Operation Mincemeat
Kompozytor: Thomas Newman
Rok produkcji: 2022
Wytwórnia: Lakeshore Records
Czas trwania: 69:40 min.

Ocena redakcji:

„…nie jest to emocjonalny rollercoaster…”

Kino wojenne nie jest żadnym novum dla takiego weterana, jakim jest Thomas Newman. Film Johna Maddena – z którym zrobił już wcześniej obie odsłony „Hotelu Marigold” oraz „Dług” – jest ósmym tytułem o tej tematyce w dossier kompozytora. Aczkolwiek nie jest to dzieło stricte wojenne, a więc obfitujące w liczne bitwy i wybuchy – wręcz przeciwnie. Akcji jest tu jak na lekarstwo, gdyż mamy raczej do czynienia z opartym na autentycznych faktach z czasów II wojny światowej szpiegowskim thrillerem, których też zresztą Newman zrobił już parę. Klimatem oraz wymową „Operacja Mielonka” (dosłowne tłumaczenie) zbliżona jest więc bardziej do „Mostu szpiegów” niż głośnego „1917”. W warstwie muzycznej bez problemu usłyszymy jednak wpływy obu tych ilustracji.

http://www.muzykafilmowa.pl/kompozytorzy/t_newman.htmInna sprawa, że trudno tu de facto pisać o jakichkolwiek zapożyczeniach czy kopiowaniu pomysłów, bowiem maestro już od ładnych kilku lat zdaje się pływać po tych samych, bezpiecznych wodach. Z ugruntowaną pozycją i wyrobionym, łatwo rozpoznawalnym stylem, nie musi już zwracać na siebie uwagi, ani tym bardziej niczego udowadniać – i to abstrahując już nawet od bolesnego braku Oscara za swoje dokonania. I trudno spodziewać się, że otrzyma upragnioną statuetkę właśnie za „Operation Mincemeat”. Film ten raczej nie daje mu szans nawet na nominację do innych, ważniejszych nagród. Spóźnione to bowiem kino, a przy tym mocno zachowawcze, pozbawione pazura czy też natchnienia w prezentowaniu opowiadanej historii. Rozrywkowe, i owszem, lecz nie wychodzące poza rzemieślniczą poprawność. Tej inspiracji nie znajdziemy zatem i w muzyce – również co najwyżej rzetelnej.

Ilustracja ani razu nie kiksuje na ekranie, acz jednocześnie nie dostaje szans aby naprawdę zabłysnąć. Wspomniany już styl Newmana sprawia, iż jest tu i ówdzie zauważalna, jednak generalnie zepchnięta raczej do roli niezbyt inwazyjnego tła, którego głównym zadaniem jest delikatne podkreślanie wydarzeń (tu: głównie scen dialogowych), odpowiednie stopniowanie napięcia (niezbyt silnego, gdyż wynik rozgrywki jest z góry wiadomy, a realizacja nie porywa) oraz okazjonalne podbicie dźwięków w chwilach wzmożonej dramaturgii (można je policzyć na palcach jednej ręki). Zatem mamy tu do czynienia z dość spokojną kompozycją, którą można wpisać w wykres sinusoidy – czego potwierdzeniem już choćby otwierające całość „Submarine Rises”, które spokojnie narasta, by pod sam koniec podnieść na chwilę ciśnienie. Potem atmosfera znowu się uspokaja.

W samym filmie to się oczywiście sprawdza. Gorzej na albumie – pozbawionym kontekstu i sięgającym aż siedemdziesięciu minut. Jak można się domyślać, nie jest to emocjonalny rollercoaster. Prędzej idealny dodatek do lektury książki – na przykład tej, która posłużyła Maddenowi za podstawę ruchomego obrazu. Poza tym raczej nie będzie to pozycja, przez którą gładko przejdziemy – a już na pewno nie taka, do której chętnie (i szybko) powrócimy. Zwłaszcza, że wszystko to już gdzieś wcześniej słyszeliśmy w takiej czy innej (z reguły ciekawszej i/lub bardziej przystępnej) formie. Newman tym razem nie zadbał o swoich fanów i nie natrudził się w przygotowaniu choćby jednego, naprawdę pamiętnego tematu lub suity pod napisy końcowe – z czego przecież między innymi słynie.

I owszem, tradycyjnie natrafimy tu na kilka bardziej interesujących momentów czy wysublimowanych utworów, gdzie do znanych dobrze rozwiązań kompozytor dorzuci jakieś kreatywne zagranie bądź mniej oczywiste dźwięki. Wszystko to jednak idzie jak po sznurku – bez zaskoczeń, bez większych emocji, jakby przechodząc gdzieś obok nas. Nawet delikatnie zarysowane nuty miłosne („Last Lovely Golden Day”), z których maestro wszak jest znany, nie stanowią tym razem o sile tej pracy. Są zresztą na tyle dyskretne, że łatwo je przegapić w gąszczu innych, bliźniaczo podobnych do siebie ścieżek. I choć „Operation Mincemeat” nie stanowi dosłownej mielonki przebrzmiałych taktów i bynajmniej nie nazwałbym tej pracy nudnej jako takiej, to ostatecznie nuży – czy to z uwagi na wspomnianą już wcześniej długość, tracklistę wypełnioną wieloma krótkimi fragmentami czy też stonowany, jednolity charakter.

Nie pomagają mu nawet wplecione pomiędzy score utwory źródłowe. Tych mamy i tak jedynie trzy. Wszystkie usłyszymy w filmie, ale żadna nie zapada w pamięć ani tam, ani tym bardziej na płycie, w której monotonny, odrobinę liryczny klimat i tak się ostatecznie wpisuje. Nie ma sensu rozbijać tego krążka na czynniki pierwsze oraz debatować nad nim w nieskończoność (wrażeniometr prawdę ci powie). Niemal całkowicie podporządkowana filmowi i wyjątkowo zupełnie przez niego nie podkręcona muzyka zwyczajnie nie jest na tyle dobra. Ale nie jest też zupełnie bezwartościowa. To misja, która nie zakończyła się sukcesem i zarazem nie okazała się porażką. Bezpieczny remis. Na wojnie rzadko kiedy możliwy.

Autor recenzji: Jacek Lubiński
  • Submarine Rises
  • Iris
  • Room 13
  • Fresh as a Daisy
  • Briefcase in Madrid
  • Our Story Begins…
  • Single Diamond Ring
  • I'm Going To Get Lit Up (When the Lights Go Up in London) – Carroll Gibbons & The Savoy Hotel Orpheans
  • Gulf of Cádiz
  • War Hero
  • Deader and Deader
  • Last Lovely Golden Day
  • Haversack Ruse
  • Toast
  • Holy Loch
  • Dull as Ditchwater
  • Fishwife
  • Jean Leslie
  • Peckin’ – Roger Wilson, Martin Litton, Richard Henry, Peter Rudeforth, Gary Crosby, Denys Baptiste, Colin Skinner & Richard Pite
  • The Burial is Set
  • Officer in the Royal Marines
  • Dangerous Waters
  • A Missing Eyelash
  • Fifth Column
  • A Spy Under My Roof
  • Operation Mincemeat
  • Limited Casualties
  • Fallen Soldier – James Morgan
  • Personal and Most Secret
2.9
Sending
Ocena czytelników:
0 (0 głosów)

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

„Anna” i wampir

„Anna” i wampir

„Wampir z Zagłębia” – to jedna z najgłośniejszych spraw kryminalnych PRL-u lat 70. Niby schwytano sprawcę i skazano go na śmierć, ale po wielu latach pojawiły się wątpliwości, co pokazały publikowane później reportaże czy nakręcony w 2016 roku film „Jestem mordercą”....

Bullitt

Bullitt

There are bad cops and there are good cops – and then there’s Bullitt Ten tagline mówi chyba wszystko o klasyce kina policyjnego przełomu lat 60. i 70. Film Petera Yatesa opowiada o poruczniku policji z San Francisco (legendarny Steve McQueen), który ma zadanie...

Halston

Halston

Roy Halston – zapomniany, choć jeden z ważniejszych projektantów mody lat 70. i 80. Człowiek niemal cały czas lawirujący między sztuką a komercją, został przypomniany w 2021 roku dzięki miniserialowi Netflixa od Ryana Murphy’ego. Choć doceniono magnetyzującą rolę...