Victoria & Abdul
Kompozytor: Thomas Newman
Rok produkcji: 2017
Wytwórnia: Back Lot Music
Czas trwania: 46:06 min.

Ocena redakcji:

 

Filmowców próby pogodzenia Wschodu i Zachodu magią miłości ciąg dalszy. Tym razem stający za sterami „Powiernika królowej” Stephen Frears sięga do odmętów historii, z której z prawdziwą gracją wyciąga niecodzienny wątek przyjaźni hinduskiego sługi Abdula Karima z angielską królową Wiktorią. Reżyser serwuje nam zgrabną, świetnie zagraną i pokrzepiającą opowieść, która doskonale wpisuje się w obecne trendy. Szkoda jedynie, że przesadnie pomija i koloryzuje fakty, czyniąc tym samym swój film mocno czarno-białym i sztampowym, pozbawionym ikry dziełem, które szybko się zapomina.

 

Barw tej produkcji dodają bez wątpienia dwa elementy – jak nie trudno się domyślić, tym drugim, obok kolejnej znakomitej roli Judi Dench, jest muzyka Thomasa Newmana. Kompozytor znowu nie zawodzi, choć także i jego wkład nie wychodzi poza bezpieczny schemat, skrupulatnie wypracowywany przez maestro w ciągu ostatnich dwudziestu lat. Nie usłyszymy tutaj zatem nic, czego nie znalibyśmy już wcześniej z jego repertuaru. W przeciwieństwie jednak do filmu, nuty pozostają ideowo czyste, a co za tym idzie wciąż działają.

 

t_newman-4108311-1590000964Zgrabne, pełne werwy, chwytliwe dźwięki to zawsze był znak rozpoznawczy twórczości Newmana. Nic więc dziwnego, że i ten soundtrack wchodzi z nasze uszy jak w masło, fascynując pomysłowością oraz zwiewnością poszczególnych tematów, do których nóżki samoistnie wystukują rytm. Partytura została napisana w pełni po bożemu, zatem kiedy trzeba, to muzyka przybiera dynamiczne oblicze (jak w początkowych „Agra Gaol” i „Civilization!”), a innym razem czaruje spokojem nienachalnej liryki, pełnej drobnych smaczków dla koneserów stylu maestro („Florence”, „Knocked for Six”, „Banquet Hall of Eternity”). Na ekranie, co oczywiste, sprawdza się to bezbłędnie, nawet jeśli ostatecznie nie ekscytuje w równym stopniu, co oba „Hotele Marigold”, w których również prym wiodły egzotyczne instrumenty i orientalne brzmienia.

 

Na płycie z soundtrackiem atrakcyjność melodii bynajmniej nie siada, lecz z uwagi na brak kontekstu wiele utworów zwyczajnie ulatuje gdzieś w powietrze. Zresztą montaż krążka nie należy do najlepszych. Choć całość trwa zaledwie trzy kwadranse, to materiał podzielono na ponad trzydzieści ścieżek. Część z nich nie przekracza więc nawet minuty, co czyni odsłuch problematycznym, wymagającym nieco skupienia doznaniem, gdyż co chwila docierają do nas kolejne atrakcje, w których zwyczajnie nie idzie w pełni zasmakować, oswoić się z nimi (casus przebojowego „Peacock Throne”, które nagle, tak po prostu się kończy; czy też radośnie pompatycznego „All the Riches of the Orient” zabitego jednakże w zarodku przez samą, dziwacznie pozbawioną puenty scenę). Co gorsza, kilka utworów jest także na dobrą sprawę… zbędnych, gdyż reprezentuje zwykłe tło – urocze, ale bez większej tożsamości, wartości.

