Szamanka
Kompozytor: Andrzej Korzyński
Rok produkcji: 2006
Wytwórnia: Soundtracks.pl
Czas trwania: 58:40 min.

Ocena redakcji:

 
Film "Szamanka" kilka lat temu wywołał w naszym kraju spore kontrowersje. To historia młodego antropologa Michała (Bogusław Linda), który poznaje studentkę o pseudonimie "Włoszka". Wkrótce łączy ich burzliwy związek pełen seksu i namiętności. W to wszystko wplątany zostaje mistyczny wątek zwłok pewnego szamana żyjącego trzy tysiące lat temu, które odkrywa Michał… Główną postać kobiecą w tym obrazie zagrała Iwona Petry. Była to jej pierwsza i jedyna jak do tej pory rola filmowa. Aktorka zaraz po nakręceniu filmu wyjechała z kraju, nawet nie oglądając jego ostatecznej wersji. Jej kreacja seksualnej maniaczki i psychopatki wywołała w Polsce spore oburzenie i naznaczyła ją na długie lata. Z kolei sam obraz został w 2004 roku, w plebiscycie Super Ekspresu, wybrany przez czytelników, najgorszym polskim filmem wszechczasów bijąc nawet "Gulczas, a jak myślisz" i "Yyyreek!!! Kosmiczna nominacja".
 
Przyznam szczerze, że nie widziałem tego obrazu, a opinie, jakie słyszę na jego temat nie zachęcają mnie do nadrobienia tej zaległości… Póki co otrzymałem szansę zapoznania się ze ścieżką dźwiękową z "Szamanki", której autorem jest Andrzej Korzyński. Muzykę tę postanowiło wydać Soundtracks.pl, w podobny sposób jak to miało miejsce niecały rok wcześniej z "Przyjaciółmi" Michała Lorenca. Bez wątpienia nazwisko Andrzeja Korzyńskiego na okładce robi wrażenie. W końcu ten kompozytor to kolejna żyjąca legenda polskiej muzyki filmowej. Jego ilustracje do takich filmów jak "W pustyni i w puszczy", "Człowiek z marmuru", "Człowiek z żelaza", "Akademia Pana Kleksa" czy niemieckiego serialu "Doktor z Alpejskiej Wioski" są doskonale znane. Niemniej skonfrontowanie tej osobowości muzyki filmowej z rzekomo najgorszym polskim obrazem wszechczasów, wzbudzało u mnie mieszane uczucia, co do zawartości płyty. Jak wiadomo wielki wpływ na ostateczny odbiór filmu ma właśnie muzyka, stąd moje początkowe obawy o jej jakość…
 
korzynski-3064770-1590000980Nie oglądając filmu, trudno jest sprawiedliwie i rzetelnie ocenić muzykę filmową. Mimo że jest ona wydawana na płytach niczym autonomiczne dzieło, to jej podstawowym celem jest współgranie z obrazem. Często jest tak, że muzyka, która świetnie działa w filmie, poza nim niewiele ma do zaoferowania. Osobiście jeszcze nigdy nie spotkałem się z odwrotną sytuacją… "Szamanki" nie widziałem, dlatego trudno mi w pełni docenić muzykę Andrzeja Korzyńskiego. Niemniej to, co usłyszałem na płycie wydanej przez Soundtracks.pl jest bardzo interesujące. W kilku wypadkach nie mogłem nawet uwierzyć, że poszczególne utwory pochodzą z jakiegokolwiek filmu. Ich długość i struktura bardziej przypominały muzykę autonomiczną, taką, która nie ma żadnych ograniczeń, jak czas czy kontekst, zazwyczaj spotykanych w muzyce filmowej. Zasadniczo można to tłumaczyć specyficznością polskiej muzyki filmowej i procesu jej powstawania, którym Andrzej Korzyński pozostaje tutaj wierny. W wielu przypadkach jest, bowiem tak, że kompozytor pisząc i nagrywając ścieżkę dźwiękową, stara się nie być na tyle dosłownym by reagować muzyką na wydarzenia dziejące się na ekranie. Szczególnego znaczenia nabiera to przy ilustrowaniu scen łóżkowych, których w "Szamance" bez wątpienia nie brakuje. Zazwyczaj muzyka ogranicza się wtedy do kreowania określonego klimatu tak, aby nadać scenie odpowiedniej wymowy. Dzięki temu powstają autonomiczne kompozycje o przejrzystej i przyjaznej strukturze, których kilka można znaleźć na tej płycie.
 
