Silent Running
Kompozytor: Peter Schickele
Rok produkcji: 1971 / 1972 / 1978 / 1998
Wytwórnia: MCA Records / Coral / Decca / Varese Sarabande
Czas trwania: 29:40 min.

Ocena redakcji:

 

Magik od filmowych efektów specjalnych, Douglas Trumbull nigdy nie miał szczęścia do swych autorskich projektów. Albo inaczej: szczęście miał, ale jedynie przy realizacji tych – z perspektywy producentów dość ryzykownych, acz niezbyt drogich – produkcji. Niestety, nawet mimo skromności finansowej jego filmy przepadały w box officie i nie znalazły większego uznania u krytyków. I choć Trumbull nigdy nie pchał się na reżyserski stołek dla sławy i pieniędzy, to jednak drzemał w nim spory potencjał i jeszcze więcej oryginalności. Tym większa szkoda, iż jego kariera na tym polu skończyła się na ledwie dwóch filmach pełnometrażowych, z czego jedynie pierwszy, „Silent Running” właśnie, doczekał się po latach statusu kultowego.

 

Film będący przełomem dla Bruce’a Derna (pierwsza główna rola, w dodatku pozytywna) kosztował jedynie milion dolarów i niemal w całości powstał w niewielkim hangarze oraz na pokładzie przeznaczonego do rozbiórki lotniskowca. Oszczędzano dosłownie na wszystkim, więc nic dziwnego, iż w kwestii muzycznej padło na – praktycznie nieznanego w filmowym przemyśle, acz uznanego poza nim dzięki projektowi P.D.Q. Bach – Petera Schickele, dla którego „Niemy wyścig” także miał okazać się najważniejszym i bodaj jedynym rozpoznawalnym soundtrackiem w karierze.

 

Dla stonowanego, odrobinę pesymistycznego w swym wydźwięku i niezbyt widowiskowego filmu Trumbulla, kompozytor przygotował równie surową, na poły elektroniczną ilustrację o dwóch twarzach. Ta pierwsza jest bardziej efektowna i tyczy się wszystkich co bardziej imponujących scen. Mamy więc quasi-militarystyczny, oparty o werble i sekcję dętą, rozbuchany temat z „The Space Fleet”, a także, już nieco mniej powalający „Saturn”, w którym underscore miesza się z wciągającą akcją. Te dwa fragmenty to jedne z ciekawszych momentów płyty, jak i stosowne highlighty samego filmu, w którym wybijają się odpowiednio na pierwszy plan (szczególnie „Space Fleet” robi spore wrażenie). Cała reszta filmowej akcji w muzyce rozwiązywana jest za pomocą inteligentnego i oszczędnie stosowanego, lecz niezbyt wyszukanego i albumowo mało ciekawego/przyjemnego suspensu.

 

Drugie oblicze jest znacznie bardziej delikatne i odnosi się wprost do ulotności życia (także ludzkiego), jak i człowieczeństwa per se, które pośród olbrzymiej pustki wszechświata wystawione jest na niejedną próbę. „Drifting”, „The Dying Forest” oraz „Tending To Huey” to utwory mocno liryczne i naprawdę ładne, choć przy tym niewymownie smutne i raczej niespecjalnie zapadające w pamięć. Ot, takie tam relaksujące melodie, które przemykają w tle i które przy odrobinie nieuwagi łatwo przegapić. Wybija się jedynie instrumentalna wersja „Rejoice In The Sun”, ale ona jest jednak przepełniona nadzieją i znacznie wyraźniej zaznacza się w filmie (napisy początkowe, towarzyszące prawdziwie sielskiemu obrazkowi).

