Migliore Offerta, La (Best Offer, The)
Kompozytor: Ennio Morricone
Rok produkcji: 2013
Wytwórnia: WMI Italy
Czas trwania: 54:17 min.

Ocena redakcji:

 

W filmie „Koneser” Giuseppe Tornatore zabiera widza do świata starzejącego się właściciela domu aukcyjnego, specjalisty od wyceny antyków, kolekcjonera i miłośnika dzieł sztuki. Jak łatwo się domyślić, jest to świat niezwykle elegancki. Bohater, Virgil Oldman, na brak środków nie narzeka, jada w najlepszych restauracjach, nosi garnitury, które pewnie kosztowały nie mniej niż przyzwoity samochód. Luksus, pozbawiony nowobogackiej tandety, stanowi tu element codzienności. Jego wyjątkowość ma w sobie coś powszedniego.

 

morricone-1844458-1590001379Ennio Morricone wprowadza do ekskluzywnej rzeczywistości Virgila utworem, jakże trafnie zatytułowanym, „Un Violino”. To pospieszna melodia na skrzypce, nawiązująca do muzyki baroku. Ma więc w sobie klasyczny szyk, ładnie pasujący i do profesji bohatera, i do jego stylu życia. W filmie towarzyszy właśnie codziennym dla niego czynnościom. Tornatore jeszcze tylko raz pozwala sobie na tak mocny muzyczny akcent. Gdy Virgil ogląda swoją niezwykłą kolekcję kobiecych portretów z głośników dobiega intrygująca mieszanka wokaliz, różniących się tempem i charakterem, co świetnie współgra z rozmaitością postrzegania kobiecego piękna na przestrzeni epok. Polifonia głosów z początku sprawia wrażenie chaosu, lecz ostatecznie krystalizuje się w jednolitą, acz wielobarwną wizję. Zawierający ją utwór „Volti e fantasmi” to być może najciekawszy kawałek napisany na potrzeby „Konesera”.

 

Z czasem jednak w filmie słychać coraz mniej muzyki. Nie jest nieobecna, ale raczej szemrze cicho w tle, nie starając się wybić na pierwszy plan. Miejscami zaznacza się tylko romantyczny temat główny – bardzo tradycyjny i typowy dla twórczości Morricone. Wydaje się, że mistrz nie przywiązał do niego większej uwagi, wyraźnie czerpiąc z własnego „Deborah’s Theme” z „Pewnego razu w Ameryce”. Temat ma w sobie rodzaj szlachetnej patyny, ale brakuje mu wyrazistości, przez co łatwo ucieka z pamięci. Ponieważ w pewnym momencie obraz ostro skręca w kierunku melodramatu, jego ekspozycja jest przy tym w pełni uzasadniona.

 

Ilustracyjne pejzaże, w swej istocie niezbyt oczywiście atrakcyjne w autonomicznym odbiorze, Morricone tworzy z ożywczą staroświeckością. Podczas gdy współczesna muzyka filmowa w tego rodzaju konwencji zaproponowałaby pewnie mocno podszyty elektroniką minimalizm, tutaj znalazło się miejsce na nieco więcej ekspresji, jaką umożliwia tradycyjne instrumentarium. Dominujące w całej ścieżce dźwiękowej smyczki tworzą gęstą, ciężką fakturę, która często drażni, słucha się jej z trudnością, ale ma w sobie specyficzny posmak. Wydaje się celniej oddawać złożoność emocji, a i znacznie lepiej kreuje duszną atmosferę. Ma w sobie coś ludzkiego, czego odhumanizowane, mechaniczne tykanie – tak chętnie stosowane przez chociażby Alexandre'a Desplata i Thomasa Newmana – przy innych swoich zaletach, nigdy nie osiągnie.

 

Zasadniczo jednak „Konesera” łatwiej jest docenić, niż polubić. Morricone wydaje się bowiem niezainteresowany sprawianiem prostej przyjemności. Poza konwencjonalnym tematem głównym (bardziej eksploatowanym w filmie aniżeli na płycie), stara się rzucać słuchaczowi wyzwania. Romans schodzi na drugi plan. Najważniejsze staje się wykreowanie nieco niesamowitej atmosfery. Maestro przychodzi to z łatwością, dzięki wykorzystaniu niepokojących wokaliz czy specyficznego brzmienia szklanej harmoniki („Alla villa”). Trudno oczekiwać, żeby czegoś takiego słuchało się lekko, łatwo i przyjemnie. Nawet utwory na solowe skrzypce, najbardziej chyba efektowne (poza „Un violino”, m.in. „Senza Voce”, „Ritratti d’autore”), pozbawione są prostackiej tkliwości. Większe znaczenie ma tu pewna szorstkość, jaką można wydobyć z tego instrumentu oraz napastliwość wysokich rejestrów. W ogóle sporo jest w tej kompozycji ostrych, przeszywających dźwięków, nie pozwalających w trakcie odsłuchu wpaść w bierne odrętwienie. Natomiast takie utwory, jak druga wersja „Volti e fantasmi”, są mocnym przypomnieniem, iż twórca był niegdyś kojarzony z muzyczną awangardą.

 

„Koneser” stanowi więc wyzwanie. To trudna, wymagająca ścieżka dźwiękowa – przytłacza, zaskakuje, oczekuje skupienia. Morricone mógł z łatwością stworzyć coś sympatycznego, bardziej lirycznego. Wybrał trudniejszą drogę i chociażby za to należy mu się pełen szacunku ukłon. Z pewnością wielu odbiorcom muzyka wyda się nazbyt hermetyczna, wywoła raczej zniecierpliwienie. Takie chyba wrażenie zrobiła na samym Giuseppe Tornatore, który nie wykorzystał w obrazie wszystkich jej atutów, a wręcz przeciwnie – pozwolił zginąć. Mnie także momentami było ciężko przez ten materiał przebrnąć, stąd pozostaję ostrożny w ocenie. Jednakże koneserzy ambitnych ścieżek dźwiękowych mogą być pewni, że to propozycja, nie tylko ze względu na tytuł, skierowana właśnie do nich.

Autor recenzji: Jan Bliźniak
  • 1. La migliore offerta
  • 2. Volti e fantasmi
  • 3. Un violino
  • 4. Nevrosi fobica
  • 5. Sguardi furtive
  • 6. Cavea
  • 7. Cercarla e non trovarla
  • 8. Alla villa
  • 9. Perduta
  • 10. Un cancello
  • 11. Il vuoto dentro
  • 12. Le vuote stanze
  • 13. A quattro voci
  • 14. Inspiegabile
  • 15. Pareti bianche
  • 16. Ritratti d’autore
  • 17. Senza voce
  • 18. La migliore offerta
  • 19. Volti e fantasmi
3
Sending
Ocena czytelników:
3 (2 głosów)

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...

Home Before Dark: Season 1

Home Before Dark: Season 1

Powoli Apple TV+ zaczyna dorównywać innym platformom streamingowym, choć nie realizuje aż tylu tytułów co Netflix czy Prime Video. Na pewno jednym z wartych uwagi jest „Home Before Dark” – kryminalna historia dziennikarskiego śledztwa Hildy Lisko, która z rodziną...