Nacho Libre
Kompozytor: różni wykonawcy
Rok produkcji: 2006
Wytwórnia: Lakeshore Records
Czas trwania: 48:44 min.

Ocena redakcji:

Film "Nacho Libre" Jareda Hessa przez bardzo długi czas omijałem wzrokiem na półce w wypożyczalni. Aż do czasu, kiedy to obejrzałem wcześniejsze dzieło reżysera – "Napoleon Wybuchowiec", który to urzekł mnie swoją specyficznością i zakręconym humorem. Tak oto w końcu odważyłem się sięgnąć po tę komedię, mając nadzieję, że nawet jeśli nie Hess to chociaż Jack Black– ceniony przecież komik, zagwarantuje mi przyjemną rozrywkę. Niestety film nie prezentuje sobą zbyt wiele w kwestii humoru, a jedynymi jego elementami godnymi uwagi są zdjęcia, przepiękna Anna De La Reguera, a przede wszystkim muzyka. To ona sprawiła, że nie żałowałem zbytnio czasu poświęconego temu filmowi.

Hess zażyczył sobie, aby muzykę do jego filmu napisał zdobywca Grammy Beck Hansen, na estradzie znany po prostu jako Beck. Szefowie Paramountu stwierdzili jednak, że jego alternatywny styl grania nie będzie pasował do filmu i zatrudnili mu do pomocy pewniaka – Danny'ego Elfmana. Z początku stwierdził on, że ograniczy się jedynie do krótkich, wspomagających obraz fragmentów muzyki, ale w końcu, przepełniony entuzjazmem napisał obszerną ścieżkę dźwiękową, która w 2/3 zapełniła film. Rzecznicy kompozytora domagali się, aby w takim razie wyłącznie jego nazwisko pojawiało się w czołówce. Hess nie wyraził jednak zgody na usunięcie z listy płac nazwiska Becka, co z kolei zaowocowało prośbą Elfmana o usunięcie swojego nazwiska z czołówki. W końcu, po tych wszystkich perturbacjach osiągnięto kompromis jakim było wyróżnienie nazwisk obydwu artystów z wyszczególnieniem ich wkładu w całość… ufff, hollywodzkiej polityki chyba nigdy "szarzy ludzie" nie zrozumieją, a jakie z tego wszystkiego wyszło danie, słyszymy na trwającym nieco ponad 45 minut albumie Lakeshore Records.

Mamy tu jedną zaledwie kompozycję Elfmana, a trzy Becka (widać sympatia reżysera do jego muzyki wzięła górę). Do tego kilka wokalnych popisów Jacka Blacka, garść piosenek w stylu od latino do groove, i parę dialogów. Pomijając te ostatnie, które marnują miejsce na albumie, jest różnorodnie i ciekawie.

Zacznijmy od Elfmana i jego "Ramses Suite". Jest to utwór skonstruowany w typowym dla kompozytora stylu, ale za to w nietypowym klimacie. Temat nie jest może wielce oryginalny, ale wpada w ucho i po prostu daje sporo radochy. Mamy tu fortepian, akordeon, grzechotki i trochę dęciaków, z których na pierwszy plan wysuwa się trąbka Jona Lewisa, pojawiają się też podniosłe kobiece chóry. Jeśli chodzi o wkład Becka, to są nim trzy wyciszone utwory, które może i nie zachwycają niczym szczególnym, ale świetnie wpisują się w klimat filmu i płyty. Słucha się ich po prostu przyjemnie, szczególnie "Tender Beasts Of The Spangled Night".

Mniej satysfakcjonujące są kawałki Jacka Blacka. Aktor ten spełnia się także jako muzyk (w swoim zespole "Tenacious D"), przy czym nie rezygnuje z komicznego zacięcia. "Singing At The Party" i "Encarnacion" to przyśpiewki wpisane w fabułę filmu, a więc siłą rzeczy nie są wyjątkowo zabawne. "Forbidden Nectar" – piosenka zamykająca film, napisana została z pomocą zespołu Mucho Macho Acapulco i w sumie pozostawia po odsłuchaniu miłe wspomnienia i lekki uśmiech na twarzy.