 

Zresztą, jeśli już radować się w słońcu, to tylko w rytm piosenek – a to właśnie piosenki napędzają tenże album, jak i uatrakcyjniają seans. Schickele wespół z Diane Lampert stworzył jedynie dwie, w dodatku bardzo krótkie kompozycje (z czego jedna zostaje dwukrotnie powtórzona – we wspomnianej wersji ilustracyjnej, jak i na zamknięcie płyty/filmu), lecz na tyle chwytliwe i mocne w swej wymowie, że trudno wyrzucić je z pamięci. Rzecz jasna spora w tym także zasługa pięknego wokalu Joan Baez, której wykonanie nadaje im wręcz mistycznego charakteru, mimo iż brzmią aż nadto hippisowsko – szczególnie po 40 latach od premiery. Co ciekawe, dla Baez i Schickele było to zjednoczenie po kilku latach przerwy, bowiem kompozytor w latach 60-tych zorkiestrował i zaaranżował dla artystki kilka znaczących albumów. O mały włos do tego zjednoczenia by zresztą nie doszło, gdyż przez dość długi czas, Trumbullowi nie udawało się dotrzeć do rozchwytywanej piosenkarki oficjalnymi drogami. Dopiero przypadkowe spotkanie na jednym z lotniskowych terminali sprawiło, że w rezultacie doszło do nagrania. Cokolwiek by jednak nie mówić (fart czy przeznaczenie?), to nie ulega wątpliwości, że obie piosenki wspaniale wpisały się w klimat i przesłanie filmu, jednocześnie popularyzując go wśród mas. A temu, niepozornie wyglądającemu albumowi znacząco podniosły jakość.

 

Jednak nawet mimo czarujących piosenek i zjadliwego czasu trwania jest to pozycja dość przeciętna. Muzyka solidna i spełniająca swe zadanie, acz dziś już nieco archaiczna i nie robiąca większego wrażenia. I choć spokojnie można ją polecić, bowiem te pół godziny bez problemu potrafi zaciekawić, a nawet i wciągnąć słuchacza, to koniec końców jedynie fani będą w stanie docenić i przylgnąć doń na dłużej.

 

  

 

P.S. Przez lata score ten wznawiały różne wytwórnie, jednak bez zmian względem materiału i z reguły z taką samą okładką. Wyróżnić tu można jedynie winyl od Varese Sarabande w dwóch wersjach – czarnej i zielonej. Dopiero w 1998 r. Valley Forge Record Groupe wydało na świat limitowaną edycję soundtracku, która zawiera dodatkową ścieżkę z przedmową, „God Bless These Gardens”. MCA Records wypuściło także dwa single z piosenkami Joan Baez, które w zależności od kraju różnią się okładką (wydanie włoskie, nie wiedzieć czemu nazywa się „2002: La Seconda Odissea”).

 

Co ciekawe, istnieje także alternatywna muzyka do tego filmu – stworzyła ją angielska grupa 65daysofstatic na potrzeby tegorocznego festiwalu filmowego w Glasgow. Na specjalne życzenie fanów wydano ją w formie limitowanego winyla (15 utworów) w listopadzie br. Można ją nabyć (i odsłuchać próbek) także w formie elektronicznej przez stronę internetową zespołu lub internetowej fundacji IndieGoGo – cena w zależności od wybranej opcji.

 

Autor recenzji: Jacek Lubiński
  • 1. Rejoice the Sun – Joan Baez
  • 2. The Space Fleet
  • 3. Rejoice the Sun (Instrumental)
  • 4. No Turning Back
  • 5. Driving Crazy
  • 6. Drifting
  • 7. Silent Running – Joan Baez
  • 8. The Dying Forest
  • 9. Tending to Huey
  • 10. Saturn
  • 11. Getting Ready
  • 12. Rejoice the Sun (Reprise) – Joan Baez
3
Sending
Ocena czytelników:
3 (2 głosów)

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...

Home Before Dark: Season 1

Home Before Dark: Season 1

Powoli Apple TV+ zaczyna dorównywać innym platformom streamingowym, choć nie realizuje aż tylu tytułów co Netflix czy Prime Video. Na pewno jednym z wartych uwagi jest „Home Before Dark” – kryminalna historia dziennikarskiego śledztwa Hildy Lisko, która z rodziną...