Monuments Men, The
Kompozytor: Alexandre Desplat
Rok produkcji: 2014
Wytwórnia: Sony Classical
Czas trwania: 60:32 min.

Ocena redakcji:

 

Alexandre Desplat ma dziwną moc przywiązywania do siebie reżyserów. Po świetnym „Autorze widmo” Roman Polański zaprosił kompozytora do swoich dwóch kolejnych filmów. Stephen Frears nie potrafi się już bez niego obejść. To samo dotyczy Wesa Andersona. Pod urokiem Francuza znalazł się też George Clooney. „Obrońcy skarbów” to drugi wspólny film obu panów. Desplat pojawia się w nim zresztą nie tylko jako kompozytor. Zagrał również niewielką (ale więcej niż epizodyczną) rolę.

 

Tym razem Clooney cofa się w czasy II wojny światowej, by opowiedzieć historię dziwnego oddziału, którego jedynym celem było odzyskanie dzieł sztuki zagrabionych przez nazistów. „Obrońcy skarbów” próbują połączyć tradycję przygodowego kina w rodzaju „Parszywej dwunastki” z poważną refleksją na temat znaczenia ochrony kultury. Nie do końca udaje się to spójnie zrobić, co odbija się także na ścieżce dźwiękowej.

 

desplat-2421967-1590001026Głównym tematem kompozycji jest rześka, sympatyczna melodia o wyraźnie awanturniczym charakterze. Desplat z powodzeniem czerpie tu z tradycji gatunku. Nie jest to motyw szczególnie w jego stylu, ale za to świetnie wpada w ucho i momentalnie staje się wizytówką obrazu. Zwłaszcza, że przy napisach końcowych jest po prostu gwizdany. Zapewne wielu widzów pogwizduje go sobie dalej, już po wyjściu z sali.

 

W podobnym stylu utrzymany jest pogodny motyw, który pojawia się na początku „Basic Training”. Ilustruje on samą misję obrońców. Stąd częściej usłyszymy go w poważniejszej wersji z powolnymi frazami smyczków, patetyczną trąbką i wojskowymi werblami. Te dwa elementy – beztroska przygodowość połączona z najbardziej typowymi rozwiązaniami kina wojennego – dobrze ze sobą współgrają. Przesiąknięte są dorobkiem Johna Williamsa, z którego czerpanie bardzo Desplatowi służy (patrz: „Strażnicy Marzeń”).

 

Francuz korzysta także z wypracowanych przez siebie rozwiązań. Dzieje się tak szczególnie wtedy, gdy akcja staje się bardziej dramatyczna. W „I See You Stahl” odzywają się charakterystyczne, wirujące frazy smyczków. Trudno też się dziwić, że bardzo desplatowski jest paryski temat filmu, który przywołuje w pamięci urokliwe melodyjki z czasów, gdy ten kompozytor kojarzony był przede wszystkim z melodramatami („Claire & Granger”).

 

Wszystko jest samo w sobie bardzo porządne, ale poszczególne elementy nie do końca do siebie pasują. Tak jakby na jednym krążku znalazły się dwie trochę inne ścieżki dźwiękowe. Wyraźne inspiracje Williamsem czasem gryzą się z najbardziej typowymi desplatyzmami. W filmie to nie przeszkadza, gdyż ten także jest trochę niespójny, na płycie jednak powoduje niepotrzebne zgrzyty. Muzykę i obraz łączy jeszcze jedna rzecz – lekka nuda. Tematy są przyjemne i wyraziste, nawet jeśli niespecjalnie oryginalne. W pewnym momencie jednak zaczynają się dość mechanicznie powtarzać, a długie plamy przewidywalnej muzyki ilustracyjnej jeszcze rozwadniają zawartą w nich przebojowość.

 

Trudno jednak odmówić Desplatowi rzemieślniczej sprawności i lekkości w tworzeniu tej kompozycji. Przy całej sztampowości słucha się jej przyjemnie. Chwytliwe tematy wsparte klasyczna orkiestracją mają sympatycznie staroświecki posmak. Poważniejsze momenty nie przytłaczają. W filmie działa to wszystko pierwszorzędnie, na płycie trochę gorzej, ale fani Desplata nie powinni narzekać.

Autor recenzji: Jan Bliźniak
  • 1. The Roosevelt Mission
  • 2. Opening Titles
  • 3. Ghent Altarpiece
  • 4. Champagne
  • 5. Basic Training
  • 6. Normandy
  • 7. Deauville
  • 8. Stokes
  • 9. I See You, Stahl
  • 10. John Wayne
  • 11. Sniper
  • 12. Into Bruges
  • 13. The Letter
  • 14. The Nero Decree
  • 15. Stahl’s Chalet
  • 16. Jean-Claude Dies
  • 17. Siegen Mine
  • 18. Claire & Granger
  • 19. Gold!
  • 20. Heilbronn Mine
  • 21. Castle Art Hoard
  • 22. Altaussee
  • 23. Finale
  • 24. End Credits
  • 25. Have Yourself a Merry Little Christmas – Nora Sagal
3
Sending
Ocena czytelników:
0 (0 głosów)

2 komentarze

  1. Mefisto

    Właściwie zgoda – pewna miałkość i nuda są tu odczuwalne, ale wygrywa mimo wszystko lekkość i przyjemny temacik, jaki naprawdę trudno wyrzucić z głowy. Ostatecznie waham się nadal między 3,5 a 4, ale ponieważ nie ma połówek u nas… 🙂

    Odpowiedz
  2. jim

    Dla mnie pełna czwóreczka. Nie przeszkadza mi wszechobecny eklektyzm ponieważ całości słucha się bardzo przyjemnie

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

People Meet and Sweet Music Fills the Heart

People Meet and Sweet Music Fills the Heart

Ludzie spotykają się i miła muzyka rodzi się w sercach Krzysztof Komeda – kompozytor, o którym niby wiemy dużo, ale tak naprawdę nie wiemy nic. Najbardziej znane są jego dzieła jazzowe oraz kooperacja z Romanem Polańskim, jednak to tylko wycinek większej całości. O...

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...