Josh and S.A.M.
Kompozytor: Thomas Newman
Rok produkcji: 1993
Wytwórnia: Varese Sarabande / Colosseum
Czas trwania: 29:43 min.

Ocena redakcji:

 

Gdybym „Ucieczkę w nieznane” (swoją drogą tłumaczenie kompletnie nieadekwatne do fabuły filmu, którego bohaterowie dokładnie wiedzą, dokąd zmierzają) obejrzał za dzieciaka, byłby to bez problemu jeden z moich ulubionych tytułów. Lekka, odpowiednio chwytliwa i zabawna historia jest wystarczająco fajna i szczera (mimo kłamstw na których opiera się główny wątek), by w dniu premiery kupić nastoletniego odbiorcę, a solidne aktorstwo – z uroczą Marthą Plimpton, agresywnym Chrisem Pennem i młodziutkim Jake’em Gyllenhaalem na drugim planie – posiada wystarczająco dużo chemii, by przejąć przygodami tytułowych braci. Zresztą nawet dziś, mimo dużej naiwności, głupoty i nieprawdopodobności wydarzeń, trudno oprzeć się urokowi tej skromnej, kompletnie zapomnianej produkcji (box office’owa porażka sprawiła, iż wciąż nie wydano nawet dvd), w czym duża zasługa także ścieżki dźwiękowej.

 

Odpowiedzialny za ilustrację Thomas Newman miejscami naprawdę tu sobie szaleje, serwując sztandarowy dla siebie miks elektroniki, mnóstwa elementów perkusyjnych i klasycznej orkiestry z ulubionymi smyczkami na czele. Charakterystyczny i w owej chwili już poniekąd wyklarowany styl kompozytora, nie porywa może od pierwszych kadrów, ale z pewnością daje o sobie znać nie raz i nie dwa w całym filmie. Fikuśne, interesujące, oryginalne i frywolne dźwięki nie przestają pędzić przed siebie (acz nie brak też typowo lirycznych, przejmujących momentów), po części kreując specyficzną atmosferę kina drogi (jakim „Josh & S.A.M.” niewątpliwie jest), od której trudno opędzić się także na płycie.

 

t_newman-4108311-1590000964Otwierający ją temat główny w postaci „Is You All a Problem” brzmi co prawda bardzo sztucznie (syntezatory) i nie kupuje słuchacza/widza pierwszymi taktami, ale nie można odmówić mu wdzięku i polotu. Jest też inny od reszty twórczości Newmana, przez co nadal wydaje się świeży i nieszablonowy. O pozostałej części kompozycji już tak się wypowiedzieć nie można, bowiem sporo jej fragmentów często przywołuje na myśl zarówno przykładowe „Desperately Seeking Susan”, „Those Secrets”, jak i parę późniejszych prac („Utah Proper” przypomina mi demo do „Six Feet Under”). Nie zmienia to jednak faktu, że generalnie trudno jest znaleźć drugą taką partyturę w bogatym resume maestro.

 

Choć całość przesiąknięta jest podobną dawką onirizmu, co „White Oleander”, to dalece bardziej żywsze dźwięki sprawiają, iż ciężko jednoznacznie sklasyfikować tą pozycję, która dwie dekady temu z pewnością sprawiała wrażenie muzyki, jakiej dotąd nie było. Po części wciąż takie wrażenie dają niektóre jej utwory, na czele z osobliwą akcją, w której mariaż eksperymentalnego ambientu z orkiestralnym impresjonizmem („Trains”, „Bus To Canada”) imponuje, inspiruje i zwyczajnie zniewala. Co prawda jest to soundtrack tyleż przebojowy, co niełatwy w przyswojeniu – i, mimo wszystko, daleki od najlepszych dokonań Toma – ale naprawdę warto dać się zatracić w poszczególnych nutach, jak i w magicznej dawce romantyzmu spowijającej ten skromny score.

 

Ową skromność należy traktować zresztą bardzo dosłownie, gdyż Varese nie wysiliło się prezentacją albumową. Zamknięty w niespełna 30 minutach materiału, niezbyt powalającej jakości dźwięku i szaty graficznej (lipna książeczka pozbawiona jakichkolwiek informacji) oraz kilku zdecydowanie za krótkich utworach („Orchard”, „Targhee Pass”, „Shuttle”, „Nowhere”…) krążek wchodzi co prawda w nasze uszy bezproblemowo, ale równie szybko z nich ulatuje, co bynajmniej nie służy kompozycji (aczkolwiek dłuższy metraż mógłby się przejeść). Dodatkowo muzykę Newmana rozbija w środku dziwaczny i kompletnie nie przystający do reszty swą stylistyką fragment jego wieloletniego współpracownika, Billa Bernsteina. „Toward The Settin' Sun”, jaki ten napisał wraz z Bobem Badami (montażysta muzyczny, który pracował z Newmanem także przy „Zapachu kobiety” i „Light of Day”), to nic innego, jak tania melodyjka country, która nic nie wnosi ani do filmu, ani tym bardziej do autonomicznego odsłuchu. Zresztą podpis wykonawców (The Drunks) mówi w tym wypadku wszystko o wątpliwej jakości tego kawałka.

 

Na szczęście płyta sama w sobie warta jest uwagi nie tylko fanów newmanowskiej poetyki (dla nich to pozycja obowiązkowa, którą pewnikiem i tak już dawno kupili…). Także i przeciętny meloman znajdzie tu co nieco dla siebie – bogactwo tematyczne, dużo zabawy, chwilę relaksu, mnóstwo niezapomnianych wrażeń, a w najgorszym przypadku zwyczajnie miło spędzone pół godzinki. Stracić można niewiele również w kwestii finansowej, gdyż nie jest to droga płyta. Więc może warto się skusić?
Ja w każdym razie zachęcam.

 

P.S. W filmie przewijają się jeszcze na dalekim tle „Hot Mocking Bird” Cheta Atkinsa oraz „Vesti La Giubba” Ruggero Leoncavallo w wyk. Hamburg Symphony Orchestra.

Autor recenzji: Jacek Lubiński
  • 1. Is You All A Problem (Main Title)
  • 2. Night Drive
  • 3. Ouagadougou
  • 4. In Her Care
  • 5. Utah Proper
  • 6. Saltwater Palace
  • 7. Trains
  • 8. Same Wish, Same Weather
  • 9. Toward The Settin' Sun – The Drunks
  • 10. Bus To Canada
  • 11. Orchard
  • 12. Targhee Pass
  • 13. Shuttle
  • 14. Brothers
  • 15. Cold Corner
  • 16. Nowhere
  • 17. Food & Gas
  • 18. End Title
4
Sending
Ocena czytelników:
4 (2 głosów)

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

People Meet and Sweet Music Fills the Heart

People Meet and Sweet Music Fills the Heart

Ludzie spotykają się i miła muzyka rodzi się w sercach Krzysztof Komeda – kompozytor, o którym niby wiemy dużo, ale tak naprawdę nie wiemy nic. Najbardziej znane są jego dzieła jazzowe oraz kooperacja z Romanem Polańskim, jednak to tylko wycinek większej całości. O...

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...