Polowanie na czerwone czarownice to był mroczny okres w historii Stanów Zjednoczonych lat 50. Panująca psychoza na punkcie domniemanych komunistów i działalność komisji senatora McCarthy’ego doprowadziła do pozbawienia pracy, deportacji oraz fałszywych oskarżeń dziesiątki tysięcy ludzi. Nie ominęło to też osób pracujących w Hollywood, o czym opowiada biografia Daltona Trumbo – znanego scenarzysty filmowego – zrealizowana przez Jaya Roacha. Jest to solidna, rzemieślnicza robota ze znakomitą rolą Bryana Cranstona (zasłużona nominacja do Oscara).
I muszę przyznać, że kompletnie nie spodziewałem się niczego po oprawie muzycznej. Autorem ilustracji jest Theodore Shapiro, który już wcześniej pracował z Roachem przy „Kolacji dla palantów”. Rzadko jednak mierzył się z filmami stricte dramatycznymi, ale postanowił podjąć wyzwanie i wybrał dość bezpieczny sztafaż – muzykę jazzową. Określa ona z jednej strony charakter bohatera. Czuć to już w otwierającym całość „Eighty Words a Minute”. Płynny fortepian plus kontrabas z szybką perkusją tworzą kontrapunkt dla rzadkich momentów wejścia smyczków oraz trąbki, a także zmiany tempa. Temat ten przewija się jeszcze parokrotnie m.in. w „A Script for the Kings”, „Family Business” czy końcówce „Benzedrine”.
Takich momentów ożywienia skromnej orkiestry jazzowej jest tutaj wiele i to one podnoszą atrakcyjność całego score’u. Żwawy rytm podkreśla bardzo energiczną pracę Trumbo, ale też jego porywczy charakter. Pokazują to takie fragmenty, jak żywiołowe „Curriculum Vitae” (saksofony, trąbki, smyczki oraz szybkie trio), „Scripts Montage” lub odrobinę niepokojące, minorowe „Contempt of Congress”.
Drugi wyrazisty temat ma posmak melancholii oraz stylu glamour, co czuć już w „Prologue”. Ta stylistyka pojawia się w bardziej dramatycznych fragmentach, gdzie wyróżnia się szykowny fortepian. Tak jest w „Trumbo Goes To Prison”, gdzie pod koniec pojawiają się dziwaczne szumy, taki jest też „A Letter from Prison” oraz wspomniane „Scripts Montage”.
Trzeci temat związany jest z Heddą Meyer – twarzą instytucji walczących z komunizmem. Harfa i odrobinę oniryczna elektronika sprawia wrażenie miłej i sympatycznej, ale smyczki w tle wyraźnie zaznaczają jak groźną postacią jest ta kobieta.
Maestro wykorzystuje to instrumentarium również do krótkich momentów budowania napięcia. Melancholię wprowadza „Buddy’s Dilemma”, uszy świdruje „Eddie Names Names”, pokazujący zdradę jednego z bohaterów filmu – aktora Edwarda G. Robinsona. Niepokój wnosi tutaj perkusja w minimalistycznym „Pool of Garbage” czy wspartym na trąbkach „The Mexican Script” oraz stonowanym „Who Is Robert Rich?”.
Sam maestro bardzo dobrze czuje się w tym nowym entourage’u, jednak im dalej w nuty, tym szybciej odkrywa swoje karty. Fortepian uderza w podobny sposób, trąbki dodają eleganckiego sznytu, wspólnie z falującymi smyczkami… Dopiero pewne aranżacyjne drobiazgi potrafią skupić uwagę – jak wejście harfy w „The Credit”, niepokojące solo skrzypiec w „Who Gets To Be Proud?” oraz oparte na Americanie, podniosłe „The Blacklist is Alive”. Dość poważną wadą jest natomiast krótki czas trwania poszczególnych utworów, rzadko przekraczających dwie minuty.
Muszę przyznać, że nie spodziewałem się po Shapiro tak porządnego score’u, jaki zaserwował do „Trumbo”. Nawet zgrabnie wplecione dwa utwory źródłowe nie przeszkadzają i tworzą spójną całość z instrumentalnym zestawem. Zjadliwy czas trwania soundtracku (nieco ponad 45 minut) działa na plus, chociaż stosunkowo szybkie wybrzmienie poszczególnych kompozycji może irytować. Trudno jednak odmówić tej kompozycji klasy, stylu oraz sznytu. I jestem naprawdę ciekawy, co Shapiro pokaże dalej.




0 komentarzy