

Mater Of Disguise

16.

Porto Corsa

17.

The Lemon Pledge

18.

Mater’s Getaway

19.

Mater Warns McQueen

20.

Going To The Backup Plan

21.

Mater’s The Bomb

22.

Blunder And Lightning

23.

The Other Shoot

24.

Axlerod Exposed

25.

The Radiator Springs Gran Prix

26.

The Turbomater

Komentarze

Średnia ocena czytelników: 3  

Mefisto 24-10-2011, 15:37

Zgadzam się - nieco pusta i toporna muzyka, ale z wybornymi fragmentami i ogólnym 'funem'. Sam album nieco lepszy i atrakcyjniejszy od pierwszej części, więc ode mnie plus dodatkowy.


czoug 24-10-2011, 20:07

Ta luzacki, niepotężny orkiestrowo Giacchino mi się podoba. Oby tak dalej, tylko na potrzeby albumu trochę usunąłbym materiału ilustracyjnego


Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz