Player, The
Kompozytor: Thomas Newman
Rok produkcji: 1992
Wytwórnia: Varese Sarabande / Colosseum
Czas trwania: 35:42 min.

Ocena redakcji:

 

„Gracz” Roberta Altmana to zarazem satyra na Hollywood, jak i filmowy biznes w ogóle, oraz swoista laurka od reżysera dla X muzy. Chociaż muzyka u tego twórcy nigdy nie była najważniejsza, to od początku było jasne, iż ta mozaikowa historia z wieloma bohaterami będzie potrzebowała niebanalnej, oryginalnej oprawy. Z pośród wielu potencjalnych kandydatów ostatecznie postawiono na Thomasa Newmana – nie tyle z uwagi na jego talent, ale nazwisko, którego, jak przyznał potem sam zainteresowany, zatrudnienie do filmu ironicznie odnoszącego się do machiny Hollywood miało sens.

                

Młody, i w owym czasie wciąż czekający na bardziej wymagające, ambitniejsze projekty kompozytor okazał się strzałem w dziesiątkę. Chociaż trudno uznać jego pracę za wyjątkowo atrakcyjną w oderwaniu od kontekstu, to jest to dzieło, które wyróżnia się na tle twórczości maestro – intrygujące i dziwaczne zarazem, z wieloma smaczkami, które odkrywa się raz po raz. Elektroniczne, ambientowe tekstury w poszczególnych scenach spisują się wyśmienicie, bezbłędnie lawirując pomiędzy suspensem a czystą poetyką.

 

t_newman-4108311-1590000964Nie jest to przy tym typowa ilustracja filmowa. Kolejne tematy nie mają bowiem czysto deskrypcyjnego zadania. Raczej ubarwiają świat przedstawiony, gładko wtapiając się w jego osobliwą atmosferę i dwulicowe oblicza bohaterów, uwypuklając podskórny mrok, jaki kryje się za ich wyuczonymi uśmiechami i zdawkowymi uprzejmościami. Dlatego też gros muzyki stanowi frapujące, lecz mocno stonowane tło, jakie często sprawia wrażenie rozstrojonego, chaotycznego tworzywa. Z jednej strony hipnotyzujące, ocierające się o jazz, rytmiczne nuty – z drugiej pozbawione melodyki, atonalne frazy, oparte o takie niekonwencjonalne narzędzia ekspresji, jak marimba czy… butelki z wodą.

 

Wszelkie te dźwięki są chyba nawet bardziej emocjonujące na albumie, bowiem składają się nań zarówno nowe aranżacje poszczególnych tematów (tradycyjnie u Newmana okraszone czasem wstępem lub zwieńczeniem w postaci dialogów/efektów wprost z planu, jakie zgrabnie łączą ze sobą kolejne utwory), jak i muzyka w filmie ostatecznie nie użyta.

 

Brak chronologii na krążku jest zresztą świadomy i przysługuje się materiałowi, który w tej formie nie tylko nie traci na jakości oraz wymowie, ale też pozostaje odpowiednio zróżnicowany i przykuwa uwagę do samego końca. Długość płyty jest na tyle optymalna, iż nawet te słabsze momenty – jak bezsensownie wycięte fragmenty aktorskich popisów na żywo w „Rose’s Cafe” i „Silent Night” – nie są w stanie uśpić naszej czujności. Jest to więc dobrze przemyślane wydawnictwo, jakie sam kompozytor uważa za jedno ze swoich najoryginalniejszych i najbardziej dopracowanych dzieł. Ale czy warte polecenia?

 

Na to pytanie każdy powinien odpowiedzieć już sobie sam. Faktem jednak, iż jest to niecodzienny oraz niebanalny kawałek filmówki, jaki działa bez zarzutu na kilku płaszczyznach. Już sam fortepianowy motyw przewodni – własnemu twórcy jawiący się jak jakiś dziwny, rozbieżny walc – który po raz pierwszy usłyszymy w „Funeral Shark”, daleki jest od klasycznej ścieżki dźwiękowej, wymyka się jednoznacznemu zaszufladkowaniu. Krótka melodia, która leniwie sączy się z głośników, uderza w słuchacza jakimś podświadomym uczuciem przegniłego artyzmu, jaki z czasem jedynie narasta (proste i niemal niezauważalne, ale przytłaczające „Six Inches of Dirty Water”).

 

player_inna-3878502-1590001629Jeszcze ciekawsze wydaje się serce kompozycji, czyli motyw miłosny w „Icy Theme” – zimny nie tylko przez wzgląd na domniemane pochodzenie pięknej nieznajomej, lecz emocjonalnie pusty, niejasny i oparty na kłamstwach związek z nią głównego bohatera. Maestro znowu sięga tutaj po fortepianowe klawisze, w jakich celowo brak pasji uzupełnia dotkliwą melancholią. Ten chłód, czy też bardziej obojętność trybików wielkiej maszyny do zarabiania pieniędzy, naznacza zresztą mocno cały soundtrack. Nawet tak ekscentryczne i zarazem przystępniejsze fragmenty, jak „Main Title”, „St. James” czy „Lineup” niosą ze sobą nie do końca przyjemne wrażenie.

 

Dopiero w wieńczącym całość utworze tytułowym, Newman uderza w typowo klasyczne, zwycięskie fanfary (patrz 1:28 min.). „The Player” – także do znalezienia na kompilacji „Hollywood Backlot: Big Movie Hits Vol. III” – cechuje jednakże niepomiernie większa ironia, jaka doskonale łączy się z lekko kiczowatą estetyką filmu w filmie, a i skutecznie zostaje on przepuszczony przez twórczą wrażliwość oraz filuterny styl Newmana.

 

„Gracz” to więc przede wszystkim swoista zabawa z odbiorcą – muzyka niełatwa, która nie zawsze dociera do świadomości bezpośrednio, gdyż nie odwołuje się jedynie do następujących po sobie wydarzeń. To inteligentna gra formą, strukturą oraz brzmieniem, jaka z pewnością wiele osób zniechęci bez kontekstu. Również ze znajomością filmu nie jest to zbyt atrakcyjny dla uszu album, po jaki sięgać się będzie raz po raz, dla odprężenia lub by zaspokoić melomański głód. To nie ten rodzaj roz(g)rywki. 3,5 nutki to moja ostateczna nota.

 

P.S. W filmie wykorzystano także następujące utwory źródłowe: „Snake” i „Drums of Kyoto” Kurta Neumanna, „Precious” Lesa Hoopera i motyw z „Entertainment Tonight” autorstwa Michaela Marka. Natomiast na stronie Film Score Monthly do wglądu archiwalny numer amerykańskiego pisma, w którym znajduje się wywiad z kompozytorem i obszerna analiza tej muzyki.

Autor recenzji: Jacek Lubiński
  • 1. Funeral Shark
  • 2. St. James
  • 3. Six Inches of Dirty Water
  • 4. Main Title
  • 5. Rose's Cafe – Akio Ushikudo
  • 6. Icy Theme
  • 7. That's All He Wrote – with Ralph Grierson
  • 8. Schecter Bros.
  • 9. Sex
  • 10. Desert Drive
  • 11. Tema Para Jobim – Joyce & Milton Nascimento
  • 12. The Graduate Pt. 2
  • 13. Lineup
  • 14. Good Dog's Water
  • 15. Detective DeLongpre
  • 16. Silent Night – Jack Lemmon
  • 17. Opening 3
  • 18. Griffin's Plan / Let's Begin Again – Brian Tochi
  • 19. The Player
3
Sending
Ocena czytelników:
3 (2 głosów)

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...

Home Before Dark: Season 1

Home Before Dark: Season 1

Powoli Apple TV+ zaczyna dorównywać innym platformom streamingowym, choć nie realizuje aż tylu tytułów co Netflix czy Prime Video. Na pewno jednym z wartych uwagi jest „Home Before Dark” – kryminalna historia dziennikarskiego śledztwa Hildy Lisko, która z rodziną...