Pulp Fiction
Kompozytor: różni wykonawcy
Rok produkcji: 1994 / 2002
Wytwórnia: MCA Records / UMG Soundtracks
Czas trwania: 41:11 min.

Ocena redakcji:

 

To chyba najbardziej kultowa ścieżka dźwiękowa lat dziewięćdziesiątych, a przynajmniej znajdująca się w ścisłej czołówce. Jej siłą jest przebojowość, różnorodność, ale przede wszystkim zażyłość z samym filmem. "Pulp Fiction" to doskonały przykład czystego piękna jakim jest małżeństwo obrazu z muzyką. Utwory wykorzystane przez Quentina Tarantino w bodaj jego najlepszym dziele, równie dobrze mogły być napisane specjalnie na potrzeby filmu. Współgrają z każdą sceną, w której się pojawią w podkładzie, jakby to obraz podłożono pod dźwięki. A jednocześnie kompilacja ta fenomenalnie sprawdza się na płycie, jakby nie miała nic wspólnego z gatunkiem muzyki ilustracyjnej, jakby jej podstawowym założeniem było zawojować serca słuchaczy zupełnie niezależnie od filmu. Zapewne dlatego album z "Pulp Fiction" bił rekordy sprzedaży: słuchali go zarówno kinomani przypominając sobie z każdą nutą i śpiewanym słowem co pikantniejsze sceny, jak i osoby, którym – jakimś cudem – dzieło Tarantino jest obce.

Płytę rozpoczyna jedno z najmocniejszych wejść, jakie dane było mi usłyszeć na ścieżce dźwiękowej do jakiegokolwiek filmu. Najpierw krótki dialog bohaterów granych przez Tima Rotha i Amandę Plummer z otwierającej sekwencji "Pulp Fiction" – krótka wymiana wyznań miłości i następująca po niej eksplozja, gdzie "pieprzony" to jedno z lżejszych terminów. Chwilę później rozbrzmiewa podgrzany do czerwoności klasyczny motyw z gatunku Surf Rocka. Prowadzony przez gitarę elektryczną utwór "Misirlou" Dicka Hale’a, po latach stał się czymś w rodzaju tematu głównego "Pulp Fiction", a przy okazji jednym z najbardziej rozpoznawalnych motywów muzycznych w historii kina. Na płycie utwór pojawia się pod tytułem "Pumpkin and Honey Bunny", co jest tutaj częstym zjawiskiem: oryginalne tytuły zastąpiły nowe, związane z filmem. Pod wieloma względami wyśmienicie pokazuje to jak silną adaptację przeszły utwory by stać się integralną częścią obrazu. W tym wypadku tytuł odnosi się do pieszczotliwych przezwisk jakie dają sobie bohaterowie w zawartym na początku kawałka dialogu.

Rock&Rolla i jemu pokrewnego Surf Rocka jest na płycie dużo więcej, to zdecydowanie dominujący gatunek tego eklektycznego krążka. Przeglądając tracklistę kolejno, już na piątej pozycji czeka nas "Bustin' Surfboards" grupy The Tornadoes, gitarowy temat wspierany w tle przez odgłosy morskich fal, co buduje naprawdę gorącą atmosferę. Kolejnym przedstawicielem muzyki rządzącej plażami Wschodniego Wybrzeża USA w latach 50. i 60., a przy tym dużo ciekawszym utworem jest "Zed’s Dead Baby", czyli The Centurians i ich "Bullwinkle Part II". Gitarowy klasyk rozpoczyna jeden z najbardziej kultowych dialogów filmu, czyli Bruce Willis jako Butch wyjaśniający od kogo ma swój motor. Sam motyw muzyczny świetnie znają koneserzy dobrego kina puszczanego na drugim kanale Telewizji Polskiej w paśmie "Uczty Konesera", gdzie wykorzystano w czołówce właśnie "Bullwinkle Part II". Następujący zaraz później kawałek "Jack Rabbit Slims Twist Contest" to "You Never Can Tell" Chucka Berry’ego – twistujący utwór pojawia się w filmie w scenie tańca bohaterów Umy Thurman i Johna Travolty. Chwytliwą piosenkę poprzedza kolejny klip z filmu, to znaczy wprowadzenie spikera prowadzącego konkurs, w którym bierze udział para bohaterów. Surf Rock powraca jeszcze dwukrotnie: w "Bring Out The Gimp" ("Comanche" grupy The Revels) oraz w "Surf Rider" The Lively Ones – kolejne popisy świetnej harmonii pomiędzy gitarą a trąbką. W tle obowiązkowa perkusja nadaje całości żwawego tempa, a brak wokalu wpisuje się wybornie w ilustracyjny charakter tych kawałków w kontekście wykorzystania ich w filmie. Tarantino decydując się na tak szerokie zastosowanie Surf Rocka w "Pulp Fiction" trafił absolutnie w dziesiątkę: lekko zwolnione zdjęcia i idący bohaterowie bujający się – zupełnie nieświadomie – w rytm melodii, to już klasyczny obraz z filmu.

