Whiplash
Kompozytor: Justin Hurwitz & Tim Simonec
Rok produkcji: 2014
Wytwórnia: Varese Sarabande / Colosseum
Czas trwania: 54:51 min.

Ocena redakcji:

 

Cieszy fakt, iż filmy potrafią jeszcze zaskakiwać – nawet jeśli nie fabułą, to formą, która wbije widza w fotel i wyżyma go emocjonalnie, pozostając w pamięci na długo. W ostatnim czasie kino amerykańskie spłodziło przynajmniej dwa takie dzieła. O jednym z nich, „Birdmanie”, wspominałem już w osobnym tekście. Obecny od paru tygodni na polskich ekranach „Whiplash”, acz nie tak oryginalny, może pochwalić się podobnymi atutami – od fenomenalnego aktorstwa, po znakomite sztuczki techniczne. Kluczowa i dość niecodzienna jest także ścieżka dźwiękowa – w obu filmach oparta o perkusję.

 

O ile jednak w Człeku-ptaku ‘walenie w talerze’ stanowiło po prostu estetyczny wybór twórców, który zwyczajnie wstrzelił się w naturę opowieści, tak „Whiplash” bez perkusji zwyczajnie nie istnieje (mimo iż ta, wspierana jest tu niemal cały czas przez pełny zespół). Już sam tytuł bierze się z kompozycji amerykańskiego jazzmana, Hanka Levy, która stanowi kluczowy element fabularny i pojawia się kilkukrotnie w trakcie seansu. To oś filmu – serce wyjątkowo emocjonującego konfliktu pomiędzy ambitnym uczniem i wybitnie surowym nauczycielem. Szczęśliwie nie jest to jedyna atrakcja soundtracku.

 

Praca ta nie tylko tytułowym kawałkiem bowiem stoi. Sporo w niej zarówno innego materiału źródłowego – jak znakomite „Caravan” Duke’a Ellingtona, które podnosi ciśnienie w finale – jak i muzyki stworzonej specjalnie na potrzeby ruchomego obrazu. Odpowiada zań Justin Hurwitz – debiutant w wielkim kinie, ale bynajmniej nie muzyczny żółtodziób. Z reżyserem filmu zna się zresztą jeszcze ze szkolnej kapeli.

 

Hurwitz nie silił się tu specjalnie na oryginalność, ale przy swoim klasycznym wyszkoleniu było dla niego i tak nie lada wyzwaniem stworzyć score, który nie odstawałby od jazzowej klasyki. Zadaniu temu podołał z nawiązką, co udowadnia już świetne „Overture”, które album otwiera. Tętniąca energią i pasją melodia w niczym nie ustępuje wyżej przywołanym tytułom, jednocześnie spełniając wykładniki muzyki filmowej: jest odpowiednio charakter(ystycz)na dla danego medium, chwytliwa i wbija się w świadomość odbiorcy.

 

Co ciekawe, ze względu na niewielki budżet, kompozytor musiał także stworzyć motywy, które imitowałyby stare szlagiery gatunku. I to również wyszło mu doskonale, co pokazują takie fragmenty, jak romantyczne trio „No Two Words”, „When I Wake”, „Casey's Song” oraz wykonywane na żywo w jednej ze scen i brzmiące już bardziej współcześnie, lecz nie pozbawione nuty przeszłości „Fletcher's Song In Club”. Wszystko to idealnie wpisuje się w klimat opowiadanej historii oraz, rzecz jasna, w niełatwe ramy gatunku.

 

Muzykę Hurwitza uzupełnia także kilka kompozycji Tima Simoneca – znanego orkiestratora, który okazjonalnie zajmuje się też pisaniem właśnie takich dopełniających ilustracji. Tutaj musiał stworzyć utwory do rozgrywanych w filmie konkursów big bandowych, co na krążku przełożyło się na trzy ścieżki o różnym zabarwieniu i rytmie. One też robią spore wrażenie i gdyby nie inne nazwisko na trackliście, to trudno byłoby wyczuć jakąś różnicę – czy to w jakości, czy też w nastroju utworów.

