Mindhunter
Kompozytor: Jason Hill
Rok produkcji: 2017
Wytwórnia: Milan
Czas trwania: 69:49 min.

Ocena redakcji:

Season 1

Mindhunter

„…spójna, bardzo klimatyczna muzyka…”

Seryjni mordercy przyciągają uwagę filmowców. Nikt obecnie nie zna się na tej kwestii równie dobrze jak David Fincher, co pokazały jego filmy „Siedem” i „Zodiak”. Do tego grona dołącza nakręcony dla Netfliksa serial „Mindhunter” oparty na książce Johna Douglasa (emerytowany agent specjalny FBI oraz szef Jednostki Analizy Behawioralnej) i Marka Olshakera. Opisano w niej początki tej komórki oraz przeprowadzane pod koniec lat 70. rozmowy z 36. (!!!) skazanymi seryjnymi mordercami i psychopatami. Wszystko po to, aby móc wykorzystać tą wiedzę do schwytania kolejnych zbrodniarzy, których motywy i metody działania są dla stróżów prawa niezrozumiałe. Tak jak inne produkcje Finchera (choć przy serialu pracowali też inni reżyserzy) jest to ciężkie, mroczne, niemal idące ku horrorowi kino, skupione na dialogach oraz atmosferze.

Muzyki jednak nie napisał duet Reznor/Ross, ani pracujący przy innym serialu Finchera dla potentata streamingu Jeff Beal („House of Cards”). Tutaj szansę otrzymał kompletnie nieznany w branży muzyki filmowej Jason Hill – multiinstrumentalista, kompozytor, producent muzyczny oraz wokalista rockowego zespołu Louis XIV. Pracował już z Davidem Fincherem przy „Zaginionej dziewczynie”, gdzie wyprodukował cover piosenki Charlesa Aznavoura „She”, którą wykorzystano w zwiastunie filmu. Ale jakiej estetyki i instrumentarium użył (wówczas) debiutujący kompozytor?

Bardzo klasycznego, czyli smyczków, fortepianu i odrobiny elektroniki. To otrzymujemy w temacie z czołówki, który na płycie jest wydłużony. Powolne dźwięki fortepianu, z akompaniamentem smyczków pasują do tej sceny, czyli przygotowania taśmy magnetofonowej przeplatanej przebitkami z miejsc zbrodni. To już narzuca nam ton produkcji. A że niemal w całości jest ona statyczna, to dla muzyki zostaje sporo miejsca.

Gros muzyki towarzyszy scenom rozmów z mordercami i wywołuje poczucie dyskomfortu. „Beyond the Pleasure Principle” zbudowane jest na tykającej perkusji w tle oraz szklanej harmonijce. Ta ostatnia pojawia się jeszcze w metalicznym „A Bird in a Farn”. Z kolei „Fantasies” brzmi niczym przemielone smyczki puszczone od tyłu i przypominające dźwięk… gotującego się czajnika. Pozornie spokojne, lecz bardzo intensywne „Ed Kemper’s Cage” potrafi podnieść ciśnienie osobom o słabszych nerwach. Czasem wystarczy tylko gitara zmieszana z szumami smyczków, by podbić atmosferę niepokoju. Podobnie działają odbijające się niczym echo dźwięki w „Weird Thing”.

Kontrastem dla mrocznych momentów jest „Wendy Suite”, związane z postacią doktor Carr. Ciepłe dźwięki elektroniki wnoszą światło do mrocznego świata. Przynajmniej w pierwszej części, bo w drugiej połowie dochodzi do wyciszenia, przebijają się pojedyncze dźwięki fortepianu i skrzypiec. W podobnym tonie utrzymano początek „Welcome to Nowhere”, melancholijne „From a Motel Place” oraz smyczkową pierwszą połowę „Academics”.

Jeśli jednak miałbym wskazać najbardziej niepokojący moment, bez wahania byłoby to „Rose Confession”, które opisuje scenę składania zeznań w sprawie makabrycznego morderstwa. Pozornie senna atmosfera tworzona przez klawisze zostaje brutalnie zniszczona wiolonczelą, która świdruje uszy coraz bardziej i te dwa elementy cały czas niejako „walczą” ze sobą. W okolicach 1:30 min. do gry wchodzi fortepian, wywołując drobny ferment, zaś dźwięki intensyfikują się aż do 2:44 min. Wtedy kontrolę przejmują klawisze, skręcając w bardziej „odrealnioną” sferę za pomocą dzwonków czy szklanej harfy. Świdrowanie robi krótkie uderzenie w okolicy 4:40 min., a chwilę później słychać fortepian, jednak finał wprowadza znów świdrujący ambient.

„Mindhunter” ma jednak parę momentów bardziej ilustracyjnych, które poza ekranem nie robią takiego wrażenia – głównie w środku albumu – zaś Hill parę razy sięga po zbyt podobne do siebie środki wyrazu. Niemniej jest to spójna, bardzo klimatyczna muzyka, której nie polecam słuchać w późnych godzinach nocnych. Może wtedy za mocno wejść do głowy i nie wiadomo, czym się to wszystko skończy.

Autor recenzji: Radosław Ostrowski
  • Main Titles
  • Four Windows
  • Weird Thing
  • Wendy Suite
  • Beyond the Pleasure Principle
  • A Bird in the Fan
  • Fantasies
  • Welcome to Nowhere
  • Tell the Parole Board
  • Deviant Terminology
  • An Unguarded Response
  • From a Motel Phone
  • Academics
  • Rose Confession
  • I Know You’re Not Just Here to Teach
  • A Walk Through the Zoo / A Friendly Nuisance
  • Ed Kemper’s Cage
  • Crime of the Century
  • The Man from The Alarm Company
  • A New Hairdo for Beverly Jean
4
Sending
Ocena czytelników:
0 (0 głosów)

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

People Meet and Sweet Music Fills the Heart

People Meet and Sweet Music Fills the Heart

Ludzie spotykają się i miła muzyka rodzi się w sercach Krzysztof Komeda – kompozytor, o którym niby wiemy dużo, ale tak naprawdę nie wiemy nic. Najbardziej znane są jego dzieła jazzowe oraz kooperacja z Romanem Polańskim, jednak to tylko wycinek większej całości. O...

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...