Mr. Holmes
Kompozytor: Carter Burwell
Rok produkcji: 2015
Wytwórnia: Lakeshore Records
Czas trwania: 38:40 min.

Ocena redakcji:

 

Najsłynniejszy mieszkaniec Baker Street 221B od lat inspirował ludzi kultury. Wydawałoby się, że w czasach, gdy Sherlock Holmes ma aparycję Roberta Downeya i Benedicta Cumberbatcha nie ma miejsca na stworzenie nowego imidżu. Jednak w 2015 roku reżyser Bill Condon w swojej wariacji na temat detektywa dał mu twarz sędziwego Iana McKellena, który mierzy się z najtrudniejszym przeciwnikiem – z samym sobą, a dokładniej z płatającą figle pamięcią. Nie jest to rasowy kryminał, ale bardzo intrygujący dramat i próba przełamania dotychczasowego wizerunku Holmesa – ze stylowymi zdjęciami, oraz ciekawą intrygą kryminalną w tle. Pytanie, czy oprawa muzyczna jest godna tej postaci?

 

burwell-8118814-1590001196Nie jest tajemnicą, że reżyser od wielu lat współpracuje z Carterem Burwellem, zatem angaż amerykańskiego maestro był czystą formalnością. Sama muzyka sprawdza się dobrze na ekranie, stanowiąc solidne tło. Jest to bardzo wyciszony, subtelny score, przypominający XIX-wieczne dokonania. Oparty w dużej części na jednym motywie związanym z Holmesem – powolnym walcu na kwartet smyczkowy, klarnet, obój i fortepian. Brzmi on bardzo elegancko, jednak nadmierna obecność tej melodii wywołuje coraz silniejsze znużenie, mimo prób zmiany tempa i modyfikacji aranżacji (najlepiej prezentuje się w „Mr. Holmes” oraz bardzo powolnym „Two Such Souls”).

 

Ciekawa jest również wariacja tego motywu opisująca pobyt Sherlocka w Japonii. Tutaj zostaje wpleciony flet shakuhachi („Holmes in Japan”, „I Never Knew Your Father”), co jest pewnym ubarwieniem, jednak poza ekranem przejście przez te fragmenty jest dość problematyczne.

 

Sprawne ucho wychwyci jeszcze jeden motyw – związany ze starym śledztwem 93-letniego detektywa, z którego niewiele pozostało w pamięci. Pojawia się już w „Prickly Ash” i wydaje się być znacznie przyjemniejszy w odbiorze, co jest zasługą ciepłych dźwięków fortepianu, podkreślających odnajdywanie kolejnych fragmentów układanki i pogodzenia się z przeszłością (kapitalne „The Consolation of Fiction”). Nawet liryka ma bardziej melancholijne oblicze – „Ann’s Plans” z nawarstwiającymi się smyczkami i fortepianem, czy „An Incomprehensible Emptiness” z wiodącą harfą.

 

A skoro jest i śledztwo, to musi pojawić się też suspens. Zapowiedzi niepokoju pojawiają się w „The Glass Armonica”, gdzie możemy usłyszeć… szklaną harmonijkę, stanowiącą kluczowy element fabularny. Mimo dużej galanterii tego instrumentu, kompozytor sięga tu też po klasyczne środki wyrazu – jak plumkający fortepian i harfa w „Always Leaves a Trace” (przypominające spowolniony motyw Harry’ego z „In Bruges”) oraz typowa dla horroru sekcja smyczkowa (początek „The Wasps”).

 

Długo się zastanawiałem co do oceny całości. To bardzo stylowa muzyka, czyli taka jak sam bohater, stojąca w opozycji do prac Hansa Zimmera i Davida Arnolda z wcześniejszych przygód Holmesa. Krótki czas trwania albumu (niecałe 40 minut), dobre oddziaływanie na ekranie i pewien rodzaj spokoju to spore zalety. Mimo kilku fragmentów czystej tapety oraz pewnej powtarzalności tematycznej ostatecznie daję 3,5 nutki. Ciekawe, co by powiedział na to sam zainteresowany?

Autor recenzji: Radosław Ostrowski
  • 1. Mr. Holmes
  • 2. Prickly Ash
  • 3. Holmes in Japan
  • 4. The Glass Armonica
  • 5. Always Leaves a Trace
  • 6. Hiroshima Station
  • 7. Ann's Plans
  • 8. A and Bee
  • 9. I Never Knew Your Father
  • 10. Now We Can't Leave
  • 11. Investigating Mr. Holmes
  • 12. Two Such Souls
  • 13. An Incomprehensible Emptiness
  • 14. The Other Side of the Wall
  • 15. The Wasps
  • 16. The Consolation of Fiction
3
Sending
Ocena czytelników:
3 (2 głosów)

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

„Anna” i wampir

„Anna” i wampir

„Wampir z Zagłębia” – to jedna z najgłośniejszych spraw kryminalnych PRL-u lat 70. Niby schwytano sprawcę i skazano go na śmierć, ale po wielu latach pojawiły się wątpliwości, co pokazały publikowane później reportaże czy nakręcony w 2016 roku film „Jestem mordercą”....

Bullitt

Bullitt

There are bad cops and there are good cops – and then there’s Bullitt Ten tagline mówi chyba wszystko o klasyce kina policyjnego przełomu lat 60. i 70. Film Petera Yatesa opowiada o poruczniku policji z San Francisco (legendarny Steve McQueen), który ma zadanie...

Halston

Halston

Roy Halston – zapomniany, choć jeden z ważniejszych projektantów mody lat 70. i 80. Człowiek niemal cały czas lawirujący między sztuką a komercją, został przypomniany w 2021 roku dzięki miniserialowi Netflixa od Ryana Murphy’ego. Choć doceniono magnetyzującą rolę...