Sztuka kochania
Kompozytor: Radzimir ‘JIMEK’ Dębski
Rok produkcji: 2017
Wytwórnia: Agora
Czas trwania: 53:26 min.

Ocena redakcji:

 

Można by się spierać czy talent muzyczny dziedziczy się w genach po ojcu, czy raczej wypija z mlekiem matki. W przypadku Radzimira Dębskiego nie ulega wątpliwości, że został on hojnie obdarzony przez obie strony. Syn Krzesimira Dębskiego i Anny Jurksztowicz, znany również jako JIMEK, zrobił ostatnimi czasy niemałe zamieszanie na polskiej (i nie tylko) scenie muzycznej. Ale oczywiście sam talent bez pracy nie wystarczy, zatem młody Dębski, śladami ojca, zdobył gruntowne wykształcenie klasyczne (w Polsce i USA) i to właśnie u jego boku zdobywał szlify kompozytora filmowego, pracując m. in. przy muzyce do serialu „Ranczo” (jego autorstwa jest choćby piosenka, wykonywana zresztą przez matkę). Od tej pory, Radzimir dwoi się i troi, by wciąż zaskoczyć nas czymś nowym. Światowy rozgłos przyniosło mu zwycięstwo w konkursie na remiks piosenki Beyonce w 2012 roku.

 

Nie mniejszy, również na skalę międzynarodową, okazał się sukces jego orkiestrowo-hiphopowego projektu z Miuoshem i orkiestrą NOSPR oraz – napisanej właściwie w ostatniej chwili – „Historii Hip-hopu”. A w międzyczasie była współpraca z Pezetem, występ na otwarciu gali festiwalowej w Opolu, piosenki nagrane do projektu „Kalendarz Dżentelmeni” z Małgorzatą Kożuchowską czy – ponownie – z Anną Jurksztowicz, drobniejsze projekty filmowe (choćby niewielki, ale znamienny wkład w oprawę muzyczną „Miasta 44” Jana Komasy), autorskie utwory współczesne, kilka projektów komercyjnych ze znanymi firmami, znów symfoniczno-hiphopowa płyta z niemieckim MoTrip (dla Deutsche Gramofon!) i rola gospodarza jednego z największych festiwali jazzowych w Europie (gdańskie Solidarity of Arts).

 

Jakby tego było mało, wszystkie te projekty udowodniły, że Jimek nie tylko potrafi pisać na orkiestrę, ale również dyryguje, tworzy beaty, bawi się elektroniką i produkcją muzyczną, zagra na czym tylko chcecie, a nawet zaśpiewa. I gdy wszyscy już prawie zapomnieli, że największą ambicją młodego Dębskiego było pisanie do filmów, a nieokreślone, wspominane przez niego projekty w Stanach zniknęły we mgle produkcyjnych zawirowań, pojawiła się „Sztuka kochania”, którą możemy chyba traktować jako jego pierwszy pełnoprawny projekt filmowy. Bo też i pierwszy raz dostajemy regularne soundtrackowe wydanie płytowe.

 

jimek-5204899-1590001750

I tutaj skucha, jeśli ktokolwiek spodziewał się tradycyjnej, symfonicznej faktury. Chociaż Radzimir oczywiście bezbłędnie włada takimi narzędziami, to nie zapomniał też o swoich fascynacjach jazzem i rockiem oraz o stylistyce hip-hopu, z którego niejako wyrósł. I prawdopodobnie nie byłby sobą, gdyby znów nie zrobił czegoś najmniej spodziewanego. Uświadczymy więc trochę beatów z dodatkiem śmiałych gitar, drobne bigbandowe wstawki czy kojarzące się z międzywojniem smyczki i trochę bardziej współczesnych brzmień. Całość jest momentami bardzo oldskulowa i bardzo jazzy. Ale czy rzeczywiście to rozrywkowe podejście jest w tym wypadku czymś nieoczywistym?

 

„Sztuka kochania” poszła tym samym kluczem, co „Bogowie” (którzy zresztą wyszli od tego samego scenarzysty). Mamy więc historię zwykłego-niezwykłego człowieka walczącego z systemem o wielką sprawę, a w tle codzienność PRL-u, która… zdecydowanie nie jest szara. Twórcy wprowadzają wiele koloru, zarówno w warstwie wizualnej, jak i dźwiękowej. Usłyszymy więc kilka szlagierów z tamtych czasów, tak w wersji oryginalnej, jak i w wykonaniu Kapeli Czerniakowskiej czy Ani Rusowicz z akompaniamentem Mitch & Mitch (brawurowy cover Breakoutu „W co mam wierzyć”). Jimek wpisuje się tu więc bardzo dobrze ze swoją muzyką, która tworzy integralną część filmu, w jednej scenie pełniąc nawet rolę muzyki źródłowej (jazzująca „Masturbacja / Retrospekcja” a’la słynne „Take Five” Dave’a Brubecka).

