Miasto 44
Kompozytor: Antoni Komasa-Łazarkiewicz
Rok produkcji: 2014
Wytwórnia: Warner Music Poland
Czas trwania: 58:23 min.

Ocena redakcji:

 

Film Jana Komasy to bezsprzecznie jedna z najważniejszych polskich premier ubiegłego roku. Ogromny budżet, tysiące statystów, osiem lat produkcji… nie często widujemy na ekranach rodzime projekty o takim rozmachu. Komasa stworzył widowisko potrafiące chwycić widza za gardło, dosadnie przedstawiające koszmar powstańczych walk na ulicach Warszawy; energiczne, z rewelacyjnie zainscenizowanymi scenami batalistycznymi i wielką dbałością o każdy szczegół. Do tego pozbawione nadętego patosu i moralizatorstwa. Niezmiernie cieszy fakt, że polskie kino otwiera się na młodych twórców, że zyskują oni zaufanie i powierza się im tak duże projekty.

 

„Miasto 44” nie jest jednak filmem idealnym – niektóre reżyserskie decyzje budzą sprzeciw i niekorzystnie wpływają na odbiór całości, spychając fragmentami film na niestabilne tory estetyki wideoklipu, czy nawet czystego kiczu. Spore kontrowersje wzbudziła, najbardziej nas interesująca, oprawa muzyczna. Mamy tutaj scenę batalistyczną zilustrowaną (nie wiedzieć czemu) piosenką „Dziwny jest ten świat” Czesława Niemena. Mamy scenę seksu w zwolnionym tempie, przy beatach Skrillexa, jakby wyjętą z kina Zacka Snydera. Oj, dziwny jest ten zabieg…

 

komasa-lazarkiewicz-1406446-1590001539Na całe szczęście na albumie z muzyką Antoniego Komasy-Łazarkiewicza takich kwiatków nie ma. Jedyny utwór nie będący ścieżką ilustracyjną, to wieńcząca płytę, bonusowa piosenka „Miasto” – ot, standardowy element składowy szeroko rozumianej promocji filmu, ale, co ważne, na przyzwoitym poziomie.

 

Album otwiera sentymentalny walc – motyw wiodący, tutaj prowadzony przez solowy fortepian. Motyw ten będzie się pojawiał w trakcie odsłuchu bardzo często – bez szczególnych zmian w swojej strukturze, za to w różnych aranżacjach. I tu właściwie wychodzi na wierzch główny problem tej muzyki – trochę szkoda, że Łazarkiewicz nie pokusił się na stworzenie kilku tematów, tylko ograniczył do wariacji jednego. Tym sposobem utwory takie, jak „Konspiracja”, „Biedronka” czy „Przysięga”, pomimo wprowadzanych każdorazowo zmian aranżacyjnych, w ogólnym rozrachunku wybrzmiewają jedynie jako echo jednej i tej samej melodii. Chociaż ostatni ze wspomnianych należy do najjaśniejszych punktów albumu, pokazując grację z jaką Łazarkiewicz radzi sobie z sekcją smyczkową. W „Konspiracji” i „Śródmieściu” niespieszne sunięcie smyczków buduje klimat nieco baśniowy, ale już „Uciekniemy stąd”, „Po co to wszystko było” i „Do rzeki” wnosi sporą dozę mroku i beznadziei, by w końcu wprowadzić brzmienie wyjęte prosto z horroru do takich utworów, jak „Czołg pułapka”, „Miasto płonie”, czy w szczególności „Do kanału”.

 

Nie można więc kompozytorowi zarzucać braku rzemieślniczego wyczucia, co dotyczy także muzyki akcji, w której z kolei odchodzi on od klasycznych instrumentów i w głównej mierze daje dojść do głosu elektronice, czy gitarom elektrycznym, które skutecznie podkręcają emocjonalną temperaturę partytury. Ponownie jednak, mimo technicznej rzetelności, utwory akcji jawią się nam jednolicie, jeden po drugim udeptując jedynie raz obraną przez kompozytora ścieżkę, zamiast zaskakiwać, przynajmniej chwilowym, obraniem innej drogi. Stad kulminacyjna „Ostatnia Reduta” jest jedynie podkręcającą tempo intensyfikacją wszystkiego, co słyszeliśmy już w budujących napięcie: „Godzina W.”, „Czołg pułapka”, „Miasto płonie”, „Goliat”… Bolączką tych ścieżek jest także brzmienie elektroniki, niejednokrotnie niestety odkurzające dziecięce wspomnienia czasu spędzonego przy grach z Pegasusa czy Amigi. Wszystko to doprowadza nas do ostatniego tematu ilustracji – „Walc na pożegnanie”, który, po już całkiem męczącym wtórnością „Do rzeki”, niesie ze sobą ulgę z nadchodzącego końca albumu.

 

 

Powyższe słowa zwiastowałoby niższą ocenę końcową muzyki, gdyby nie jedna, niezwykle istotna sprawa – jej zasługujące na pochwały oddziaływanie w filmie. Muzyka Komasy-Łazarkiewicza pojawia się dokładnie wtedy, gdy jej potrzeba, bezbłędnie uderzając we właściwe tony scen, którym towarzyszy. Potęguje napięcie i rozpala emocje iskrzące między bohaterami. Pamiętając, że muzyka filmowa jest jedynie elementem służebnym wobec obrazu, należy kompozytora pochwalić za wyczucie tej materii. Główny motyw akcji („Godzina W.”, „Do kanału” i „Goliat”) trzyma widza w napięciu przez cały seans, a każdorazowe pojawienie się wiodącego walca wprowadza chwilę oddechu.

 

Ostatecznie muzyki z „Miasta 44” najlepiej doświadczyć podczas seansu dzieła Jana Komasy, gdzie spełnia ona swoje zadanie bardzo dobrze. Jednak pozbawiona wsparcia sugestywnych obrazów z filmu, jedynie obnaża swoje słabe strony i nie jest w stanie się obronić.

Autor recenzji: Damian Słowioczek
  • 1. Warszawa '44
  • 2. Warum dieser Hass im Blick?
  • 3. Konspiracja
  • 4. Godzina W.
  • 5. Biedronka
  • 6. Przysięga
  • 7. Czołg pułapka
  • 8. Uciekniemy stąd
  • 9. Miasto płonie
  • 10. Do kanału
  • 11. Śródmieście
  • 12. Goliat
  • 13. Po co to wszystko było
  • 14. Ostatnia reduta
  • 15. Do rzeki
  • 16. Walc na pożegnanie
  • 17. Bonus track: Miasto – Ania Iwanek, Pati Sokół i Piotr Cugowski
3
Sending
Ocena czytelników:
0 (0 głosów)

1 komentarz

  1. captch

    według mnie absolutnie nowatorska muza łącząca nowe ze starym i idealnie oddająca klimat, bardzo specyficzny, tego akurat filmu. a główny temat według mnie zostanie już na zawsze obok innych polskich klasyków.

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

People Meet and Sweet Music Fills the Heart

People Meet and Sweet Music Fills the Heart

Ludzie spotykają się i miła muzyka rodzi się w sercach Krzysztof Komeda – kompozytor, o którym niby wiemy dużo, ale tak naprawdę nie wiemy nic. Najbardziej znane są jego dzieła jazzowe oraz kooperacja z Romanem Polańskim, jednak to tylko wycinek większej całości. O...

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...