Trzeba oczywiście wspomnieć też o rzeczy najważniejszej, jaką jest sam kształt tej muzyki. Otóż Andrzej Korzyński wykorzystał tutaj niemal wyłącznie elektronikę. Nie jest to jednak elektronika, oparta na samplach, imitująca dźwięki tradycyjnych instrumentów, ale elektronika w czystej postaci – kojarząca się z Vangelisem (szczególnie utwór "Szaman") czy Jean Michael Jarrem. Różne trudne to zidentyfikowania dźwięki tworzą tutaj bardzo eteryczny i mistyczny klimat pewnej obcości. Z kolei nieliczne i osamotnione flety wprowadzają nieco egzotyki. Do tego dodano potężne instrumenty perkusyjne monotonnie wybijające rytm i w rezultacie powstała niezwykle hipnotyczna, ale i niestety wyprana z emocji muzyka ("Szamanka", "Pieśń Szamana" czy "Tajemnica"). Oprócz tych eterycznych i transowych wręcz kawałków jest tutaj też kilka lżejszych. Moim ulubionym jest naprawdę świetne "Życie i Śmierć", imponujące nie tylko długością (najdłuższy na płycie) ale i różnorodnością. Mamy tutaj kilka tematów, które przenikają się nawzajem i tworzą bardzo ciekawą mozaikę. Do tego dochodzi niezwykle swobodnie grająca gitara elektryczna, która rozluźnia i ożywia elektroniczny szkielet kompozycji. Poza tym w "Zdrowaś Mario" mamy dość ciekawe wykorzystanie chóru. Powtarza on tutaj szybko i nieustannie słowa "Zdrowaś Mario, łaskiś pełna", które razem z intensywnym rytmem wyznaczanym za pomocą instrumentów perkusyjnych, tworzą hipnotyczne i typowo minimalistyczne tło kompozycji. Z kolei przebiegi harmoniczne są zaznaczane tutaj przez sopran, który ciekawie kontrastuje z masywnym podkładem.
 
Wielką wadą tej płyty i chyba samej muzyki, jest pewna monotonia. W niemal wszystkich utworach pojawia się identyczny rytm, wybijany przez niemal identyczną sekwencję instrumentów perkusyjnych (przypominających swoją drogą późniejszego "Wiedźmina" Grzegorza Ciechowskiego). Można się domyślać, że kompozytor chciał w ten sposób zespolić swoją muzykę w jedną całość. Niestety udało mu się to aż za dobrze i ostatecznie sprawiło, że z wyjątkiem kilku utworów, cała reszta stała się bardzo anonimowa i monotonna. Pojawia się tutaj, co prawda parę tematów, ale są one bardzo mechaniczne i kolejne ich wersje ograniczają się tylko do zmiany tempa i wprowadzania kolejnych elektronicznych dźwięków. W niektórych kompozycjach trudno znaleźć też jakąkolwiek dynamikę czy emocje. Początek, środek i koniec takich utworów wygląda niemal identycznie, co sprawia wrażenie, że taka muzyka do nikąd nie zmierza – jak tytułowa "Szamanka", "Tajemnica" czy "Tania odzież". Na dłuższą metę jest to nieco męczące i nużące.
 
Tak więc moja ostateczna ocena tej muzyki do trzy, bardzo mocne nutki. Mamy do czynienia z kompozycją dobrą, która wyróżnia się z tłumu swoją specyficznością i unikalnością. Nie każdemu mogą spodobać się takie syntetyczne i sztuczne dźwięki, jakie tutaj napotykamy, ale z pewnością kilka kompozycji potrafi zapaść głęboko w pamięć. Nie bez znaczenia pozostaje też jakość dźwięku, która jest o niebo lepsza od poprzedniej płyty wydanej przez Soundtracks.pl – "Przyjaciół" Michała Lorenca.
Autor recenzji: Łukasz Waligórski
  • 1. Szamanka
  • 2. Zdrowaś Mario
  • 3. Szaman
  • 4. Pieśń Szamana
  • 5. Życie i Śmierć
  • 6. Bębny Szamana
  • 7. Czary
  • 8. Ironia
  • 9. Tajemnica
  • 10. Narkotyki
  • 11. Wielki Piec
  • 12. Obsesja
  • 13. Psychol
  • 14. Tania odzież
  • 15. Miłość i Śmierć
  • 16. Zdrowaś Mario (sopran solo)
  • 17. Pieśń Szamana (wesja. alternatywna)
3
Sending
Ocena czytelników:
3 (2 głosów)

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...

Home Before Dark: Season 1

Home Before Dark: Season 1

Powoli Apple TV+ zaczyna dorównywać innym platformom streamingowym, choć nie realizuje aż tylu tytułów co Netflix czy Prime Video. Na pewno jednym z wartych uwagi jest „Home Before Dark” – kryminalna historia dziennikarskiego śledztwa Hildy Lisko, która z rodziną...