• Lion
  • Magnificent Seven, The
  • Se7en – Collector's Edition
  • Sausage Party
  • Moonlight

In Bruges

data publikacji: 28/01/2011

Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj

In Bruges

"...świetnie dopasowana do filmu, w unikalny sposób kreująca jego atmosferę..."

Kompozytor: Carter Burwell

Rok produkcji: 2008

Wytwórnia: Lakeshore Records

Czas trwania: 44:19 min.

Jeśli miałbym kiedyś układać listę najbardziej niedocenianych współczesnych kompozytorów muzyki filmowej, Carter Burwell znalazłby się pewnie w ścisłej czołówce. Jest to bowiem twórca pomysłowy, wszechstronny i nie mniej utalentowany niż jego liczni wysoko cenieni koledzy po fachu. Rokrocznie prezentuje on około trzy prace, wśród których można znaleźć prawdziwe perły. Zwykle jednak omijają go najbardziej prestiżowe nagrody, dzieje się tak nawet wtedy, gdy jego muzyka jest wyrazista, świetnie dopasowana do filmu, w unikalny sposób kreująca jego atmosferę. "Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj", kompletnie pominięte w kategoriach muzycznych, ma wszystkie te cechy.

 

Dobrze pamiętam lekki szok, jakiego doznałem, oglądając po raz pierwszy ten film. Zwiastun i plakaty zapowiadały szybką akcję, rubaszny humor itp. Jednak pierwsze takty głównego motywu napisanego przez Burwella połączone z ujęciami Brugii w chłodnym, wczesnozimowym okresie kreują zupełnie odmienny klimat. Kompozytor oparł się na niezawodnym, klasycznym brzmieniu fortepianu, tworząc temat o smutnym, niemal elegijnym charakterze. Na płycie wraca on wielokrotnie, zasadniczo w takiej samej formie, czasem tylko grany na innym instrumencie, czy z szerszym akompaniamentem. Stanowi to zarazem wadę jak i zaletę. Z jednej strony łatwo staje się on wizytówką filmu, pojawia się bowiem w kluczowych momentach, zawsze doskonale słyszalny, z drugiej jednak przez ponad połowę ścieżki stanowi jedyny tak wyrazisty element. Pojawiający się po raz pierwszy w "The Little Dead Boy" drugi temat, niemal równie dobry, jest niestety bardzo zbliżony do niego charakterem i nie pojawia się w tak efektowny sposób, stąd obydwa bardzo szybko zlewają się ze sobą.

 

Podobnie jak w filmie pojawienie się Harry’ego zdecydowanie przyspiesza akcję, tak na ścieżce "Harry Walks" zdecydowanie ożywia partyturę. Jego temat oparty jest na rytmicznych wznoszących się i opadających akordach, które po chwili przyspieszają, by niejako rozlać się w żwawym akompaniamencie. Nie jest to przy tym utwór szczególnie szybki, raczej, podobnie jak jego bohater, zdecydowany, ostro kontrastujący z niezwykle melancholijnymi dwoma poprzednimi. Odpowiednio energiczną oprawę otrzymuje za to jedyna scena akcji w tym filmie. Jej ilustracja została podzielona na dwie części. W "Shootout part 1" najpierw poprzez wykorzystanie znanych motywów zostają słuchaczowi przedstawieni bohaterowie sekwencji, Ray i Harry, by potem ostrym brzmieniem gitary elektrycznej nie pozostawić wątpliwości co do charakteru owego spotkania. Druga część nie jest już tak ciekawa, na początku to tylko temat Harry’ego z urozmaiceniami, który dopiero w ostatniej minucie przeradza się w nerwowy, wielowarstwowy motyw perfekcyjnie oddający charakter pościgu będącego kulminacją obrazu.

 

Muszę przyznać, iż wspaniałość trzech najistotniejszych tematów jest dla mnie wystarczającym powodem, by pracy Burwella postawić 4, nie przeszkadza mi w tym nawet fakt, iż najważniejszy z nich pojawia się na płycie nieco zbyt często. Stworzyło to pewien problem przy opracowywaniu wrażeniometru, gdyż słyszany po raz n-ty w podobnej aranżacji motyw staje się nieco nużący i automatycznie spada ocena dla utworu, który, gdyby pojawił się na początku płyty, byłby oceniony wyżej. Starałem się więc nieco ujednolicić ocenianie podobnych utworów, co nie do końca oddaje ich słuchalność w kontekście całego krążka. To jednak, co utwierdziło mnie w przekonaniu, iż ta płyta zasługuje na wysoką notę, nie jest zasługą samego Burwella, a jej producentów. Otóż zdecydowali się oni na umieszczenie między oryginalną muzyką kilku piosenek wykorzystanych w filmie, zwyczaj stary i zwykle przez miłośników muzyki filmowej piętnowany. W przypadku "Najpierw strzelaj..." należą się natomiast słowa pochwały za trafny dobór piosenek i umiejętne wkomponowanie ich między elementy partytury Burwella. Zarówno poruszająca ballada "St. John The Gambler", jak i irlandzkie, folkowe "On Raglan Road", czy nawet XIX wiecznie "Der Leiermann" Franza Schuberta nie tylko świetnie ze sobą współgrają, ale jeszcze dodają płycie specyficznego uroku, a już absolutnie fantastycznym pomysłem było zamieszczenie na końcu "2000 Miles" zespołu Pretenders o lekkim, żywym charakterze (szkoda, że ta piosenka ginie w filmie), z jednej strony kontrastuje ona z całym materiałem, z drugiej jednak stanowi jego wspaniałe dopełnienie. Za tak świetnie przemyślane, bezbłędne zakończenie bez wahania dodałbym jeszcze pół nutki.

Autor recenzji: Jan Bliźniak


CD 1

01.

Prologue

02.

Medieval Waters

03.

The Little Dead Boy

04.

St. John The Gambler - Townes Van Zandt

05.

The Last Judgement

06.

View From The Tower

07.

My Suicide Your Homicide

08.

Brandy Alexander - The Walkmen

09.

Save The Next Boy

10.

Ray At The Mirror

11.

Walking Bruges

12.

The Magic Frog

13.

Schubert: 24.Der Leiermann - Franz Schubert, wyk. Andreas Schmidt

14.

Harry Walks

15.

Dressing For Death

16.

The Kiss Walk Past

17.

On Raglan Road - The Dubliners

18.

Thugs Passing In The Night

19.

Shootout Part 1

20.

When He’s Dead

21.

Shootout Part 2

22.

Principles

23.

I Didn’t Want To Die

24.

2000 Miles - Pretenders

Komentarze

Średnia ocena czytelników: 4  

Radzimir 16-08-2011, 22:47

Bardzo dobra płyta na mocną czwórkę.


Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz