Texas Chainsaw Massacre, The: The Beginning
Kompozytor: Steve Jablonsky
Rok produkcji: 2006
Wytwórnia: Varese Sarabande / Colosseum
Czas trwania: 46:14 min.

Ocena redakcji:

 
Wśród wielu gatunków filmowych, horrory zawsze były na samym końcu listy moich ulubionych. I nie chodzi o to, że nie lubię się w kinie bać, ale raczej o pewną estetykę. Odrobina dreszczyku podczas oglądania filmu w końcu nie zaszkodzi, byle nie było to połączone z kilkoma litrami krwi wylanymi na obiektyw kamery i latającymi po całym planie ludzkimi członkami. Niestety takich filmów ostatnio powstaje coraz więcej i jednym z nich jest "The Texas Chainsaw Massacre: The Beginning", który niedawno pojawił się na ekranach polskich kin. Biorąc pod uwagę twórców tego obrazu, jest to prequel "Teksańskiej masakry piłą mechaniczną" z 2003 roku. Jednym z ludzi pracujących przy obu tych filmach jest kompozytor – Steve Jablonsky.
 
Podobnie jak horrory nie należą do moich ulubionych, tak i za muzyką z nich niezbyt przepadam. A to dlatego, że w większości przypadków jest to praca typowo rzemieślnicza, powstająca wyłącznie na potrzeby obrazu. Za to jeśli chodzi o walory edukacyjne, muzyka z horrorów posiada wiele plusów. Młodzi kompozytorzy, którzy dopiero tworzą swój warsztat i uczą się sztuki ilustracji muzycznej, wiele korzystają na pracy przy takich obrazach. Tym samym ścieżkami dźwiękowymi do horrorów przeważnie zajmują się młodzi twórcy, dopiero rozpoczynający karierę. Jakoś trudno mi do tej grupy zaliczyć Steve’a Jablonsky’ego, który ma swoim koncie ma projekty o wiele ambitniejsze. Jako członek słynnej grupy Media Ventures, a później Remote Control wspólnie z Hansem Zimmerem miał okazję pracować przy naprawdę ciekawych filmach. Zresztą nie tak dawno głośno było o nim przy okazji "Wyspy", do której muzykę, ku zaskoczeniu wszystkich, stworzył samodzielnie.
 
jablonsky-2681501-1590001039"The Texas Chainsaw Massacre: The Beginning" żadną rewelacją nie jest i chyba nikt się nie spodziewał, że będzie. To typowa ścieżka dźwiękowa z horroru, niczym nie wyróżniająca się od innych tego typu. Nie ma żadnych tematów ani nawet melodii, jedynie odpowiedni klimat. Jablonsky nieustannie wykorzystuje tutaj klasyczne rekwizyty kina grozy. Mamy więc niskie, groźnie pomrukujące dźwięki, które kreują nastrój grozy i napięcia. Kiedy już się do nich przyzwyczaimy nagle pojawiają się zaskakujące wybuchy orkiestry, które w połączeniu z odpowiednimi reakcjami na ekranie, mają wystraszyć widza. Gdzieniegdzie pojawia się nawet rytm, wybijany cicho przez perkusję. Niestety poza filmem słucha się tego wszystkiego okropnie. Miejscami zastanawiałem się nawet czy to jeszcze można nazwać muzyką. Atonalne, pozbawione sensu wybuchy, zwroty i wyciszenia, są istną męczarnią. Nie jest to bynajmniej wina Jablonsky’ego, tylko specyfiki ścieżek dźwiękowych z horrorów. Muzyka w takich filmach po prostu musi być podporządkowana obrazowi, tak, aby uzyskać jednoznaczny efekt końcowy. To jak będzie ona sobie radziła poza filmem nie ma już żadnego znaczenia.
 
Dużą cześć muzyki z "The Texas Chainsaw Massacre: The Beginning" stanowią ambientowe tekstury. Jak to zazwyczaj bywa w przypadku kompozytorów wywodzących się z Media Ventures, zajął się tym Mel Wesson. Trzeba przyznać, że jak zwykle poradził sobie z tym świetnie kreując bardzo unikalne dźwięki i klimaty. Niektóre z nich przypominają nieco te z "Batman Begins", przy którym zresztą Wesson także pracował – podobnie jak i przy innych ścieżkach dźwiękowych Hansa Zimmera.
 
Trudno napisać o tej muzyce cokolwiek więcej. Nie jest to płyta, której słuchanie jest jakoś szczególnie uciążliwe, ale trudno też powiedzieć żeby to była przyjemność. Jakiś konkretny i dość ciekawy kształt ma chyba tylko pierwszy utwór na krążku "Main Title". Mamy tutaj naprawdę groźną progresywną muzykę z licznymi nietypowymi dźwiękami wykreowanymi zapewne przez Mela Wessona. Ale "The Texas Chainsaw Massacre: The Beginning" to przede wszystkim poprawna ilustracja muzyczna horroru, której podstawową funkcją jest współgranie z obrazem. Nie ma tutaj nic rewolucyjnego, ani rewelacyjnego, dlatego nie widzę powodu żeby ją komukolwiek polecać. Ot, kolejna rzemieślnicza praca, na którą nie warto zwracać uwagi i o której nikt wkrótce nie będzie pamiętał… 
Autor recenzji: Łukasz Waligórski
  • 1. Main Title
  • 2. Birth
  • 3. Fired
  • 4. Chainsaw
  • 5. Officer Hoyt
  • 6. Biker Chase
  • 7. Chrissie Alone
  • 8. Mama's House
  • 9. Ten Push Ups
  • 10. Attempted Rescue
  • 11. Preparing The Victims
  • 12. Chrissie Finds Eric
  • 13. Eric's Death
  • 14. Face Removal
  • 15. Dinner
  • 16. Meat Factory
  • 17. Dean's Death
  • 18. Epilogue
2
Sending
Ocena czytelników:
2 (2 głosów)

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

„Anna” i wampir

„Anna” i wampir

„Wampir z Zagłębia” – to jedna z najgłośniejszych spraw kryminalnych PRL-u lat 70. Niby schwytano sprawcę i skazano go na śmierć, ale po wielu latach pojawiły się wątpliwości, co pokazały publikowane później reportaże czy nakręcony w 2016 roku film „Jestem mordercą”....

Bullitt

Bullitt

There are bad cops and there are good cops – and then there’s Bullitt Ten tagline mówi chyba wszystko o klasyce kina policyjnego przełomu lat 60. i 70. Film Petera Yatesa opowiada o poruczniku policji z San Francisco (legendarny Steve McQueen), który ma zadanie...

Halston

Halston

Roy Halston – zapomniany, choć jeden z ważniejszych projektantów mody lat 70. i 80. Człowiek niemal cały czas lawirujący między sztuką a komercją, został przypomniany w 2021 roku dzięki miniserialowi Netflixa od Ryana Murphy’ego. Choć doceniono magnetyzującą rolę...