 

Chybionym zabiegiem było także uwzględnienie na krążku użytych w filmie fragmentów muzyki tradycyjnej. Nie ma ich dużo, bo zaledwie dwa („Diamond Jubilee” i „O'sullivan's March”), ale niepotrzebnie rozdrabniają one jeszcze bardziej album. Inna sprawa, że w trakcie seansu muzyki źródłowej wybrzmiewa jeszcze więcej, a w pewnym momencie twórcy raczą nas także piosenkami w aktorskim, nie do końca profesjonalnym wykonaniu. Więc może to i dobrze, że skończyło się zaledwie na skromnych, przemykających błyskawicznie przez naszą świadomość fanfarach. Jakby jednak nie było, kompletnie nie przystają one do ogólnej, słodko-gorzkiej atmosfery ilustracji.

 

Wszelkie powyższe mankamenty – jak i pewną ogólną miałkość i brak oryginalności całej ścieżki dźwiękowej – warto jednak przeboleć dla tych paru naprawdę magicznych, przepięknych melodii, które raz jeszcze udowadniają niezwykłe wyczucie i niecodzienny talent Thomasa Newmana w ich kreowaniu. Pomimo tego, że, jak już wspominałem, kompozytor powtarza tutaj sprawdzone zabiegi, to i tak potrafi zaskoczyć oraz, przede wszystkim, zachwycić emocjonalną perfekcją swoich filuternych tematów.

 

Pod tym względem prawdziwą perłą w koronie jest cała końcówka płyty – począwszy od najdłuższego w zestawie, bo ponad sześciominutowego (a przez to także wolno rozwijającego się) „The Empress of India”, a na niespodziewanie krótkim, ale jak zwykle bezbłędnym „End Title” pod napisy końcowe. Choć i wcześniej zwraca na siebie uwagę między innymi skoczne „Quenelle with Regency Sauce, Etc.” oraz podszyte patosem „Certified Insane”. Co ciekawe, w całej pracy nie brakuje swego rodzaju podniosłości chwili, iście ceremonialnego nastroju, który udziela się również odbiorcy, o co dbają nieodłączne u Newmana pokaźnie wyeksponowane sekcje smyczkowa i dęta oraz liczne elementy perkusyjne.

 

To wszystko sprawia, że „Victoria & Abdul” jest kolejną nad wyraz solidną kompozycją od Thomasa Newmana. Za wyjątkiem kilku fragmentów może nie zachwycającą, ale fanów czy to danego twórcy, czy też podobnych klimatów bez problemu zadowoli. A innych być może przekonają do tego typu filmowych ilustracji. Ja bez problemu dałem się ponieść tej pracy, ciągle odnajdując w niej kolejne małe perełki aranżacyjne. 3,5 nutki to moja faktyczna ocena.

Autor recenzji: Jacek Lubiński
  • 1. Diamond Jubilee (traditional)
  • 2. Agra Gaol
  • 3. Civilization!
  • 4. Victoria Regina
  • 5. Quenelle with Regency Sauce, Etc.
  • 6. The Queen’s Gaze
  • 7. Jelly
  • 8. The Wickedness of Children
  • 9. O’Sullivan’s March (traditional)
  • 10. Florence
  • 11. Loch Muick
  • 12. Glassalt Shiel
  • 13. The Munshi Returns
  • 14. Unveiled
  • 15. Peacock Throne
  • 16. The Mango is Off
  • 17. „All the Riches of the Orient”
  • 18. Mutiny Lesson
  • 19. Knocked for Six
  • 20. Process Turn Bow Present
  • 21. The Only Way is Down
  • 22. Racialists
  • 23. A Deputation
  • 24. The Emperor’s Egg
  • 25. Certified Insane
  • 26. Sons of the Brave
  • 27. Resign to My Face
  • 28. Banquet Hall of Eternity
  • 29. The Empress of India
  • 30. Victoria & Abdul
  • 31. Munshi Mania
  • 32. Gain the Ocean (End Title)
3
Sending
Ocena czytelników:
3 (2 głosów)

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...

Home Before Dark: Season 1

Home Before Dark: Season 1

Powoli Apple TV+ zaczyna dorównywać innym platformom streamingowym, choć nie realizuje aż tylu tytułów co Netflix czy Prime Video. Na pewno jednym z wartych uwagi jest „Home Before Dark” – kryminalna historia dziennikarskiego śledztwa Hildy Lisko, która z rodziną...