Tenkû no shiro Rapyuta
Kompozytor: Joe Hisaishi
Rok produkcji: 1986
Wytwórnia: Tokuma
Czas trwania: 39:26 min.

Ocena redakcji:

Kiedy mowa o długoletnich, artystycznych związkach reżyserów z kompozytorami, błyskawicznie pojawiają się takie nazwiska jak Spielberg i Williams, Burton i Elfman czy Shyamalan i Newton Howard. Do tej czołówki niewątpliwie należy też duet stworzony przez Hayao Miyazakiego i Joe Hisaishiego. Obaj artyści spotkali się po raz pierwszy w 1982 roku podczas pracy nad filmem "Nausicaä z doliny wiatru". Po jego sukcesie ich drogi jednak na chwilę rozeszły się. Miyazaki zajął się przygotowaniami kolejnego filmu i organizowaniem Studia Ghibli, a Hisaishi stworzył solowy krążek "alpha-BET-City". Kompozytor stał się również popularny w świecie filmu, o czym świadczą liczne ścieżki dźwiękowe powstające w kolejnych latach. Do ciekawszych z pewnością należy "Arion" – anime z roku 1986 będące dzieckiem Studia Sunrise, największego konkurenta Ghibli. Pokazuje to, że mimo sukcesu "Nausicaä…" i możliwości jakie dzięki temu zyskał japoński kompozytor, nie planował on lojalności wyłącznie animacjom Miyazakiego.

 

Niemniej to właśnie Joe Hisaishi został autorem ścieżki dźwiękowej do kolejnego anime Studia Ghibli pod tytułem "Laputa – podniebny zamek". Tym razem fabuła filmu została osadzona w alternatywnej przeszłości. Miyazaki stworzył świat pozbawiony zaawansowanej technologii, w którym maszyny latające przypominają gigantyczne owady zasilane silnikami parowymi a ludzie prowadzą spokojne, małomiasteczkowe życie. Bohaterami filmu są dzieci (Pazu i Sheeta), próbujące odnaleźć legendarne, latające miasto – Laputę. Ochotę na zgromadzone tam bogactwa i potężną broń mają też piraci oraz wojsko. Obraz ten, bardziej niż "Nausicaä…" inspirowany kulturą Zachodu, wykorzystuje między innymi mit Atlantydy i nieuniknionego upadku utopii. Niewielka odmiana nastąpiła też w muzyce Joe Hisaishiego, który tym razem zdecydowanie więcej czerpie z klasycznych wzorców.

 

hisaishi-1137695-1590000939"Laputa…" powstała w roku 1986, a więc tylko dwa lata po "Nausicaä…" – oba te filmy łączy bardzo wiele w kontekście sposobu ich realizacji i komunikacji z widzem. Mimo widocznych wpływów kultury zachodniej, zarówno w treści filmu jak i warstwie muzycznej, "Laputa…" ciągle oparta jest na charakterystycznej, japońskiej wrażliwości. Ścieżki dźwiękowej Hisaishiego, podobnie jak w "Nausicaä…", jest zatem niewiele i pojawia się jedynie w najważniejszych momentach filmu. Nie przeszkadza dialogom, ale podkreśla akcję i stanowi swoisty refren między kolejnymi aktami obrazu. Dzięki bogatej i chwytliwej tematyce w rewelacyjny sposób ubarwia rysunki Miyazakiego czyniąc z nich animowany poemat. W jego zrozumieniu pomagają inspiracje Zachodem, z których nieśmiało czerpie tutaj Hisaishi. Niektóre z zastosowanych przez niego rozwiązań wręcz naśladują disnejowskie archetypy, oparte skądinąd na europejskiej klasyce (np. muzyczne zilustrowanie poranku w "A Morning Of The Slag Racine").

