Romeo and Juliet
Kompozytor: Abel Korzeniowski
Rok produkcji: 2013
Wytwórnia: Relativity Music
Czas trwania: 50:22 min.

Ocena redakcji:

 

Kto z nas nie słyszał albo nie czytał o tej dwójce nieszczęśliwych kochanków z nieśmiertelnego dzieła Williama Szekspira? Filmowcy na pewno, a ilości adaptacji tego dzieła nie da się zliczyć się na palcach obu rąk. Dlatego nie będzie zaskoczeniem, że niedawno powstała kolejna wersja. Tym razem z klasykiem postanowił zmierzyć się reżyser Carlo Carlei, zaś scenariusz napisał Julian Fellows („Gosford Park”). Główne role dostali Douglas Booth („Filary Ziemi”) oraz Hailee Steinfield („Prawdziwe męstwo”). I niestety, tym razem wyszedł bardzo przeciętny film. Jedną z nielicznych zalet (poza drugoplanowymi występami Paula Giamattiego i Damiena Lewisa) jest oprawa muzyczna.

 

I tutaj robi się ciekawie. Początkowo reżyser zatrudnił Jamesa Hornera, jednak jego praca została w czasie post-produkcji odrzucona. A ponieważ do premiery zostało niewiele czasu, więc trzeba było szybko znaleźć zastępstwo. I tak zadanie napisania muzyki dostał Abel Korzeniowski, który jeszcze nie robi furory, nie zatrudniają go hollywoodzcy producenci, ale brzmienie kompozytora jest na tyle rozpoznawalne, że nie można go pomylić – bardzo kameralne, klasyczne i epickie jednocześnie.

 

korzeniowski-8912767-1590001430Wydany przez Relativity Music album otwiera „Juliet’s Dream” – liryczna kompozycja z ‘płynącymi’ smyczkami oraz delikatnym fortepianem, trochę przypomina dokonania Michaela Nymana czy Philipa Glassa. Głównie dlatego, że smyczki w tle gnają jak szalone, intensyfikując przeżycia. A skoro to historia miłosna, to musi tutaj dominować romantyzm, który wręcz wycieka z nut. Temat miłosny przewija się więc parę razy (m.in. „Queen Lab” czy „First Kiss”). Jeśli zaś chodzi o samo brzmienie, to jest ono klasyczne do bólu, ale w tym przypadku to zaleta. Klimatu epoki nadaje „The Cheek of Night” – walc z ładnymi smyczkami (plumkanie na początku), fletami oraz piękną wokalizą sopranistki Tamary Bevard; zaś piękna dodaje jeszcze fortepian. Równie klasycznie brzmi „Come, Gentle Night”, gdzie, poza popisami tego instrumentu, wybijają się jeszcze flety oraz bardzo delikatne „Wedding Wovs” z mocnym solo wiolonczeli, anielskim głosem Bevard i dzwonami w tle.

 

Choć jest to film o miłości, Korzeniowski napisał parę tematów pod mocniejsze i dynamiczniejsze ujęcia. Na pewno czymś takim jest „Fortune’s Fool” (pościg Romea za Tybaltem), który bazuje na nerwowych smyczkach, nieprzyjemnych trąbkach, dużym chórze oraz intensywną wiolonczelą (a w tle swoje robią kotły), by pod koniec wyciszyć się mocno stonowanymi smyczkami. Ilustrujące bal „Trooping with Croows” to bardzo dynamiczne fortepianowe pasaże, marszowe skrzypki na drugim planie oraz dołączająca w drugiej połowie wokaliza. W tym samym tonie jest piekielnie szybkie „From Ancient Grunge”, gdzie smyczki i fortepian, wraz z towarzyszącymi im ponurymi dęciakami, pędzą na złamanie karku.

 

Jednak najlepszymi fragmentami partytury są: prawie 7-minutowy „A Thousand Times Good Night” oraz podzielony na kilka utworów, 15-minutowy finał, w którym emocje zostają wyciśnięte do granic. „A Thousand…” zaczyna się delikatnym brzmieniem fortepianu, do którego dołączają flety oraz smyczki grające temat miłosny, zaaranżowany dodatkowo na harfę. Finał zaś rozpoczyna się od „Tempt Not a Desperate Man”, a kończy na „Eternal Love”.

 

Ten pierwszy utwór to szybka gra smyczków przerywanych uderzeniami bębnów, dęciakami i fletami, który w połowie nagle zmienia klimat na mroczniejszy – dęciaki ciągną się, brzmią prawie jak u Hansa Zimmera, a kotły jeszcze bardziej potęgują atmosferę (morderstwo). Bardziej posępne jest „The Crypt” w dwóch odsłonach. Pierwsza część nabiera dzięki chórowi sakralnego charakteru (i trochę zajeżdża Hornerem), spotęgowanego przez smyczki i gitarę. Zaś druga jest znacznie smutniejsza (skrzypce i wiolonczela grające pod koniec temat miłosny) i w poruszający sposób ilustruje tragiczny końcówkę. Jej zwieńczeniem „Eternal Love” na smyczki i fortepian oraz przeplatające się z sopranem Bevard wiolonczele – jest duchowo i potężnie.

 

Korzeniowski może i miejscami jedzie tu trochę na autopilocie, ale nadal pokazuje, że jest w stanie wcisnąć odrobinę świeżości w skostniałą nieco muzykę filmową. Jest elegancko, lirycznie i dostojnie. W dodatku kompozytorowi udało się tą pracą zdobyć kilka prestiżowych nagród branżowych i zwrócić na siebie uwagę producentów z dużymi cygarami (angaż do wystawnego serialu „Penny Dreadful”). Czy wybije się, tworząc muzykę do wielkobudżetowego kina? Mam nadzieję, że tak, bo potencjał ma naprawdę wielki i tą partyturą tylko to potwierdza. Czas pokaże, jak będzie dalej…

Autor recenzji: Radosław Ostrowski
  • 1. Juliet’s Dream
  • 2. Forbidden Love
  • 3. Queen Mab
  • 4. The Cheek of Night
  • 5. First Kiss
  • 6. Trooping With Crows
  • 7. A Thousand Times Good Night
  • 8. Come, Gentle Night
  • 9. Wedding Vows
  • 10. Fortune’s Fool
  • 11. From Ancient Grudge
  • 12. Death Is My Heir
  • 13. Tempt Not a Desperate Man
  • 14. The Crypt, Part 1
  • 15. The Crypt, Part 2
  • 16. Eternal Love
4
Sending
Ocena czytelników:
4 (2 głosów)

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

People Meet and Sweet Music Fills the Heart

People Meet and Sweet Music Fills the Heart

Ludzie spotykają się i miła muzyka rodzi się w sercach Krzysztof Komeda – kompozytor, o którym niby wiemy dużo, ale tak naprawdę nie wiemy nic. Najbardziej znane są jego dzieła jazzowe oraz kooperacja z Romanem Polańskim, jednak to tylko wycinek większej całości. O...

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...