 

Płytę podzielono przy tym na kilka oddzielnych części, tudzież rozdziałów, z których każdy poprzedzono cytatem z filmu. Zabieg to, trzeba przyznać, niezbyt lubiany przez melomanów, lecz tutaj zrobiony naprawdę z głową – szczególnie, że nie są to zabawne one-linery i inne krótkie wstawki, lecz odnoszące się do konkretnych kawałków/sytuacji całe dialogi, z których jeden („Good Job”) stanowi niejako clou tej produkcji.

 

Odrębnym problemem jest natomiast cały środek albumu – złożony z króciutkich, w większości jednominutowych ścieżek, które w typowo ilustracyjnej manierze przemykają niezauważenie przez głośniki lub stanowią irytujący zapis próby instrumentów („Carnagie”). I chociaż krążek długi nie jest, ten wydawniczy babol sprawia, iż potrafi się dłużyć i nużyć. Szkoda, że nie pokuszono się tu raczej o jakąś suitę tematyczną, która zamknęłaby się w tych paru minutach mniej i tym samym skróciła męki co bardziej nerwowych słuchaczy. Z drugiej jednak strony, znamienny jest tytuł tego problematycznego odcinka – najwyraźniej, wzorem bohatera filmu, trzeba się trochę napocić, by zasłużyć na pełną satysfakcję z obcowania z daną muzyką.

 

whiplashhh-2553817-1590001540

 

Nie zmienia to jednak faktu, że w samym filmie stanowi ona kluczowy, a nawet i nadrzędny element, dzięki któremu „Whiplash” w ogóle powstał. I tam też należy się ścieżce dźwiękowej najwyższa ocena. W oderwaniu od ekranu już tak różowo nie jest, lecz i bez znajomości kontekstu to świetnie słuchająca się, miejscami odprężająca i mocno ekscytująca pozycja, którą polecam nawet osobom nie gustującym na co dzień w ‘czarnej’ muzyce.

 

P.S. A TUTAJ ciekawy wywiad z twórcami o powstawaniu muzyki [po angielsku].

Autor recenzji: Jacek Lubiński
  • 1. I Want To Be One of the Greats: Snare Liftoff [dialog]
  • 2. I Want To Be One of the Greats: Overture
  • 3. I Want To Be One of the Greats: Too Hip To Retire – Tim Simonec
  • 4. I Want To Be One of the Greats: Whiplash – Hank Levy
  • 5. I Want To Be One of the Greats: Fletcher’s Song In Club
  • 6. I Want To Be One of the Greats: Caravan – Duke Ellington & Juan Tizol, arr. John Wasson
  • 7. If You Want The Part, Earn It: What’s Your Name [dialog]
  • 8. If You Want The Part, Earn It: Practicing
  • 9. If You Want The Part, Earn It: Invited [zawiera dialog]
  • 10. If You Want The Part, Earn It: Call From Dad
  • 11. If You Want The Part, Earn It: Accident
  • 12. If You Want The Part, Earn It: Hug From Dad
  • 13. If You Want The Part, Earn It: Drum & Drone
  • 14. If You Want The Part, Earn It: Carnegie
  • 15. If You Want The Part, Earn It: Ryan / Breakup
  • 16. If You Want The Part, Earn It: Drum Battle
  • 17. If You Want The Part, Earn It: Dismissed
  • 18. He Was A Beautiful Player: Good Job [dialog]
  • 19. He Was A Beautiful Player: Intoit – Stan Getz
  • 20. He Was A Beautiful Player: No Two Words – Nicholas Britell & Justin Hurwitz
  • 21. He Was A Beautiful Player: When I Wake
  • 22. He Was A Beautiful Player: Casey’s Song
  • 23. He Was A Beautiful Player: Upswingin’ – Tim Simonec
  • 24. Rehearsal Medley: First Nassau Band Rehearsal / Second Nassau Band Rehearsal / Studio Band Eavesdrop / Studio Band Rehearsal After Breakup – Tim Simonec
4
Sending
Ocena czytelników:
4 (2 głosów)

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...

Home Before Dark: Season 1

Home Before Dark: Season 1

Powoli Apple TV+ zaczyna dorównywać innym platformom streamingowym, choć nie realizuje aż tylu tytułów co Netflix czy Prime Video. Na pewno jednym z wartych uwagi jest „Home Before Dark” – kryminalna historia dziennikarskiego śledztwa Hildy Lisko, która z rodziną...