Woman in Gold
Kompozytor: Martin Phipps, Hans Zimmer
Rok produkcji: 2015
Wytwórnia: Sony Classical
Czas trwania: 40:47 min.

Ocena redakcji:

 

Simon Curtis, scenarzysta i reżyser paru udanych komedii, zdecydował się na zaskakujący zwrot w karierze. Zrealizował na podstawie cudzego tekstu dramat o kobiecie, która stara się odzyskać obraz Gustawa Klimta, zrabowany jej rodzinie przez nazistów. Film się Curtisowi udał, głównie ze względu na kompleksowe potraktowanie problemu, choć realizacyjnie w niczym nie zaskakuje.

 

Właściwie jedyną niespodziankę stanowi muzyka. Obrazy tego rodzaju mają dość ugruntowaną konwencję, jeśli chodzi o styl ścieżki dźwiękowej – raczej klasyczną, opartą na wyrazistych partiach solowych, aranżacyjnie skromną i tematycznie łagodną. Mniej więcej taką, jaką można usłyszeć w ostatnim utworze „Złotej damy”. „I Lived There” jest właśnie takim stonowanym, eleganckim, ładnie potęgującym emocje kawałkiem, jakiego należy oczekiwać.

 

Główny temat wskazuje jednak zupełnie inny kierunek. Niby melodię prowadzi fortepian, ale jej prostota sprawia, że uwagę zwraca przede wszystkim cała obudowa. Martin Phipps decyduje się na miękkie, pozbawione kontrastów brzmienie, płynne połączenie klasycznych instrumentów i elektroniki. Stworzona w ten sposób faktura zdaje się migotać, rozlewać swobodnie. Powtarzane jednak w równych odstępach dźwięki, trzymają całość w bardzo precyzyjnych ramach. W pewnym stopniu utwór „Maria Altman” wydaje się próbą muzycznego odtworzenia obrazu Klimta i to próbą udaną.

 

Phipps utrzymuje w podobnym tonie pozostałą napisaną przez siebie część ilustracji. Z godną podziwu konsekwencją buduje wyrazistą, oryginalną dźwiękową twarz filmu. Zdarza mu się skręcać na bardziej konwencjonalne tory, jak w „I Lived There”, czy bliskiemu twórczości Alexandre'a Desplata „Randy Schonberg”, ale zasadniczo trzyma się wypracowanych przez siebie, znacznie bardziej intrygujących rozwiązań. Nie oznacza to powtarzania tematów, czy nawet ciągłego korzystania z takich samych pomysłów aranżacyjnych. Phipps tworzy raczej bibliotekę charakterystycznych dźwięków, które wplata w poszczególne utwory. Chociażby w pogodnym „First Hurdle Down”, prowadzonym przez gitarę elektryczną, powracają bardzo wyraziste w „Marii Altman” drgające, elektroniczne akcenty.

 

zimmer-9872872-1590000938„Złota dama” ma też przy tym jeszcze jednego kompozytora i to znacznie bardziej od Phippsa znanego. Sam Hans Zimmer uświetnił tę produkcję. Jego rola jest przy tym pomocnicza, choć dla niektórych scen bardzo ważna. Zimmer ilustruje wszystkie retrospekcje, dziejące się w ogarnionym faszystowskim szaleństwem Wiedniu. Jego utwory są więc bardziej skupione na niepokoju, często stopniują napięcie. Najważniejsza dla tej części historii, długa sekwencja ucieczki z miasta, otrzymuje wyśmienitą ilustrację. Zimmer buduje ją oczywiście na bardzo wyrazistej rytmice i powtarzalności. Ale „Złota dama” to nie przygody superbohaterów, smyczkowe ostinata pozbawione są agresywności, ważną rolę odgrywają fortepian i klawesyn. Narastające, coraz głośniejsze dźwięki podnoszą ciśnienie, „Fleeing Vienna” imponuje precyzją i brawurowym wykorzystaniem znanych przecież środków.

