• Så som i Himmelen (As It Is in Heaven)
  • Sling Blade
  • Stranger Things
  • Pitbull
  • Knick, The – season 2

Inception

data publikacji: 04/10/2010

Incepcja

Inception

"...perfekcyjne scalenie muzyki z akcją filmu..."

Kompozytor: Hans Zimmer

Rok produkcji: 2010

Wytwórnia: WaterTower Music / Reprise / Warner Sunset

Czas trwania: 49:29 min.

 

Nie zawsze, często tylko połowicznie je pamiętamy. Potrafią nas zachwycić, ukoić, ale i zdenerwować, czy wręcz przerazić. Mowa o snach, które od zawsze fascynowały ludzkość. W wielu kulturach wizje senne interpretowano jako miejsca, które odwiedza dusza, po opuszczeniu ciała w czasie drzemki. Dla malarzy surrealistów sny były źródłem inspiracji, dlatego też okres ten nazywamy również "Epoką Snów". Nic więc dziwnego, że i dla twórców kina objęcia Morfeusza są bardzo pociągające. Ostatnio nie oparł im się Christopher Nolan – reżyser głośnego "Memento" i "Mrocznego Rycerza" podszedł doń w sposób wyjątkowo ciekawy, tworząc inteligentne widowisko s-f połączone z popcornowym kinem akcji. Jego "Incepcja" wywarła ogromne wrażenie na widzach i krytykach, robiąc też niemałe spustoszenie w box officie i pewnie za jakiś czas dołączy do grona klasyków gatunku. Duża w tym zasługa niebanalnej fabuły, świetnej reżyserii, doborowej obsady, wspaniałych zdjęć i efektów specjalnych, a także niesamowicie klimatycznej muzyki Hansa Zimmera.

Co ciekawe, "Inception" to ważny krok w bogatej karierze niemieckiego kompozytora. Jest to nie tylko jego pierwsza samodzielna partytura do filmu Nolana (Batmany zrobił wespół z Jamesem Newtonem Howardem), oraz w pełni autorska kompozycja od lat, w której nie pomagają mu zastępy uczniów; ale przede wszystkim pierwszy score do filmu sci-fi (wcześniej były co prawda młodzieżowe "Toys" i "Thunderbirds" z pogranicza gatunku, oraz quasi fantastyczne "Younger and Younger", ale na głębsze wody Zimmer wypłynął po raz pierwszy). A że gatunek ten daje duże pole do popisu, toteż oczekiwania były spore. I, co cieszy, Zimmer im sprostał. Mając w pamięci poprzednie filmy Nolana z ascetycznym tłem Davida Julyana, można się porządnie zdziwić, jak wyraziście i pompatycznie brzmi tutaj muzyka Zimmera. To bez dwóch zdań najatrakcyjniejsza ścieżka dźwiękowa do filmu brytyjskiego reżysera. Oczywiście nie oznacza to braku ambientu – także i ta ilustracja nie jest tak zupełnie łatwa i przyjemna w odbiorze. Jednak Zimmerowi udało się stworzyć niepowtarzalny muzyczny klimat i brzmienie, które od razu identyfikuje się z danym tytułem.

Wyraźnie słychać, że Zimmer miał pomysł na tę muzykę i że tym razem faktycznie podszedł do projektu poważnie, a nie tylko przechwalał się w wywiadach. Efektem tego jest potężny, klimatyczny, miejscami mroczny i przejmujący score, oparty w dużej mierze o elektronikę, błyskotliwie połączoną z orkiestrą. Ważnym elementem kreującym specyfikę świata "Inception" jest też gitara elektryczna, na której gra Johnny Marr z legendarnej grupy The Smiths. Wykorzystanie jego talentu nie oznacza na szczęście ostrych, gitarowych riffów i hałasu rodem z "Iron Mana" Djawadiego. Gitara ubarwia tu głównie tło, rzadko wybijając się na pierwszy plan. I choć znajdą się pewnie osoby krytykujące prostotę gitarowych partii, to trudno odmówić im niezwykłego brzmienia.

Muzyczną kwintesencją ww elementów jest utwór "Dream Is Collapsing" – jeden z głównych tematów partytury. Ten niepozornie rozpoczynający się kawałek szybko przemienia się w zabójczy pocisk, z hukiem przebijający się przez kolejne formacje dźwięku, aby w wielkim finale wybuchnąć potężnym brzmieniem dęciaków, wspomaganych pięknie pulsującymi skrzypcami. Już na samej płycie utwór ten robi niesamowite wrażenie, a w połączeniu z obrazem po prostu wgniata w fotel, wywołując ciarki na całym ciele. Te agresywne, mocne dźwięki, głównie sekcji dętej, to zresztą jeden ze znaków rozpoznawczych "Incepcji", w której często, acz konsekwentnie są używane. Drugim jest bardzo delikatna, atmosferyczna i melancholijna muzyka, opisująca relacje głównego bohatera z żoną. Motyw ten, pojawiający się po raz pierwszy w kawałku "Old Souls", swym niesamowicie ambientowym tonem wręcz pogrąża słuchacza w trans, niczym kołysanka.

"Inception" jest więc soundtrackiem, przy którym trudno osiągnąć fazę REM. Ilekroć jesteśmy usypiani delikatnymi, jednostajnymi dźwiękami, Zimmer uderza w nas nagle potężnym action scorem na pełną orkiestrę. Najlepszym tego przykładem jest ponad 9-minutowe "Waiting For A Train", gdzie Zimmer idealnie łączy wspomniane dwa tematy – a więc wpierw powolne, rytmiczne usypianie, a potem nagły ‘ryk’ orkiestry, która wręcz krzyczy: "Obudź się!". W końcówce tego kawałka można wprost zastygnąć pod wrażeniem dźwięków, jakie nas atakują. Utwór ten ma w sobie jeszcze jeden ważny element świata "Inception" – "Non, Je Ne Regrette Rien" Edith Piaf. Wykorzystanie fragmentu znanego przeboju francuskiej piosenkarki, to jednak nie tyle kompozytorski wybryk, co uzasadniony fabularnie zabieg. I trzeba przyznać, że Zimmer umiejętnie sobie z nim poradził – podobnie jak w przypadku "Hannibala", gdzie w muzykę perfekcyjnie wpleciono słowa Anthony’ego Hopkinsa. Jednak tym razem Zimmer poszedł nieco dalej, biorąc z piosenki więcej, niż tylko refren. Otwierające album "Half Remembered Dream" to bowiem nic innego, jak zwolniona i lekko zmiksowana melodia starego szlagieru. Może to i nieco banalny, ale jakże ciekawy i trafny chwyt. Ach, gdyby tylko czekanie na pociąg na polskich dworcach było równie intrygujące, zamiast irytujące...

To jednak nie koniec atrakcji. Pozostałe utwory także sporo wnoszą do całości i prezentują sobą coś nowego. W "Radical Notion" Zimmer serwuje nam intrygujące, futurystyczne dźwięki, zwieńczone ostrym, nieprzyjemnym wejściem orkiestry. Godna uwagi jest też, znacząco odmienna od reszty płyty, "Mombasa", która wręcz atakuje słuchacza swoją celowo (?) prostacką akcją i przyciężką dynamiką. Mimo tej różnorodności "Mombasa" nie gryzie się z resztą płyty, w dodatku znacząco ją ubarwiając. Niejednoznaczny, surowy klimat "Incepcji" słychać tu zresztą chyba najlepiej – aż ma się ochotę, wzorem głównego bohatera w ilustrowanej scenie, zacząć biec, biec i biec, aż do utraty tchu.