Jak do tej pory średnio, nieprawdaż? Co jest więc tym, co spowodowało, że jednak po płytkę sięgnąłem? Piosenki spod znaku "stare, ale jare" 😉 Takie jak otwierająca album "Hombre Religioso (Religious Man)" Mister Loco, z połowy lat 70 ubiegłego, ma się rozumieć, stulecia. Doskonale wpisuje się w temat filmu (zakonnik przywdziewa wrestlingowy strój, aby uratować sierociniec od bankructwa), a do tego naprawdę wpada w ucho od pierwszego razu. Na płycie znalazł się jeszcze jeden genialny utwór Mister Loco – "Papas". Zdecydowanie podium, jeśli chodzi o cały album. Pomiędzy nimi usłyszymy szalony syntezator w "Move, Move, Move" dwóch Alanów: Hawkshawa i Parkera. Duży plus to także utwory "Irene" Caetano Veloso i "Saint Behind The Glass" Los Lobos. "Half Forgotten Daydreams" Johna Camerona to klasyka, ale tutaj nie wpisuje się jakoś w całość. Moim numerem jeden jest "Black Is Black" Eddiego Santiago – szczerze porywający kawałek! Za to prawdziwą męką dla uszu jest "Pump A Jam (Ramses)" zespołu Cholotronic – omijać od razu.

Razem z ilustracją Elfmana i Becka piosenki te tworzą niezwykle barwne tło dla opowieści z filmu Hessa. Na albumie, jak widać, w przeciągu tych trzech kwadransów dzieje się bardzo wiele. Jak najprościej go określić? Takie wydanie muzyki z "Nacho Libre" daje tyle samo powodów do narzekań, co do pochwał. Pocieszna to płytka, która chociaż miejscami irytuje, to w ogólnym rozrachunku jest warta przesłuchania, poprawia humor, a czasem potrafi wręcz porwać. Szkoda, że nie znalazło się na albumie więcej takich kawałków jak "Papas" czy "Black Is Black"; szkoda, że nie ma więcej Elfmana, na którego "Ramses Suite" jedynie zaostrza apetyt. Wtedy nie byłoby konieczności nieustannego trzymania palca na przycisku "next".
 

Autor recenzji: Damian Słowioczek
  • 1. Hombre Religioso (Religious Man) – Mister Loco
  • 2. "A Nice Pile–Drive To The Face" – Nacho (Dialog)
  • 3. Move, Move, Move – Alan Hawkshaw & Alan Parker
  • 4. Papas – Mister Loco
  • 5. Singing At The Party – Jack Black with Ismael Garcia Ruiz Y Su Trio
  • 6. Ramses Suite – Danny Elfman
  • 7. "All The Orphans In The World" – Nacho & Esqueleto (Dialog)
  • 8. There Is No Place In This World For Me – Beck
  • 9. "I'm Serious" – Nacho (Dialog)
  • 10. 10,000 Pesos – Beck
  • 11. Irene – Caetano Veloso
  • 12. Pump A Jam (Ramses) – Cholotronic
  • 13. Black Is Black – Eddie Santiago
  • 14. Half Forgotten Daydreams – John Cameron
  • 15. Encarnación – Jack Black
  • 16. Tender Beasts Of The Spangled Night – Beck
  • 17. Saint Behind The Glass – Los Lobos
  • 18. "Beneath The Clothes We Find The Man..." – Nacho (Dialog)
  • 19. Forbidden Nectar – Jack Black & Mucho Macho Acapulco
3
Sending
Ocena czytelników:
3 (2 głosów)

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...

Home Before Dark: Season 1

Home Before Dark: Season 1

Powoli Apple TV+ zaczyna dorównywać innym platformom streamingowym, choć nie realizuje aż tylu tytułów co Netflix czy Prime Video. Na pewno jednym z wartych uwagi jest „Home Before Dark” – kryminalna historia dziennikarskiego śledztwa Hildy Lisko, która z rodziną...