Scott Pilgrim vs. The World – score
Kompozytor: Nigel Godrich, różni wykonawcy
Rok produkcji: 2010
Wytwórnia: ABKCO Records
Czas trwania: 65:12 min.

Ocena redakcji:

 

Oprócz albumu z piosenkami, wytwórnia ABKCO wypuściła na rynek również score autorstwa Nigela Godricha, którego wielu kojarzy choćby ze współpracy ze słynną grupą Radiohead. Jest to dla niego debiut na kompozytorskiej scenie – debiut udany, choć przyznać trzeba, że bardzo osobliwy i nie dla każdego.

 

Już pierwsze dźwięki przerobionej melodii loga wytwórni Universal nie pozostawiają wątpliwości – to score stworzony na modłę melodyjek z 8-bitowych gierek poprzedniej epoki. Jest więc elektronicznie, tandetnie, kiczowato i bardzo archaicznie, a przy tym dynamicznie i bezprecedensowo. Muszę z miejsca pochwalić Godricha za to, że tak dobrze wyczuł klimat, w jakim zrobiono film – ten, mimo swego komiksowego rodowodu i montażu, przypomina właśnie starą, poczciwą platformówkę; i że potrafił napisać tak ekstrawagancką ilustrację, która świetnie dopełnia to, co dzieje się na ekranie. A ponieważ dzieje się naprawdę dużo, toteż i muzyka Godricha przybiera różne odcienie. Niestety pojawia się tu mały problem.

 

To, co bowiem tak doskonale sprawdza się w filmie (szczególnie w scenach akcji), na płycie często stanowi już tylko zwykły kawałek hałasu. Może i u niektórych wzbudzi on nutkę nostalgii, wspomnienie tych wszystkich godzin spędzonych ongiś przed ekranem Amigi, czy Atari, jednak ani większej radości, ani tym bardziej korzyści z odsłuchu ten album nie daje – szczególnie, że całość trwa ponad godzinę, co tym samym sprawia, iż może okazać się pozycją nie do przejścia (no chyba, że ktoś naprawdę lubi takie dźwięki i/lub ma uszkodzony słuch). Świetnym przykładem jest tu choćby fragment o nazwie „The Grind” – szybki, dynamiczny i pomysłowy, idealnie oddaje ducha szalonej sceny zjazdu Chrisa Evansa na deskorolce, po zamarzniętej barierce. A na płycie nie dość, że zanika w morzu podobnych mu utworów, to jeszcze zupełnie nie fascynuje, bo i czym?

 

I choć Godrich momentami odchodzi od agresywnej ‘nawalanki’ na rzecz bardziej przyjemnego i leniwego wręcz ambientu, którym podlewa relacje miłosne („Love Me Some Walking”, „Hillcrest Park”, „This Fight Is Over”), to nie wpływa tym zbytnio na odbiór całości. Sytuacji nie pomaga też zresztą ani montaż płyty, ani krótki czas poszczególnych utworów (większość z tych 38 ścieżek oscyluje w granicy półtorej minuty lub mniej), ani też wstawki dźwiękowo-dialogowe wprost z filmu. Pod tym względem album przypomina niekiedy jakiegoś dvd-ripa, czyli na chama zgraną z płyty ścieżkę dźwiękową wraz ze wszystkimi jej mankamentami (abstrahuję tu rzecz jasna od jakości dźwięku, która na szczęście jest bardzo dobra). Jedynym plusem wydaje się być zachowana chronologia utworów, przez co dość łatwo odnaleźć się w tym wszystkim. Z tym, że to niewiele daje.

 

Poza scorem Godricha znalazło się tu też kilka fragmentów innych wykonawców, włączając w to – obecnego już na poprzednim albumie – Becka. Nie wiem jednak czy warto w ogóle o nich wspominać, bowiem stanowią wątpliwej jakości bonus (jakim zresztą cztery ostatnie ścieżki faktycznie są). Spośród nich pozytywnie wyróżniają się dwa momenty – „Slick (Patel's Song)”, o którym wspomniałem w poprzedniej recenzji i „Bass Battle” – jednak cierpią one na dokładnie tę samą przypadłość, co reszta albumu, czyli epicko w filmie, cienko na krążku.

 

scott_pilgrim_game-1140409-1590001219Taka to zresztą natura tej muzyki, że – w przeciwieństwie do albumu piosenkowego – niemal zupełnie nie sprawdza się poza filmem i wyjęta z kontekstu, którego próby przywołania fragmentami dialogów można uznać za spalone, zwyczajnie nudzi i męczy, a często też po prostu irytuje. Dlatego trudno polecić mi ją komukolwiek poza zagorzałymi fanami Scotta Pilgrima – oni z pewnością powinni skompletować oba krążki, choćby i po to, by móc dumnie postawić na półce ‘completa’. Oni zresztą mogą swobodnie podwyższyć końcową ocenę o 1. Pozostali mogą natomiast równie swobodnie spasować – lepiej sięgnąć po soundtrack, a jeszcze lepiej po sam film. Dopiero potem można rozpatrywać poświęcenie czasu na score.

 

P.S. W tym samym roku, ta sama wytwórnia wydała również w formie elektronicznej muzykę z gry „Scott Pilgrim Vs. The World: The Game”. Jej autorem jest grupa Anamanaguchi (okładka wyżej w tekście).

Autor recenzji: Jacek Lubiński
  • 1. Universal Theme (based on the Logo Music composed by Jerry Goldsmith)
  • 2. Hillcrest Park
  • 3. Fight!
  • 4. Slick (Patel's Song) – Dan The Automator
  • 5. Love Me Some Walking
  • 6. Talk To The Fist
  • 7. Rumble
  • 8. Feel The Wrath
  • 9. The Grind
  • 10. Hello Envy
  • 11. Mystery Attacker
  • 12. Second Cup
  • 13. The Vegan
  • 14. Bass Battle – with Jason Falkner & Justin Meldal-Johnsen
  • 15. Sorry I Guess
  • 16. Roxy
  • 17. The Ninth Circle
  • 18. Katayanagi Twins Vs. Sex Bob-Omb – Beck
  • 19. This Fight Is Over
  • 20. Gideon Calling
  • 21. Level 7
  • 22. Welcome To Chaos Theatre
  • 23. We Are Sex Bob-Omb – Beck
  • 24. Fast Entrance Into Hell
  • 25. Chau Down
  • 26. Game Over
  • 27. So Alone
  • 28. Round 2
  • 29. Death To All Hipsters – Beck
  • 30. A Different Guy
  • 31. Boss Battle
  • 32. Blowing Up Right Now
  • 33. Aftermath
  • 34. Bye And Stuff
  • 35. Love – Osymyso (Bonus Track)
  • 36. Ramona – Osymyso (Bonus Track)
  • 37. Prepare – Osymyso (Bonus Track)
  • 38. Ninja Ninja Revolution – Dan The Automator (Bonus Track)
2
Sending
Ocena czytelników:
2 (2 głosów)

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

People Meet and Sweet Music Fills the Heart

People Meet and Sweet Music Fills the Heart

Ludzie spotykają się i miła muzyka rodzi się w sercach Krzysztof Komeda – kompozytor, o którym niby wiemy dużo, ale tak naprawdę nie wiemy nic. Najbardziej znane są jego dzieła jazzowe oraz kooperacja z Romanem Polańskim, jednak to tylko wycinek większej całości. O...

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...