Three Musketeers, The
Kompozytor: Michael Kamen
Rok produkcji: 1993
Wytwórnia: Hollywood Records / A&M
Czas trwania: 42:40 min.

Ocena redakcji:

 

Pochodząca z 1993 r. ekranizacja powieści Alexandre’a Dumas – tym razem od twórcy „Critters”, Stephena Hereka – raczej nie podbiła serc widowni i krytyków. Jednak po latach pozostaje jedną z najfajniejszych adaptacji, w czym duża zasługa ówczesnych ‘młodych gniewnych’ Hollywood. Charlie Sheen, Kiefer Sutherland, Oliver Platt i Chris O'Donnell oraz piękne panie – De Mornay, Anwar i Delpy – sprawiają, że filmowi nie brakuje charyzmy, lekkości, jak i humoru, przy jednoczesnym zachowaniu ducha oryginału. Dodajmy do tego odpowiednio demonicznych przeciwników (Tim Curry, Michael Wincott) oraz świetną oprawę wizualną i voilà! Mamy wersję, której nie sposób nie polubić.

 

Swoje trzy grosze dorzucił też Michael Kamen, tworząc z jednej strony bardzo klasyczną, stylową ścieżkę dźwiękową, której także nie brak świeżego zacięcia i polotu. Muzyka wypada więc również bardzo pozytywnie – zarówno na tle wielkich poprzedników (Steiner, Legrand, Schifrin), jak i wątpliwych następców (Haslinger). Nic więc dziwnego, że zaowocowało to dalszą współpracą z reżyserem, jakiej wynikiem kolejne niebanalne soundtracki od maestro: „101 Dalmatians” i „Mr. Holland's Opus”.

 

kamen-9680368-1590000981Sam album otwiera piosenka wieńcząca i zarazem promująca film, która przyniosła mu jedyne laury w postaci statuetki BMI Film & TV Award oraz nominacji do nagród ASCAP i MTV. Aż dziw bierze, że tylko na tym się skończyło, bowiem trio Sting-Adams-Stewart idealnie wpisuje się w ówczesne standardy oscarowe, a ich pełne pasji wykonanie daje w rezultacie przebój o dużej sile (w)rażenia, które nie słabnie nawet w 20 lat od premiery (Stewart i Adams umieścili go na swoich solowych krążkach). Dla niektórych to zresztą jedyny naprawdę pamiętny element muzyczny tej produkcji, z czym trudno polemizować, nawet jeśli jest to odrobinę krzywdzące dla bogatej ilustracji Kamena.

 

Ta bowiem jest równie atrakcyjna i posiada w sobie wystarczająco uroku oraz ducha wielkiej przygody, by zaintrygować swym skromnym, bo niespełna 40-minutowym materiałem płytowym. Trzeba jednak przyznać, że niestety posiadającym kilka mniej atrakcyjnych, czy nawet zbędnych elementów. Mam tu na myśli głównie „King Louis XIII, Queen Anna and Constance – Lady In Waiting”, na które składa się niezbyt angażujący, dramatyczny underscore, który, wraz z odrobinę nijakim „M' Lady DeWinter”, stanowi zdecydowanie najsłabszy punkt kompozycji. Ale nawet i w nich da się odnaleźć jasne momenty (początek pierwszej i koniec drugiej ścieżki).

 

Poza tym muzyka ta po prostu płynie z niesamowitą wprawą i zwiewnością, nawet w tych bardziej posępnych fragmentach, jak „The Cavern of Cardinal Richelieu” z przeszywającymi chórami – przypominający swą strukturą mieszankę „Polowania na Czerwony Październik” Poledourisa z późniejszymi „X-Men”. Nie bez kozery zresztą poszczególne utwory mają w tytułach dopisane nazwy francuskich tańców i/lub kompozycji z ery muszkieterów (za wyjątkiem „The Cavern…”, które opiera się na pieśni hiszpańskiej), jakie posłużyły Kamenowi w stworzeniu jednej ze swoich najbardziej wyjątkowych opraw. Tym samym mamy do czynienia z idealnym podkładem filmowym, jak i gotową pracą koncertową, która świetnie działa także poza ruchomym obrazem.

 

Świetnym tego przykładem zwłaszcza porywający action score, na jaki składa się zresztą lwia część płyty – „D'Artagman”, „Sword Fight”, „The Cardinal's Coach” czy „Cannonballs” to prawdziwa jazda bez trzymanki, znakomicie działająca w scenach kolejnych potyczek ekranowych i niewiele ustępująca mocą oraz emocjonalnością takiemu „Robin Hoodowi”. A przy tym jest na tyle dostojna i szlachetna w swej wymowie, że bez problemu odnalazłaby się w ścianach niejednej poważanej filharmonii.

 

 

Ze względu na przyjętą konstrukcję można tej partyturze zarzucić brak motywu przewodniego z prawdziwego zdarzenia lub wątpliwą oryginalność, choć Kamen doskonale adaptuje klasykę na współczesne potrzeby, a nie kopiuje jak głupi. Samej płycie można z kolei wytknąć niejaką monotonię brzmienia i kilka przestojów, które potrafią wytrącić z rytmu. To jednak niewielkie minusy tego, mimo wszystko, nietuzinkowego dokonania, które zadziwia podejściem do tematu szczególnie dziś, w dobie odtwórczych, pisanych taśmowo samplowanych score’ów. Tym bardziej warto więc sięgnąć po wielkoorkiestrową przygodę z innej, acz przecież nie tak znowu odległej epoki. Moja finalna nota wynosi aż 4,5 nutki.

 

P.S. W filmie pojawia się jeszcze dwunastowieczna pieśń trubadurów, „A l'entrada del temps clar” („When the Clear Days Come”) w wyk. René Clemencica.

Autor recenzji: Jacek Lubiński
  • 1. All For Love – Brian Adams, Rod Stewart & Sting
  • 2. The Cavern of Cardinal Richelieu (Overture-Passacaille)
  • 3. D'Artagnan (Galliard & Air)
  • 4. Athos, Porthos and Aramis (Courante)
  • 5. Sword Fight (Bransle)
  • 6. King Louis XIII, Queen Anne and Contance - Lady In Waiting (Gavotte)
  • 7. The Cardinal's Coach (Estampie)
  • 8. Cannonballs (Rigadoon)
  • 9. M'Lady DeWinter (Lament)
  • 10. The Fourth Musketeer (Concert Royaux)
4
Sending
Ocena czytelników:
4 (2 głosów)

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...

Home Before Dark: Season 1

Home Before Dark: Season 1

Powoli Apple TV+ zaczyna dorównywać innym platformom streamingowym, choć nie realizuje aż tylu tytułów co Netflix czy Prime Video. Na pewno jednym z wartych uwagi jest „Home Before Dark” – kryminalna historia dziennikarskiego śledztwa Hildy Lisko, która z rodziną...