Top Gun: Maverick
Kompozytor: Harold Faltermeyer, Hans Zimmer, Lady Gaga
Rok produkcji: 2022
Wytwórnia: Interscope Records
Czas trwania: 41:48 min.

Ocena redakcji:

 

36 lat minęło jak jeden dzień i zanim się zorientowałem pojawił się sequel do kultowego „Top Gun”. Mało kto wierzył w sukces i fakt, że dzieło Josepha Kosinskiego dorówna kultowemu oryginałowi. A jednak nie tylko jest najbardziej kasowym filmem tego roku, to jeszcze jest lepszy od pierwowzoru w każdym aspekcie: od świetnych scen lotniczych przez świetne aktorstwo po kwestie techniczne. Teraz Maverick musi wyszkolić absolwentów tytułowej szkoły pilotażu, by mogli wykonać misję niemożliwą: zniszczyć podziemne laboratorium wzbogacające uran w… nie-Rosji. Prosta historia typowa dla filmu militarystyczno-sensacyjnego, a jednak to wszystko działa, zaś reżyser nie szczuje nostalgią i fan serwisem.

A jak sobie poradzono z muzyką, która była wizytówką oryginału? Kosinskiemu udało się przekonać do powrotu Harolda Faltermeyera, czyli autora muzyki do pierwszej części. Fani przyjęli tą decyzję bardzo ciepło, jednak entuzjazm szybko zgasł. Dlaczego? Ponieważ zatrudniono jeszcze do pomocy Hansa Zimmera i… Lady Gagę, zaś jako producent figuruje „uwielbiany” za swoje prace przy filmach akcji/thrillerach Lorne Balfe. Chyba ktoś nie znał starej prawdy o kucharkach. Czy to miało prawo wypalić?

Skoro mamy Harolda, nie można było nie umieścić „Top Gun Anthem”. I jest on niejako fundamentem muzyki, w większości zaaranżowanej przez duet Zimmer/Balfe. Zaczyna się bardzo znajomo w „Main Title (You’ve Been Called Back to Top Gun)” – niemal te same uderzenia elektronicznej perkusji, dzwony oraz smyczki. Wszystko na syntezatorach, a potem wjeżdża w glorii i chwale gitara elektryczna (tym razem gra na niej Lexii Lynn Trucker) razem z “żywą” perkusją (to robota Chada Smitha z Red Hot Chili Peppers). A potem wszystko się wycisza z solówką trąbki. Na samym końcu mamy “Top Gun Anthem”, gdzie niemal od razu mamy gitarową solówkę, do której dodano podniosłe smyczki. Ten podniosły styl pasuje tu świetnie, a wrzucenie żywego instrumentarium zadziałało tylko na korzyść.

Jakie rzeczy dodali od siebie „młodsi” twórcy? W sumie można je podzielić na dwie części: akcyjno-suspensową oraz bardziej liryczną. Pierwszą najlepiej prezentuje „Darkstar” z coraz bardziej nasilającymi się smyczkami w tle oraz werblową perkusją w tle. Dopiero pod koniec robi się odrobinę podnioślej dzięki dęciakom, które wykorzystują fragment „Hymnu Top Gun”. W podobny, choć wolniejszy sposób przygrywa druga połowa „You’ve Where You Belong/Give ‘Em Hell”. Pod koniec jednak przebija się perkusja, zaś dęciaki wrzucają melodię z… “Danger Zone”. Sama misja na albumie pojawia się w “Dagger One is Hit/Time to Let Go”, zaczynając od mocniejszych wejść duetu skrzypce/perkusja. Po tym wejściu jest bardziej dramatycznie (smyczki wyciskają), jakby tragedia wisiała w powietrzu. Intensywniej jest w “Tally Two/What’s the Plan/F-14”, gdzie rozpoczynamy od rozciągniętych dęciaków, by wejść w tryb “Darkstar/Danger Zone”, czyli inwazja smyczków z perkusją.

Drugi przebijający się temat dotyczy warstwy lirycznej, skupionej wokół dawnej miłości Mavericka. Tutaj budulcem jest napisana do filmu piosenka Lady Gagi “Hold My Hand”. Utwór sam w sobie jest całkiem niezły, ale brakuje jakiegoś mocniejszego uderzenia (mimo perkusji oraz gitarowego solo). Z kolei mocno “przesterowany” wokal na samym początku mnie odpychał. Najbardziej szkoda tego, że nie pojawia się symfoniczna wersja tej piosenki z finału, która miała o wiele większą siłę rażenia. Sam temat opiera się na delikatnym fortepianie, który towarzyszą coraz bardziej przybierające na sile smyczki. Tak prezentuje się w pierwszej połowie “You’ve Where You Belong/Give ‘Em Hell” oraz “Penny Marshall (Interlude)”.

Nie można nie wspomnieć heroicznego “The Man, The Legend/Touchdown”, który jest zbitką wszystkich tematów w formie suity. Bardzo podniosłej, przypominającej styl Zimmera z przełomu lat 80. i 90. To zdecydowanie najjaśniejszy punkt całego score’u, choć powiem szczerze, liczyłem na więcej. Bo choć brzmi to dobrze i nie drażni uszu, to wtórne jest bardzo – unosi się tu duch “Mission Impossible – Fallout”.

Są jeszcze piosenki, choć te nowsze nie urywają dolnej części ciała. Poza wspomnianym numerem Gagi jest jeszcze popowy kawałek od OneRepublic. „I Ain’t Worried” towarzyszy scenie gry w football amerykański na plaży. To prosty, „gwizdany” numer, który wchodzi jednym uchem, drugim wychodzi. Gdyby nie częsta obecność w radiowych stacjach, w ogóle bym nie pamiętał o tej piosence. Na szczęście nie zapomniano o nieśmiertelnym „Danger Zone”, które nic nie straciło ze swojej mocy i siły. To nie jest remix, cover ani jakaś zmodyfikowana wersja, dzięki Bogu.

Mam bardzo mieszane odczucia względem sequela do „Top Gun”. Muzyka z jednej strony robi swoje i niepozbawiona jest odniesień do oryginału. Z drugiej zaś brzmi zbyt znajomo, co pozbawia jej własnej tożsamości. Zbyt mocno czuć tutaj rękę duetu Zimmer/Balfe, zaś Faltermeyer w zasadzie robi tylko jako obowiązkowy element, by pokazać ciągłość z oryginałem. Wielka szkoda, że Niemcowi nie dano szansy na stworzenie czegoś nowego, co mogłoby wnieść odrobinę świeżości. Score trochę straconej szansy na wielki comeback, za co mogę dać najwyżej 3,5 gwiazdek.

Autor recenzji: Radosław Ostrowski
  • Main Titles (You’ve Been Called Back to Top Gun)
  • Danger Zone – Kenny Loggins
  • Darkstar
  • Great Balls of Fire (live) – Miles Teller
  • You’ve Where You Belong/Give ‘Em Hell
  • I Ain’t Worried – OneRepublic
  • Dagger One Is Hit/Time to Let Go
  • Tally Two/What’s the Plan/F-14
  • The Man, the Legend/Touchdown
  • Penny Returns (Interlude)
  • Hold My Hand – Lady Gaga
  • Top Gun Anthem
3.9
Sending
Ocena czytelników:
4 (1 głos)

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

„Anna” i wampir

„Anna” i wampir

„Wampir z Zagłębia” – to jedna z najgłośniejszych spraw kryminalnych PRL-u lat 70. Niby schwytano sprawcę i skazano go na śmierć, ale po wielu latach pojawiły się wątpliwości, co pokazały publikowane później reportaże czy nakręcony w 2016 roku film „Jestem mordercą”....

Bullitt

Bullitt

There are bad cops and there are good cops – and then there’s Bullitt Ten tagline mówi chyba wszystko o klasyce kina policyjnego przełomu lat 60. i 70. Film Petera Yatesa opowiada o poruczniku policji z San Francisco (legendarny Steve McQueen), który ma zadanie...

Halston

Halston

Roy Halston – zapomniany, choć jeden z ważniejszych projektantów mody lat 70. i 80. Człowiek niemal cały czas lawirujący między sztuką a komercją, został przypomniany w 2021 roku dzięki miniserialowi Netflixa od Ryana Murphy’ego. Choć doceniono magnetyzującą rolę...