 

Zimmerowi przypada jednocześnie dużo mniej interesującej muzyki tła. Jedyny wyjątek stanowi smutny walczyk „Vienna”. Co naturalne, Niemiec nie korzysta z charakterystycznych rozwiązań Phippsa, ale chociażby dzięki powracającym głuchym frazom fortepianu czuć, iż muzyka pochodzi z tego samego filmu. Panowie może nie tyle się uzupełniają, co bezkolizyjnie ze sobą współistnieją, a słuchacz bez zgrzytów wędruje od Phippsa do Zimmera i z powrotem.

 

Przy całym uznaniu dla nietypowego muzycznego potraktowania filmu, na ścieżce dźwiękowej zbyt wiele znajduje się materiału czysto ilustracyjnego, dość nużącego w odbiorze. Phipps i Zimmer nie proponują rozbudowanych melodii. Chodzi przede wszystkim o odpowiednie brzmienie, świeże, nawet jeśli momentami nieco desplatowskie. To jednak trochę za mało, by utrzymać zainteresowanie słuchacza, mimo stosunkowo krótkiego czasu trwania płyty.

 

Tym niemniej „Złota dama” z pewnością się panom udała. Muzyka dobrze funkcjonuje w filmie, pasuje do jego kolorystyki i łagodnego tonu. Jej nietypowe brzmienie okazuje się zaskakująco dobrze rymować z całkiem typową realizacyjną wizją Curtisa. Udowadnia też, że nawet w najbardziej ogranej konwencji, można zaproponować coś niekonwencjonalnego i dobrze na tym wyjść.

Autor recenzji: Jan Bliźniak
  • 1. O Mary Don’t You Weep – Deron Johnson
  • 2. Hotel Jazz – Martin Phipps
  • 3. Deh, Vieni Alla Finestra – Dawid Kimberg
  • 4. Restless – Hans Zimmer
  • 5. Maria Altman – Martin Phipps
  • 6. The Belvedere – Martin Phipps
  • 7. Vienna – Hans Zimmer
  • 8. Randy Schoenberg – Martin Phipps
  • 9. Open the Door – Hans Zimmer, Martin Phipps
  • 10. Apotheke – Martin Phipps
  • 11. Fleeing Vienna – Hans Zimmer
  • 12. Flight 12 to Cologne – Hans Zimmer
  • 13. First Hurdle Down – Martin Phipps
  • 14. Art Theft – Hans Zimmer
  • 15. Statues – Martin Phipps
  • 16. Final Testimony – Martin Phipps
  • 17. The Language of Our Future – Martin Phipps
  • 18. I Lived Here – Martin Phipps
3
Sending
Ocena czytelników:
0 (0 głosów)

1 komentarz

  1. Mefisto

    Nie wiem, może w filmie wypada naprawdę ok, ale płytowo to dla mnie taki średniaczek, który jest nawet i przyjemny, ale już w trakcie odsłuchu ulatuje z głowy.

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

„Anna” i wampir

„Anna” i wampir

„Wampir z Zagłębia” – to jedna z najgłośniejszych spraw kryminalnych PRL-u lat 70. Niby schwytano sprawcę i skazano go na śmierć, ale po wielu latach pojawiły się wątpliwości, co pokazały publikowane później reportaże czy nakręcony w 2016 roku film „Jestem mordercą”....

Bullitt

Bullitt

There are bad cops and there are good cops – and then there’s Bullitt Ten tagline mówi chyba wszystko o klasyce kina policyjnego przełomu lat 60. i 70. Film Petera Yatesa opowiada o poruczniku policji z San Francisco (legendarny Steve McQueen), który ma zadanie...

Halston

Halston

Roy Halston – zapomniany, choć jeden z ważniejszych projektantów mody lat 70. i 80. Człowiek niemal cały czas lawirujący między sztuką a komercją, został przypomniany w 2021 roku dzięki miniserialowi Netflixa od Ryana Murphy’ego. Choć doceniono magnetyzującą rolę...