• Silence
  • Get Out
  • Allied
  • Thank You for Your Service
  • Marie Curie

Rise of the Guardians

data publikacji: 25/02/2013

Strażnicy marzeń

Rise of the Guardians

„...wszystko stoi na najwyższym poziomie...”

Kompozytor: Alexandre Desplat

Rok produkcji: 2012

Wytwórnia: Varèse Sarabande

Czas trwania: 67:47 min.

 

Bardzo zawiedzeni musieli być producenci studia DreamWorks, gdy w tym roku żadna z ich animacji nie dostała nominacji do Oscara, przy aż trzech wyróżnieniach dla filmów Disneya. Nawet najbardziej prestiżowa produkcja, „Strażnicy marzeń”, została kompletnie zignorowana. Trudno jednak się temu dziwić, chociaż pod względem wizualnym jest zachwycająca i znakomicie wykorzystuje możliwości, jakie daje efekt 3D, to fabularnie wydaje się zbyt mechaniczna, a nawet miejscami nudnawa. Trzeba przy tym przyznać, iż twórcy tego obrazu z dużą starannością podeszli do konstruowania świata przedstawionego. Krainy, w których mieszkają poszczególni Strażnicy zostały zaprojektowane z dużą dbałością, podobnie jak „metody pracy” bohaterów. Każda z postaci jest bardzo wyrazista, a ich interakcje mają swoją indywidualną dynamikę. Wszystkie te elementy w bardzo wyraźny sposób wpływają na kształt ścieżki dźwiękowej skomponowanej przez Alexandre’a Desplata.

 

Na bogactwo elementów filmowego świata, Francuz odpowiada wielością i różnorodnością muzycznych tematów. Trochę jak Howard Shore we „Władcy Pierścieni”, buduje kompozycję z niezliczonych motywów przypisanych do odpowiednich miejsc, postaci i wątków. Na pierwszy plan wysuwa się dynamiczny temat Strażników („Calling the Guardians”) prowadzony przez mocną sekcję dętą blaszaną. W nim przejawia się potęga magicznych istot powołanych do bronienia dziecięcych marzeń. Gdy się rozwija, pojawiają się elementy charakterystyczne dla kolejnych bohaterów – etniczna perkusja Zająca Wielkanocnego, czy łagodne, wznoszące partie smyczków, jakie charakteryzują Piaskowego Ludka. Przepiękny temat otrzymał Jack Mróz, trochę zagubiony psotnik, kochający zabawę i wolność. Desplat charakteryzuje go lekko, tworząc melodię pełną rozmachu i przestrzeni, radosną, lecz niepozbawioną tęsknoty. Tak naprawdę jednak nikt nie powinien czuć się pokrzywdzony. Wspaniale brzmi zarówno przewrotne „Easter”, gdzie godny, barokowy nieco temat jest zabawnie rozbrojony skandowaniem chóru, jak i niespodziewanie jazzujące „Tooth Collection”, wprowadzający w tę kompozycję ducha przekory.

 

Być może najsłabszym punktem „Strażników marzeń” jest muzyka akcji, nie tak barwna i pomysłowa. Brzmi mniej ekscytująco, niż w „Harrym Potterze”, chociaż zasadniczo nie odbiega od poziomu innych elementów na tyle, by przeszkadzać i psuć wrażenie. Desplat nigdy się w niej nie specjalizował, a tu najwyraźniej nie miał też do niej serca. Całą energię włożył raczej w konstruowanie poszczególnych tematycznych cegiełek i efektowne łączenie ich w zależności od kolejnych zwrotów fabuły. W mniejszym stopniu skupia się więc na złowrogiej dynamice walk Strażników z ich arcywrogiem Mrokiem, bardziej zaś na całościowym objęciu filmowej rzeczywistości.

 

Bardzo dobrze świadczy o kompozytorze fakt, iż w tym celu znów rozszerza swoje muzyczne spojrzenie. Właściwie co roku wykracza on poza wypracowane przez siebie metody, oferując we własnej twórczości coś nowego i interesującego. Tym razem obficie czerpie z doświadczenia Johna Williamsa, czemu trudno się dziwić. Żaden inny kompozytor muzyki filmowej nie stworzył tak wielu, tak wspaniałych tematów, w tym kontekście stanowi więc naturalne źródło inspiracji. Często słychać też nawiązania do Piotra Czajkowskiego (np. „Tooth Collection”), co koresponduje z filmową, wyraźnie rosyjską proweniencją Świętego Mikołaja. Oczywiście tu i ówdzie pobrzmiewają bardzo charakterystyczne dla Desplata elementy, lecz stanowią jedynie artystyczny podpis, nie podporządkowujący sobie całej ścieżki dźwiękowej. Francuz jako jeden z niewielu współczesnych kompozytorów wydaje się świadomy ograniczeń własnego stylu i nie wpycha go na siłę do konwencji, do której by nie pasował. Mimo tak wielu fantastycznych osiągnięć wciąż się rozwija i dzięki temu pozostaje na szczycie.

 

„Strażnicy marzeń” są bodaj najbogatszą ścieżką dźwiękową w jego dorobku. Różnorodność tematyczna, wielobarwność i złożoność poszczególnych utworów, pomysłowość orkiestracji – to wszystko stoi na najwyższym poziomie. Z jednej strony pięknie współgra z filmem, podkreślając jego inscenizacyjny pietyzm, z drugiej stanowi fascynującą propozycję jako samodzielny twór, w którym można śledzić dramaturgię i rozwój kolejnych tematów na przestrzeni całego krążka lub po prostu cieszyć się przebojowymi melodiami, którym nieobcy jest rozmach, zabawa, dowcip, ale i nostalgia i liryzm. Wszystko to poprowadzone inteligentnie, lecz także niezwykle emocjonalnie. Warto więc nie tylko „Strażników...” uważnie przesłuchać, ale także dać im się ponieść.

Autor recenzji: Jan Bliźniak


CD 1

01.

Still Dream – Renee Fleming

02.

Calling the Guardians

03.

Alone in the World

04.

Fanfare of the Elves

05.

Wind Take Me Home!

06.

Dreamsand

07.

Pitch On The Globe

08.

The Moon

09.

Snowballs

10.

Busy Workshop

11.

Sleigh Launch

12.

Nightmares Attack

13.

Tooth Collection

14.

Jamie’s Bedroom

15.

Jack and Sandman

16.

Memorial

17.

Guardians Regroup

18.

Easter

19.

Jack Betrays

20.

Kids Stop Believing

21.

Jack’s Memories

22.

Pitch at North Pole

23.

Jamie Believes

24.

Jack’s Center

25.

Sandman Returns

26.

Dreamsand Miracles

27.

Oath of the Guardians

Komentarze

Średnia ocena czytelników: 4  

Mefisto 25-02-2013, 17:29

Solidne 4, ale nic więcej nie wykrzesam - to porządna, miejscami naprawdę porywająca ścieżka, ale mego serca akurat nie skradła.


Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz