Terminator 3: Rise of the Machines
Kompozytor: Marco Beltrami
Rok produkcji: 2003
Wytwórnia: Varese Sarabande
Czas trwania: 51:17 min.

Ocena redakcji:

Zdawało się, że saga "Terminator" skończyła się dawno temu – James Cameron zajął się innymi projektami i nie interesuje go powrót do serii. Jednak w dwanaście lat po premierze drugiej części, do kin wchodzi kolejna, już bez udziału słynnego reżysera, niektórych aktorów, oraz bez nieodłącznej, kultowej już muzyki Brada Fiedela. Fani pierwszych dwóch filmów po raz pierwszy musieli zmierzyć się z nową wizją ich ulubionej serii…

 

Marco Beltrami tworząc muzykę do "Terminator 3: Bunt maszyn" nie porzucił jednak całkowicie spuścizny po poprzedniku. Wprowadził natomiast elementy, których zawsze próżno było szukać w dziełach Fiedela – żywą orkiestrę i chór. To właśnie one wpływają głównie na charakter nowej muzyki, łącząc się razem z elektronicznymi dźwiękami i tym samym tworząc rodzaj wybuchowej mieszanki. I określenie to wcale nie jest nad wyraz – mamy tutaj niezwykle mocne użycie instrumentów, które nie jednego słuchacza zdoła przytłoczyć przy pierwszym odsłuchu. Każdy utwór akcji naładowany jest orkiestrowymi wybuchami oraz tym, co zdążyło stać się już znakiem rozpoznawczym kompozytora – agresywną i pełną dysonansu strukturą. To wszystko działa jednak i na niekorzyść ścieżki, prowadząc do szybkiego zmęczenia materiału, który w każdym kolejnym utworze niewiele się zmienia. Wystarczy właściwie przesłuchać "Hooked On Multiphonics", "TX’s Hot Tail" czy "Graveyard Shootout" i tym samym odhaczyć to, co najlepsze na płycie. Reszta płyty jest już, mniej lub bardziej, jedynie powtórką z rozrywki.

 

beltrami-3435532-1590001091Niesamowity klimat, niemal wyczuwalnej atmosfery zbliżającej się ostatecznej eksterminacji ludzi, tak wyraźny w pracy Fiedela, u Beltramiego najlepiej opisuje utwór "A Day in the Life" – kompozycja przepełniona zarówno goryczą, jak i nadzieją na lepszą przyszłość. To samo tyczy się bardzo lirycznego i spokojnego "JC Theme". Motyw jest całkiem chwytliwy. Szkopuł tkwi jednak w jego bardzo prostej budowie, która właściwie nie wychodzi poza utarte szlaki. Najlepszą jego wariację znajdziemy na ścieżce "Radio", gdzie do orkiestry dołącza subtelny chór. Niemniej bardzo dużym minusem wszystkich tych delikatniejszych fragmentów jest to, że nie są wystarczająco charakterystyczne – giną gdzieś w natłoku masywnych kompozycji do scen akcji, które są po prostu o wiele bardziej skomplikowane i bogate w szczegóły.

 

Na płycie znajdziemy jednak jeszcze parę interesujących smaczków. Przede wszystkim, uwagę przyciąga "Magnetic Personality", który kompozytor ubarwił ciekawie wplecionym w tło chórem, jak i również szeroką paletą zastosowań perkusji. Natomiast wśród ostatnich utworów na krążku, powinniśmy przede wszystkim zauważyć "T3", który zgrabnie łączy ze sobą dwa motywy – ludzi i maszyn. Można powiedzieć, że jest to najlepszy sposób w jaki można by było podsumować całą partyturę, choć tak naprawdę to podsumowanie następuje później, w orkiestrowej wersji głównego tematu Fiedela. "The Terminator" to z pewnością ciekawostka dla fanów uniwersum, ale też i nieco inne zastosowanie słynnego motywu. Zakończenie jest bowiem bardziej emocjonalne, niż w oryginale – pełne patosu, niejako oddalające się od towarzyszącej mu wizji zimnych, zabójczych maszyn z przyszłości.

 

Ostatnie dwie piosenki to już zupełnie inna bajka – wydają się kompletnie nie na miejscu. W kontekście mrocznej i agresywnej ścieżki, tak spokojne utwory zwyczajnie tu nie pasują. Stąd też trudno jakkolwiek docenić ich artystyczne walory. I dlatego je przemilczę…

 

Ścieżka dźwiękowa do "T3" to zupełnie inne podejście do tego samego tematu. Tam, gdzie w pierwszych dwóch filmach muzyka tworzyła klimat, tam teraz króluje czysta akcja. Niestety sytuacji nie poprawia fakt słabego wydania płyty – wiele utworów można było sobie po prostu darować, decydując się na większe zróżnicowanie materiału. Masywne, pełne dysonansów ścieżki akcji grają tutaj pierwsze skrzypce, całkowicie pogrążając te emocjonalne kawałki. Nie znaczy to jednak, że muzyka jest zupełnie pozbawiona własnej siły. Jest tutaj parę elementów – rozwijanych potem także w kolejnych projektach Beltramiego – które składają się na interesujący styl tej pracy. I choć największą gratkę będą z niej mieli fani takiego brzmienia, to i pozostali powinni pokusić się o wyłapanie wszystkich najciekawszych fragmentów – otrzymają tym samym prawdziwą satysfakcję z odsłuchu.

Autor recenzji: Jacek Skulimowski
  • 1. A Day In the Life
  • 2. Hooked On Multiphonics
  • 3. Blonde Behind The Wheel
  • 4. JC Theme
  • 5. Starting T1
  • 6. Hearse Rent A Car
  • 7. TX's Hot Tail
  • 8. Graveyard Shootout
  • 9. More Deep Thoughts
  • 10. Dual Terminator
  • 11. Kicked In The Can
  • 12. Magnetic Personality
  • 13. Termina-Tricks
  • 14. Flying Lessons
  • 15. What Do You Want On Your Tombstone?
  • 16. Terminator Tangle
  • 17. Radio
  • 18. T3
  • 19. The Terminator – Brad Fiedel
  • 20. Open to Me – Dillon Dixon
  • 21. I Told You – Mia Julia
3
Sending
Ocena czytelników:
3 (2 głosów)

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

„Anna” i wampir

„Anna” i wampir

„Wampir z Zagłębia” – to jedna z najgłośniejszych spraw kryminalnych PRL-u lat 70. Niby schwytano sprawcę i skazano go na śmierć, ale po wielu latach pojawiły się wątpliwości, co pokazały publikowane później reportaże czy nakręcony w 2016 roku film „Jestem mordercą”....

Bullitt

Bullitt

There are bad cops and there are good cops – and then there’s Bullitt Ten tagline mówi chyba wszystko o klasyce kina policyjnego przełomu lat 60. i 70. Film Petera Yatesa opowiada o poruczniku policji z San Francisco (legendarny Steve McQueen), który ma zadanie...

Halston

Halston

Roy Halston – zapomniany, choć jeden z ważniejszych projektantów mody lat 70. i 80. Człowiek niemal cały czas lawirujący między sztuką a komercją, został przypomniany w 2021 roku dzięki miniserialowi Netflixa od Ryana Murphy’ego. Choć doceniono magnetyzującą rolę...