Wiele osób zarzuca Zimmerowi brak oryginalności. Rzeczywiście, abstrahując od niemal identycznej industrialności, co w nolanowskich Batmanach, nie da się ukryć też pewnej inspiracji, czy też świadomego nawiązania do "Blade Runnera" Vangelisa – choćby w "Old Souls". Ale o kopiowaniu tegoż, jak to zrobił Tyler Bates w "Watchmen", nie ma mowy. Nie należy przy tym zapominać, że jest to jeden z ulubionych filmów Nolana, więc może reżyser po prostu zażyczył sobie podobnych nut. Zresztą takie nawiązania jedynie dodają tej kompozycji atmosfery. Inaczej ma się sprawa z zamykającym film i płytę, nad wyraz dosadnym utworem "Time", którego stylistyka z miejsca przywodzi skojarzenia z zimmerowskim opus magnum – "The Thin Red Line". Ale to jedynie pomysłowy recycling własnych pomysłów, przerabiany od lat przez największych – nie ten kaliber, co o rok wcześniejsza, paskudna kopia uczyniona przez Goldenthala w "Public Enemies". Co więcej, utwór ten to bodaj najlepszy fragment płyty i jeden z lepszych jakie wyszły spod ręki Hansa od dobrych paru lat. Jest to naprawdę piękny, sięgający nieba temat, który idealnie kończy całą historię. Zimmera należy zresztą pochwalić za perfekcyjne scalenie muzyki z akcją filmu, którego nie widział przecież na oczy. Mimo zarzutów o nadekspesyjności względem niektórych scen, jego score spisuje się perfekcyjnie, a o niezamierzonych kiksach nie może być mowy. Ta muzyka miała uderzać swoim ogromem i mocą. I uderza.
 


Czasami zastanawiam się, czy mój umysł nie stał się przypadkiem miejscem zbrodni. Czy kiedy spałem, ktoś nie włamał się do mojej świadomości i nie zaszczepił w niej idei – że ścieżka dźwiękowa do "Inception" jest bardzo dobra? Jeśli faktycznie tak się stało, to nic nie poradzę na to, że ta idea stała się dla mnie rzeczywistością. Faktycznie uważam ten soundtrack za bardzo dobry i wart przesłuchania. Od pierwszej do ostatniej minuty wyraźnie słychać, że Zimmer zostawił tu cząstkę siebie, tworząc tym samym unikalną strukturę dla świata snów Christophera Nolana. Aż chce się zakręcić bączkiem i upewnić się, czy rzeczywiście powstała tak dobra muzyka, czy to jedynie piękny sen...

P.S.: Utwory użyte w zwiastunach filmu, to odpowiednio "Mind Heist" Zacka Hemseya oraz "Shadow Games" grupy Groove Addicts (trailer przedstawiający filmowe postaci). Tymczasem TU można sobie incepcyjnie poużywać ;)

Autor recenzji: Maciej Wawrzyniec Olech, Mefisto


CD 1

01.

Half Remembered Dream

02.

We Built Our Own World

03.

Dream Is Collapsing

04.

Radical Notion

05.

Old Souls

06.

528491

07.

Mombasa

08.

One Simple Idea

09.

Dream Within A Dream

10.

Waiting For A Train

11.

Paradox

12.

Time

13.

Projections (bonus do pobrania ze strony inceptionscore.com)

14.

Don't Think About Elephants (bonus do pobrania ze strony inceptionscore.com)

Komentarze

Średnia ocena czytelników: 3.89  

DanielosVK 07-08-2011, 13:32

Fajny soundtrack, idealny na 4.


Alek 19-09-2011, 10:37

Bardzo fajna partytura, lespzy Zimmer ostatnio


Elof 17-10-2011, 12:48

Muzyka dobrze pasująca do obrazu jednak nic ponadto.


Najwyższa nota? 04-11-2011, 22:47

Chyba tylko pod wplywem srodkow odurzajacych :)


Templar 21-03-2012, 23:38

Geniusz!


Michal 10-04-2012, 14:36

Czy panowie Wawrzyniec i Mefisto są fanami Zimmera?


DanielosVK 10-04-2012, 14:45

Pan Wawrzyniec bez najmniejszego cienia wątpliwości. :P


Krystian 07-11-2013, 10:38

To chyba jedyna wspólna recenzja na tym portalu. Niemniej świetna. 5/5


Mefisto 07-11-2013, 14:47

Bynajmniej nie jedyna :)


Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz