Time Machine, The
Kompozytor: Klaus Badelt
Rok produkcji: 2002
Wytwórnia: Varese Sarabande / Colosseum / Volcano
Czas trwania: 57:18 min.

Ocena redakcji:

Powieść "Wehikuł czasu" H.G. Wellsa doczekała się już wielu ekranizacji. A jako, że Hollywood słynie z przetwarzania surowców wtórnych, kolejna filmowa wersja tej klasyki literatury science fiction była tylko kwestią czasu. W roku 2002 próby przeniesienia historii opętanego pragnieniem poruszania się w czasie wynalazcy Alexandra Hartdegena, podjął się wnuk pisarza – Simon Wells. Film niestety okazał się bardzo słaby. Zamiast komentarza do współczesnego świata, w którym człowiek przestaje wybiegać poza czubek własnego nosa, czy chociaż zmusić do przemyśleń na temat relacji w społeczeństwie, "Wehikuł czasu" oferuje jedynie naiwną bajkę, pozbawioną klimatu książki, a nawet filmowych poprzedników. Także wychwalane efekty specjalne nie robią większego wrażenia – szczególnie Morloki, które prędzej budzą sympatię, niż przerażają. Coś jednak się Simonowi Wellsowi udało… muzyka. Do roli kompozytora postanowił zatrudnić on bowiem Klausa Badelta – wtedy nikomu jeszcze nieznanego, młodego Niemca, który do Fabryki Snów trafił za sprawą swojego wielkiego rodaka Hansa Zimmera i jego Media Ventures. Przez lata Badelt robił za gościa od muzyki dodatkowej (tak zwane "additional music"). Pracował między innymi przy "Gladiatorze" i "Pearl Harbor". Gdy więc nadarzyła się okazja, by stworzyć ścieżkę dźwiękową całkowicie samodzielnie, nie brakowało mu doświadczenia, mimo że to był debiut.

badelt-6406184-1590000944 Płytę w zasadzie można podzielić na trzy części. Pierwsza z nich poświęcona jest profesorowi Alexandrowi i towarzyszy nam do szóstego utworu włącznie. Oparta jest na czystym, tradycyjnym brzmieniu orkiestry, bardzo lirycznym i emocjonalnym. Badelt zręcznie wykorzystuje tu atuty klasycznej muzyki filmowej sprzed lat, i trzeba przyznać, jest to kapitalne posunięcie. Już otwierający album "Professor Alexander Hartdegen" rozkochuje w sobie słuchacza. W nim po raz pierwszy słyszymy temat główny "Wehikułu czasu" grany przez subtelny flet podkreślony skrzypcami, a później spokojną sekcję dętą, który szybko przemienia się w radosną, nieco naiwną melodię opartą głownie na fortepianie i skromnym chórku w tle. Następne dwa utwory, "Wish Me Luck" i "Emma", utrzymane są w tej samej atmosferze. Nastrojowa muzyka na smyczki, pianino, oraz intonujące je flet, klarnet i dzwonki oddające w filmie okres zimy. Romantyczną idyllę przerywa dopiero "The Time Machine", gdzie znalazła się patetyczna aranżacja tematu przewodniego, ilustrująca budowanie wehikułu czasu. W tym utworze, jak i "Time Travel", kompozytor serwuje trochę rozmachu i przygody za sprawą ekspresyjnych partii sekcji dętej. Chyba najbardziej dramatyczną pozycją na płycie jest też jeden z najlepszych jej utworów, "I Don`t Belong Here", który po części ilustruje także podróż w czasie. Wspaniale wykorzystany temat przewodni rozpisany na pełną rozmachu orkiestrę idealnie komponuje się z jedyną naprawdę godną uwagi sceną z użyciem efektów komputerowych pojawiającą się w filmie, a mianowicie zmieniającymi się ubraniami na wystawie sklepowej.

Druga część ma swój początek wraz z fenomenalnym utworem "Eloi". Eloi to plemię, któremu jest przypisany ten, oraz dwa następne utwory. Tutaj muzyka nabiera zupełnie innego kolorytu i serwuje coś więcej prócz orkiestry symfonicznej. Badelt wprowadza także elementy etniczne: chórki, śpiew i odpowiednie instrumenty z bębnami i afrykańskimi fletami na czele. Zarówno "Eloi" jak i następne "Good Night" (w formie nastrojowej kołysanki) i "Stone Language" wykorzystują piękny chór podkreślony wokalem Katy Stephan, której towarzyszą świetne dźwięki perkusji i instrumentów drewnianych. Jest to zdecydowanie najlepsza część płyty, to tak w ramach wynagrodzenia, bo dalej jest niestety niezbyt ciekawie…

time_machine_2_d-8509405-1590001046Trzecia część oddaje charakter Morloków, stworów z jakimi przyjdzie się zmierzyć głównemu bohaterowi. Tutaj muzyka staje się znacznie agresywniejsza, co podkreśla nerwowa, niemal pulsująca perkusja i dynamiczna aranżacja tematu głównego. Najlepszym utworem w tej części jest "Morlocks Attack" wykorzystany w scenach akcji. Razem z tą pozycją swoją obecność naznaczają syntezatory, które u wciąż poszukującego swojego, języka niemieckiego kompozytora, są jedyną pewną i wiadomą cechą jego twórczości – począwszy od debiutu, po najnowszego "Posejdona"… Natomiast najgorszym utworem jest zdecydowanie "What If?", który poza bólem głowy, wywołuje także niezbyt przyjemne skojarzenia ze standardami Media Ventures. Objawiają się one tutaj przede wszystkim tym wszechobecnym chaosem i królującymi w nim typowymi, zimmerowskimi chórami. Nawet dość skutecznie budowane przez Badelta napięcie nie wynagradza zawodu jaki sprawia słuchaczowi "Where the God Are"…

Płytę zamyka "Godspeed" niejako neutralizujący gorzki posmak po przedostatnim utworze. Nie miałbym nic przeciwko, gdyby wydawca wyciął wszystko po "Morlocks Attack", zostawiając tylko finał, który kapitalnie podsumowuje największe zalety płyty – od nostalgii na początku, po kończący utwór chórek w języku Eloi. "Wehikuł czasu" nie jest niczym odkrywczym, jest tu i Goldsmith i Horner i Zimmer, a i Barry'ego można się dosłuchać. Temat główny jest tylko nieco ciekawszą aranżacją main theme z "Lekcji przetrwania", a wszystkie tematy poświęcone wątkowi Morloków, to syntezatorowe bzdury rodem ze śmietnika Media Ventures. Tylko co z tego, skoro jest to jedna z najlepiej słuchających się płyt ostatnich lat? Badelt uczynił cud. Napisał ścieżkę dźwiękową, która w beznadziejnym filmie jest równie nieznośna, nieoryginalna i zżyna z dokonań kolegów po fachu… A przy tym nie sposób jej nie pokochać. Z bólem serca nie daję pięciu nutek, ale podyktowane jest to wspomnieniem męki przy "What If?" i szacunkiem do Goldsmitha…

Autor recenzji: Jakub Kośla
  • 1. Professor Alexander Hartdegen
  • 2. Wish Me Luck
  • 3. Emma
  • 4. The Time Machine
  • 5. Bleeker Street
  • 6. I Don`t Belong Here
  • 7. Time Travel
  • 8. Eloi
  • 9. Good Night
  • 10. Stone Language
  • 11. Morlock`s Attack
  • 12. Where The Ghosts Are
  • 13. The Master
  • 14. "What If?"
  • 15. Godspeed
4
Sending
Ocena czytelników:
0 (0 głosów)

1 komentarz

  1. belezariusz

    do filmy można się przyczepić, jednak muzyka jest genialna.

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

People Meet and Sweet Music Fills the Heart

People Meet and Sweet Music Fills the Heart

Ludzie spotykają się i miła muzyka rodzi się w sercach Krzysztof Komeda – kompozytor, o którym niby wiemy dużo, ale tak naprawdę nie wiemy nic. Najbardziej znane są jego dzieła jazzowe oraz kooperacja z Romanem Polańskim, jednak to tylko wycinek większej całości. O...

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...