 

Przy takim podejściu do warstwy audio, muzyka ilustracyjna często bywa zepchnięta na drugi plan. A czy jest tak w tym przypadku? I tak, i nie. Z jednej strony rzeczywiście jest dosyć oszczędna, a z drugiej świetnie spaja całość, przykuwa uwagę i wykorzystuje swoją przestrzeń. Podczas seansu nie czułem jej braku, a nawet odniosłem parokrotnie wrażenie, że bywa zbyt głośna w ogólnym miksie. Ale problemy z dźwiękiem w polskim kinie to żadna nowość. Za to od razu rzuca się w uszy świetny spotting. Muzyka czujnie podąża za obrazem, dobrze zarysowując też atmosferę całej historii. Fabuła narzuca od początku szybkie tempo, ale kolejne utwory zgrabnie lawirują i kontrapunktują kolejne życiowe zakręty bohaterki.

 

Niejednokrotnie kompozytorowi udaje się też ratować film, który momentami wpada w pretensję i nadmierny patos. W takich wypadkach Jimek umiejętnie spuszcza z tonu, uderzając w luźne i nieco ironiczne klimaty. Trzeba też zwrócić uwagę na świetną jakość materiału muzycznego, nie tylko od strony aranży i orkiestracji, ale też brzmienia. Gitary i bębny są jakby wyjęte z lat 60.; elektronika świetnie zaskarbia sobie tło, a orkiestra momentami brzmi jak w wielkobudżetowych produkcjach zza wielkiej wody.

 

 

Główny temat powstał ponoć jeszcze w oderwaniu od obrazu. Słyszany już w „Prologu” przypomina strukturalnie autonomiczny utwór Jimka o tym samym tytule, którego teledysk (promujący jednocześnie Filharmonię Szczecińską) można znaleźć na YouTube. Mianowicie, tworzy go sekwencja czterech akordów, które według kompozytora miały – poprzez pomieszanie trybów dur i moll – obrazować naturę kobiety. Rzeczywiście efekt jest bardzo słodko-gorzki, co dobrze koresponduje też z przedstawioną historią Michaliny Wisłockiej. Na tej harmonicznej bazie pojawia się główna melodia i doklejane na elektroniczną (tudzież hiphopową) modłę kolejne warstwy. Temat ten pojawia się wielokrotnie w różnych wariacjach, scalając cały soundtrack i dając tym samym okazję do uczynienia z płyty prawdziwego stylistycznego kolażu.

 

Mamy więc na przykład bujające fusion w „Rewolucji Seksualnej”. Majstersztykiem będący „Trójkąt cz.1 / Tylko Ty / Trójkąt cz. 2” zaczyna się rozpędzającymi się smyczkami, które płynnie przechodzą w piosenkę w oryginalnym wykonaniu Adama Astona, by wrócić z jeszcze większą mocą i gwałtownością (podobne zagrywki z wplataniem piosenki do utworu stostował Zimmer w „Incepcji”). W utworze zatytułowanym „Traktor” mamy przez chwilę do czynienia z bardziej rasową, pełnoorkiestrową filmówką, a kilka następnych utworów skręca w stronę również popularnego w ścieżkach dźwiękowych minimalizmu z fortepianem w roli głównej. W „Bordello” i jego bliźniaczym bracie „Strajk!” pojawia się rozpasany groove kontrabasu, a w „Perwesjach” luźne granie bębniarza zmienia się na moment w gonitwę za walkingującym basem (swoją drogą, chapeau bas dla całej sekcji!).

 

Zatem eklektyzm pełną gębą. Jimek dorzuca cały czas elektroniczne "spejsy", perkusjonalia, bawi się miksem. Pozwala sobie też momentami na drobne awangardowe chwyty – a to wibrafon przejechany smyczkiem, a to jakiś inny sonorystyczno-atonalny smaczek… Można by pewnie jeszcze sporo o tej pracy napisać, bo i na płycie, i w ścieżce dźwiękowej filmu jest gęsto i ciekawie. Niemniej jednak, „Sztuka kochania” to intrygujący projekt, który tylko potwierdza klasę i wszechstronność młodego kompozytora. Nawet – a może raczej zwłaszcza – jeśli wciąż pozostaje w sferze raczej służebnych ilustracji filmowych. Ale nie jest to też przecież (miejmy nadzieję!) opus magnum, ani tym bardziej ostatnie słowo Radzimira Dębskiego.

Autor recenzji: Tomasz Gil
  • 1. Prolog – Sztuka Kochania
  • 2. Fantazje
  • 3. Shuvary
  • 4. Zmyliłaś Drogę – Kapela Czerniakowska
  • 5. Rewolucja Seksualna
  • 6. Masturbacja / Retrospekcja
  • 7. Trójkąt cz.1 / Tylko Ty / Trójkąt cz.2
  • 8. W co mam wierzyć – Ania Rusowicz i Mitch&Mitch
  • 9. Sztuka kochania
  • 10. Droga
  • 11. Bordello
  • 12. Perwersje
  • 13. Retromantik
  • 14. Traktor
  • 15. Romantyczna
  • 16. Emancypacja
  • 17. Proza
  • 18. Strajk!
  • 19. Jurek Nie Żyje
  • 20. Sama
4
Sending
Ocena czytelników:
4 (2 głosów)

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

People Meet and Sweet Music Fills the Heart

People Meet and Sweet Music Fills the Heart

Ludzie spotykają się i miła muzyka rodzi się w sercach Krzysztof Komeda – kompozytor, o którym niby wiemy dużo, ale tak naprawdę nie wiemy nic. Najbardziej znane są jego dzieła jazzowe oraz kooperacja z Romanem Polańskim, jednak to tylko wycinek większej całości. O...

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...