Town, The
Kompozytor: Harry Gregson-Williams & David Buckley
Rok produkcji: 2010
Wytwórnia: Silva Screen Records
Czas trwania: 41:52 min.

Ocena redakcji:

 

Ben Affleck miał wyrobiona reputację aktorskiego drewna, którego umiejętności potrafił wykrzesać jedynie Kevin Smith. Gdyby ktoś 10 lat temu powiedziałby, że ten facet będzie świetnym reżyserem, od razu bym go wyśmiał. Ale w 2007 roku stał się cud. Affleck usiadł na stołku z napisem: „director” i nakręcił dobry kryminał, „Gdzie jesteś, Amando?”. Trzy lata później przeraził za to swych przeciwników „Miastem złodziei”. Mocny kryminał, inspirowany kultową „Gorączką”, jest opowieścią o Dougu (w tej roli sam Affleck – i nie schrzanił tego!), który razem z kumplami dokonuje napadów, ale już myśli o tym, by się wyrwać i zacząć od nowa. Film ma wszytko, co tego typu produkcja mieć powinna – precyzyjną intrygę, wiarygodną psychologię i tło obyczajowe, świetnie zrobione sceny akcji oraz wyborne aktorstwo, z kapitalnymi kreacjami Jona Hamma i Jeremy’ego Rennera. A jak sobie na tym polu radzi warstwa muzyczna?

 

gregson-williams-4811989-1590001383Ben zatrudnił Harry’ego Gregsona-Williamsa, który współpracował z nim już przy jego debiucie, ale tym razem poprosił o pomoc swojego podopiecznego, Davida Buckleya. Czy wpłynęło to w jakikolwiek sposób na muzykę? Nie, gdyż mamy tutaj do czynienia z brzmieniem typowym dla Harry’ego z czasów współpracy z Tonym Scottem, czyli głównie elektronika i gitary elektryczne, a z orkiestry dają o sobie znać jedynie smyczki. Innymi słowy: obecny standard kina hollywoodzkiego. Więc czy w ogóle warto zwrócić uwagę na ten soundtrack, który, o dziwo, w filmie funkcjonuje naprawdę dobrze?

 

Muszę przyznać, że wypada on poza filmem całkiem przyzwoicie, ale od czego by tu zacząć? Na pewno przez długi czas jest ponuro i mrocznie, a pojedyncze dźwięki i brak typowej melodyki działa tutaj na plus, co słychać już w otwierającym całość „Charlestown”, z którego można wyłuskać przebijającą przez elektroniczne dziwadła lirykę, przestrzennie brzmiący fortepian i smyczki. I w zasadzie tak wybrzmiewa tutaj muzyka akcji, czasami bardzo głośna („Bank Attack” – bardzo ‘brzydka’ elektronika), czasem wręcz przeciwnie („OxyContin”), aczkolwiek są tutaj dwa mocne wyjątki.

 

Pierwszy to „Nuns with Guns”, czyli temat z napadu na konwój zakończony strzelaniną i pościgiem. Szybkie, dynamiczne, ze ‘strzelającą’ perkusją i elektroniką, tworzy istną petardę, z drobnym momentem spokoju (skrzypce), który tylko podkręca atmosferę. Drugim takim utworem jest „Who Called 911?” z wielce nerwowymi popisami smyczków i perkusji. Reszta jest zaledwie solidnym hałasem, zagłuszanym w filmie przez pisk opon, wystrzały i tym podobne bajery. Mniej drażniące to wszystko, niż w przypadku „Metra strachu” czy „Niepowstrzymanego”, ale do najlepszych dokonań kompozytora jeszcze wiele brakuje.

 

Zupełnie inaczej wypada za to liryka, która nie jest tak aranżacyjnie przesadzona, jak action score i pozwala złapać odrobinę oddechu. Ją reprezentuje temat głównego bohatera, w którym czuć sporo melancholii i smutku. Pojawia się on parokrotnie, po raz pierwszy w „Doug Reflects” (delikatna gitara elektryczna), podkreślając próbę wyrwania się bohatera z tytułowego miasta, do którego jest mocno przywiązany (najpiękniej motyw ten wybrzmiewa w kończącym całość „The Letter”). Podobnież relaksujący jest bardzo delikatny „The Necklace” z prostym, ale poruszającym fortepianem.

 

I co mam zrobić z „The Town”? To nie jest album sprawiający jakąś wielką przyjemność, ani tym bardziej rewolucja w dorobku Gregsona-Williamsa. Bardzo łatwo można tej pracy zarzucić wtórność i zmęczenie materiału – jest to tylko solidna robota, dobrze sprawdzająca się na ekranie. Ostatnio kompozytor nie może się jakoś specjalnie odnaleźć i bardzo rzadko potrafi wyeksponować swój talent, co (chyba nie tylko mnie) bardzo smuci. Tymczasem dla „Miasta złodziei” za solidność, przystępny czas i materiał oraz dobry montaż daję mocną trójkę. Z plusikiem.

Autor recenzji: Radosław Ostrowski
  • 1. Charlestown
  • 2. Bank Attack
  • 3. Doug Reflects
  • 4. FBI Show & Tell
  • 5. OxyContin
  • 6. Healing and Stealing
  • 7. Nuns with Guns
  • 8. The Necklace
  • 9. The Wreath
  • 10. Cathedral of Boston
  • 11. Fenway
  • 12. Who Called 911?
  • 13. Making the Switch
  • 14. Sunny Days
  • 15. Leaving
  • 16. The Letter
3
Sending
Ocena czytelników:
3 (2 głosów)

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

People Meet and Sweet Music Fills the Heart

People Meet and Sweet Music Fills the Heart

Ludzie spotykają się i miła muzyka rodzi się w sercach Krzysztof Komeda – kompozytor, o którym niby wiemy dużo, ale tak naprawdę nie wiemy nic. Najbardziej znane są jego dzieła jazzowe oraz kooperacja z Romanem Polańskim, jednak to tylko wycinek większej całości. O...

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...