"Pulp Fiction" to jednak nie tylko Surf Rock. Już trzecia pozycja na traciliście to pełnokrwisty funk – "Jungle Boogie", którego jednak słucha się na całej płycie najgorzej. Tylko wyjątkowo zagorzali fani czarnej muzyki lat osiemdziesiątych odnajdą się w monotonii funkujących Kool & The Gang. Zdecydowanie lepiej prezentują się solowe kawałki o przyjemnej, wpadającej w ucho melodii. Takie jak: "Girl, You’ll Be A Woman“ Urge Overkill czy "Let's Stay Together" Ala Greena. Miłosny, pełen uczuć ton tych utworów, choć całkowicie odmienny od ogólnego, gatunkowego zarysu filmu, który przecież przypisuje się do kina gangsterskiego, doskonale współgra z resztą płyty. Jest to zresztą zaskakująca cecha tego albumu – gatunkowa różnorodność, która wszędzie indziej rozniosła by w pył słuchalność soundtracku, tutaj stanowi jego niezaprzeczalny atut.

Wydana w roku premiery filmu, ścieżka dźwiękowa zapoczątkowała modę na soundtracki zawierające fragmenty dialogów na początku czy końcu danego utworu, tudzież całkowicie osobne klipy prezentujące najciekawsze wymiany zdań między bohaterami. Niewielu udaje się jednak spełniać poprzez ten zabieg wyznaczony przez siebie cel. Świetnym przykładem jest wydany przed dwoma laty krążek z kompilacją najlepszych tematów z serii "Rocky’ego". Album zatytułowany "Rocky Balboa – The Best of Rocky" zawierał pomiędzy utworami cytaty, które nic jednak nie wnosiły do treści, ani samego wydania muzycznego, ani – co gorsza – samych filmów. Były to wyrwane z kontekstu fragmenty wypowiedzi, lub krótkie rozmowy, które raczej irytowały słuchacza, niż pozwalały mu lepiej wczuć się w muzykę. U Tarantino jest inaczej – tutaj każdy taki klip ma swoją wartość, niemałe znaczenie. Gdy utwór na płycie poprzedza cytat z filmu, to znalazł się on tam nie bez powodu: ma umożliwić słuchaczowi "wejście w atmosferę" sceny, w której pojawia się dany kawałek. Natomiast zamieszone na albumie, jako osobne utwory, klipy z filmu, to kultowe, niezapomniane, soczyste dialogi. Soundtrack z "Pulp Fiction" ma takich trzy: "Royale With Cheese" (Samuel L. Jackson I John Travolta rozmawiający o drobnych różnicach między USA a Europą), "Personality Goes A Long Way" (tym razem prowadzący konwersacje w barze o jedzeniu bekonu i osobowości świń) oraz "Ezekiel 25:17", w którym Jackson recytuje swój ulubiony fragment Biblii, co poprzedza rozstrzelanie młodych gangsterów. Odgłosy strzałów w oczywiście wybuchowy sposób kończą soundtrack. Czysty kult.

PS.: Na rynku dostępne jest też wydanie kolekcjonerskie z inną okładką, zawierające dodatkowe pięć pozycji na trackiliście. W zależności od kraju, edycja ta jest jedno, bądź dwu-płytowa. Bonusowe utwory niewiele wnoszą do wartości albumu – czy z nimi, czy bez nich, soundtrack z "Pulp Fiction" jest wyśmienity. Na uwagę zasługuje jednak 16-minutowy monolog "Stranger Than Fiction / Tarantino Talks!", w którym reżyser wypowiada się na temat procesu doboru utworów do swojego filmu (a więc filmów ogółem).

Autor recenzji: Jakub Kośla
  • 1. Pumpkin And Honey Bunny - Misirlou
  • 2. Royale With Cheese - dialog
  • 3. Jungle Boogie - Kool & The Gang
  • 4. Let's Stay Together - Al Green
  • 5. Bustin' Surfboards - The Tornadoes
  • 6. Lonesome Town - Rocik Nelson
  • 7. Son Of A Preacher Man - Dusty Springfield
  • 8. Zed's Dead, Baby - dialog
  • 9. Jack Rabbit Slims Twist Contest - Chuck Berry
  • 10. Girl, You'll Be A Woman Soon - Urge Overkill
  • 11. If Love Is A Red Dress (Hang Me In Rags) - Maria McKee
  • 12. Bring Out The Gimp - Duane Whitaker
  • 13. Flowers On The Wall - The Statler Brothers
  • 14. Personality Goes A Long Way - dialog
  • 15. Surf Rider - The Lively Ones
  • 16. Ezekiel 25-17 - dialog
5
Sending
Ocena czytelników:
0 (0 głosów)

1 komentarz

  1. mati

    Zgadzam się- czysty kult. Nie ma nic piękniejszego jak muzyka do Pulp Fiction. Istne arcydzieło ! To jedyny film w którym muzyka jest tak idealnie dobrana do wszystkich scen i sytuacji !

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...

Home Before Dark: Season 1

Home Before Dark: Season 1

Powoli Apple TV+ zaczyna dorównywać innym platformom streamingowym, choć nie realizuje aż tylu tytułów co Netflix czy Prime Video. Na pewno jednym z wartych uwagi jest „Home Before Dark” – kryminalna historia dziennikarskiego śledztwa Hildy Lisko, która z rodziną...