 

Dwa lata dzielące oba filmy pokazują też w jaki sposób rozwinął się warsztat Hisaishiego. Tym razem znacznie większy udział w ostatecznym brzmieniu mają 'żywe' instrumenty. Japończyk nadal podpiera się elektroniką i stylistyką popularną w latach 80', ale ich funkcja jest stricte koncepcyjna. Wszelkie 'sztuczne' dźwięki są bowiem przypisane zaginionej cywilizacji Laputy i podkreślają jej mistyczną otoczkę ("Robot Soldier (Resurrection ~ Rescue)", "An Omen To Ruin"). Identycznie jak w poprzednim filmie Miyazakiego, ten typ muzyki pogłębia niezwykłość nowego świata nie tylko swoją treścią ale i formą. Niemniej to właśnie brzmienie orkiestry stanowi większość tej ilustracji odpowiadając za lirykę i dramatyzm filmu. Staje się ona głównym nośnikiem emocji a całej historii nadaje głębi. To właśnie dzięki temu, nawet po ponad 20 latach, jest to ścieżka dźwiękowa, której słucha się bardzo dobrze. Jej bogactwo tematyczne, prezentowane przez ponadczasowe brzmienie orkiestry symfonicznej, jest znacznie łatwiej dostrzegalne niż w przypadku hermetycznej stylistycznie "Nausicaä z doliny wiatru".

 

Chyba najbardziej oczywistym wyznacznikiem stylu japońskiego kompozytora jest umiejętność tworzenia pięknych i chwytliwych melodii. Ta zdolność uwidoczniła się już na początku jego kariery w "Nausicaä…". Pod tym względem "Laputa – podniebny zamek" brzmi bardzo podobnie, ujawniając kilka pięknych i długich tematów, które doskonale identyfikują film i jego najważniejsze punkty. Są to proste melodie, napisane w taki sposób, że bez problemu mogłyby stać się piosenkami. I to właśnie ta cecha muzyki Hisaishiego zjednuje mu najwięcej zwolenników. Komponowane przez niego melodie wręcz opowiadają przypisaną im historię – wypełnione treścią i emocjami nieśpiesznie budują poetykę filmu, do którego powstały. W "Lapucie…" można się o tym przekonać słuchając "The Girl Who Fell From The Sky" czy "Laputa: Castle In The Sky" – dwóch suit doskonale opisujących istotę i przesłanie tego anime.

 

"Laputa – podniebny zamek" to druga wspólna praca Hayao Miyazakiego i Joe Hisaishiego, która pokazuje rozwój obu tych twórców. Z odwagą patrzą oni na zachodnią kulturę, wykorzystując niektóre jej elementy, ale jednocześnie mocno trzymając się korzeni. Dzięki temu ich dzieło zyskuje miano animowanego poematu, który dostarcza rozrywki, ale niesie też ze sobą głębsze przesłanie unikając disnejowskiej bajkowości. Wszystko to dzieje się w ramach specyficznej, japońskiej wrażliwości, czasem niestety trudnej do zrozumienia dla zachodniego widza. I to właśnie dlatego w roku 1999 Joe Hisaishi został poproszony o napisanie nowej wersji ścieżki dźwiękowej do amerykańskiej wersji filmu…

Autor recenzji: Łukasz Waligórski
  • 1. The Girl Who Fell From The Sky
  • 2. A Morning Of The Slag Ravine
  • 3. A Fun Brawl (~ Pursuit)
  • 4. Memories Of Gondoa
  • 5. Discouraged Pazu
  • 6. Robot Soldier (Resurrection ~ Rescue)
  • 7. Carrying You, Chorus Version - Suginam Children's Choir
  • 8. Sheeta's Decision
  • 9. On The Tiger Moss
  • 10. An Omen To Ruin
  • 11. The Sea Of Cloud Under The Moonlight
  • 12. Laputa: Castle In The Sky
  • 13. The Collapse Of Laputa - Suginami Children's Choir
  • 14. Carrying You - Azumi Inoue
4
Sending
Ocena czytelników:
4 (2 głosów)

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...

Home Before Dark: Season 1

Home Before Dark: Season 1

Powoli Apple TV+ zaczyna dorównywać innym platformom streamingowym, choć nie realizuje aż tylu tytułów co Netflix czy Prime Video. Na pewno jednym z wartych uwagi jest „Home Before Dark” – kryminalna historia dziennikarskiego śledztwa Hildy Lisko, która z rodziną...