Mr. Holland’s Opus – score
Kompozytor: Michael Kamen
Rok produkcji: 1995
Wytwórnia: BMG / London / Decca
Czas trwania: 67:34 min.

Ocena redakcji:

 

Tytułowa „Symfonia życia” jest momentem kulminacyjnym oraz głównym narzędziem dramaturgicznym filmu Stephena Hereka. I chociaż to Richard Dreyfuss, wcielający się w postać Glenna Hollanda, otrzymał nominację do Oscara, to jednak muzyka gra główną rolę w tej produkcji i to od niej zależy cały odbiór historii. A ten okazał się bardzo pozytywny – od milionów, jakie widzowie zostawili w kasach kin i wypożyczalniach video (fakt raczej niezbyt często odnotowywany w gatunku dramatu quasi-biograficznego), aż po powstanie specjalnej fundacji o tej samej nazwie, jaka od momentu premiery nieustannie pomaga potrzebującym szkołom i ich pupilom w muzycznej edukacji.

 

Obie te rzeczy to sprawka kompozytora, Michaela Kamena, którego tak mocno zainspirowała właśnie historia, jaką miał zilustrować. Jak ważna jest to więc pozycja w jego dyskografii trudno przecenić. Jednakże w oderwaniu od tego szlachetnego celu, jak i samego filmu (w którym bez dwóch zdań muzyka spisuje się znakomicie), ścieżka dźwiękowa potrzebuje odrębnych atutów, dzięki którym obroni się także w uszach melomanów…

 

kamen-9680368-1590000981Tu przyznam, że mam problem z albumową prezentacją. Blisko 70-minutowy krążek jest nieco zbyt monotematyczny i, poza oczywistymi wyjątkami, za mało wyrazisty, by usatysfakcjonować w pełni. Przez większość czasu muzyka nie porywa w oczywisty sposób, co wiąże się oczywiście z naturą samego filmu – mocno wyciszonego, pełnego subtelnych emocji i naznaczonego piętnem konkretnej epoki, w jakiej osadzono historię. Bardzo często score ustępuje więc miejsca licznym utworom źródłowym i piosenkom (pełna lista TUTAJ).

 

Ponadto sporo miejsca zajmuje też muzyka klasyczna, z jaką maestro zmuszony jest nawiązać konkretny dialog. Kamen – słynący z olbrzymiej miłości i szacunku do klasyki – co prawda wielokrotnie używał jej w innych swych projektach, ale nigdy aż na taką skalę (główny bohater jest kompozytorem, który uczy muzyki w publicznej szkole). To, co działa więc w filmie, na albumie zwyczajnie nuży, niepotrzebnie rozciągając materiał i niespecjalnie przystając do kompozycji oryginalnej (Beethoven jest za długi i zbyt posępny, z kolei nieco krótszy i radośniejszy Bach brzmi, jak wyjęty z innej bajki).

 

Nic więc dziwnego, że największe wrażenie robi te kilka ścieżek, w jakich Kamen może sobie po prostu poszaleć inscenizacyjnie – otwierające całość, potężne „Mr. Holland Begins”, stylistyką przypominające nieco „Robin Hooda”; radosne, dynamiczne fragmenty fortepianowe w „Practice, Practice, Practice”; skromna muzyka akcji z pierwszej połowy „Rush to Hospital” i w końcu gwóźdź programu, czyli rzeczone „An American Symphony”, gdzie tradycyjna orkiestra miesza się z typowo współczesnymi elementami (gitara elektryczna), tym samym w wielkim stylu wieńcząc cała kompozycję.

 

Reszta tejże to raczej skromna, typowa i wymagająca cierpliwości, acz ładna i pełna wdzięku liryka, z perełką w postaci ślicznego „Rowena” – istotny fabularnie motyw, w jakim pan Holland wyraża swe zakazane uczucia do jednej ze swych adeptek. Fragmenty tej jakże pięknej, przejmującej melodii Kamen powtórzy później w „X-Men” (temat Rogue), a ją samą można też znaleźć na kompilacji „Michael Kamen's Opus” (natomiast „An American Symphony” obecne jest także na krążku z koncertową pracą Kamena, „The New Moon In the Old Moon's Arms”).

 

  

 

Płytę dopełnia jeszcze rockowa piosenka „Cole’s Song” – stylizowana wyraźnie na podobne przeboje z częstych kolaboracji ze Stingiem i Bryanem Adamsem, jednak nie mająca tej samej siły przebicia. Jest ona zresztą zupełnie zbędna, biorąc pod uwagę, że Polydor wydał odrębny soundtrack, na którym znajdują się dwa ostatnie utwory z opisanego tu albumu.

 

Albumu, któremu wyraźnie zaszkodziły dwie rzeczy: nadmiar materiału i nienajlepszy jego montaż (niektóre suity ewidentnie osłabiają atrakcyjność poszczególnych melodii). Warto przeboleć jednak  zarówno te minusy, jak i trudny charakter samej kompozycji, której urok tkwi w szczegółach i konkretnych emocjach, skutecznie przekazywanych w filmie. Poza nim traci ona nieco swą moc oddziaływania, ale bynajmniej nie jakość i nadal potrafi być inspiracją samą w sobie. Warto posłuchać!

Autor recenzji: Jan Bliźniak
  • 1. Mr. Holland Begins
  • 2. Iris and Glen
  • 3. Practice, Practice, Practice
  • 4. New Baby / Coltrane / Children Should Listen to Mozart
  • 5. Rush To Hospital (While parents listen to Beethoven)
  • 6. Beethoven: 7th Symphony (Allegretto)
  • 7. Cole's Tune
  • 8. Vietnam (We Know Too Many of These Kids)
  • 9. Rowena
  • 10. J.S. Bach: Concerto for Three Harpshichords in C 1st Movement
  • 11. Thank You Mr. Holland
  • 12. An American Symphony (Mr. Holland's Opus)
  • 13. Cole's Song – Julian Lennon
4
Sending
Ocena czytelników:
4 (2 głosów)

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...

Home Before Dark: Season 1

Home Before Dark: Season 1

Powoli Apple TV+ zaczyna dorównywać innym platformom streamingowym, choć nie realizuje aż tylu tytułów co Netflix czy Prime Video. Na pewno jednym z wartych uwagi jest „Home Before Dark” – kryminalna historia dziennikarskiego śledztwa Hildy Lisko, która z rodziną...