Memento
Kompozytor: David Julyan, różni wykonawcy
Rok produkcji: 2000 / 2001
Wytwórnia: Sire / Thrive
Czas trwania: 75:02 min.

Ocena redakcji:

 

Zaraz, co to ja miałem zrobić?
A tak, zrecenzować ścieżkę dźwiękową do „Memento”. Dobrze, więc do roboty.
Mam tylko nadzieję, że o niczym ważnym nie zapomnę napisać…

 

Na pewno trudno zapomnieć sam film, który jego twórcy, Christopherowi Nolanowi otworzył drzwi do wielkiej kariery. I trudno się temu dziwić, gdyż jest to dzieło nietuzinkowe – oryginalna i wyrazista historia mężczyzny cierpiącego na brak pamięci krótkotrwałej, który mimo swej kondycji stara się odszukać zabójcę żony. Do dzisiaj nie mogę pojąć, dlaczego amerykańska Akademia nie doceniła tego filmu choć jedną złotą statuetką – marna nominacja za scenariusz to zdecydowanie za mało, jak na tak dobry obraz. Odsuńmy jednak w niepamięć oscarowe braki i skupmy się na oprawie muzycznej do „Memento”. Na płytę składają się dwa elementy: score Davida Julyana, który jest zresztą dobrym znajomym Christophera Nolana z czasów studiów; oraz piosenki i utwory różnych wykonawców inspirowane filmem.

 

julyan_david-1596115-1590001215

Julyan na pewno nie jest kompozytorem, którego uwielbiają masy. Jego ambientowy, chłodny, wręcz ascetyczny muzyczny styl do łatwych nie należy i nie każdemu ma się prawo spodobać. I właśnie taka też jest muzyka do „Memento” (i do pozostałych filmów Nolana, które zilustrował) – jednostajna, chłodna, miejscami wręcz przygnębiająca. Z drugiej jednak strony doskonale spisuje się ona w obrazie, budując niesamowity klimat neo-noir. Ilustracja oparta jest na jednym motywie, który przewija się przez całość w niezmienionej wręcz wersji. Najbardziej reprezentacyjnie wypada w utworze „Memento (Main Theme)”. Ten ponad 6-minutowy kawałek to zresztą rodzaj suity, zawierającej wszystko to, co najlepsze w kompozycji Julyana. Brytyjczyka należy w ogóle pochwalić za to, że przy użyciu tak skromnych muzycznych środków, udało mu się w pełni oddać emocje, stan psychiczny oraz beznadziejność sytuacji głównego bohatera. Ten lekko pesymistyczny wydźwięk jest przez całą ścieżkę bardzo odczuwalny, potęgowany w dodatku krótkimi wstawkami dialogów z filmu. I choć nie jestem miłośnikiem takich zabiegów, to w przypadku „Memento” nie tylko nie przeszkadzają, a wręcz dodatkowo wzmagają ten ponury klimat.

 

Na pierwszy rzut ucha można odnieść wrażenie, że soundtrack do „Memento” jest nudny, skoro oparto go w większości na tym samym, jednostajnym temacie. Tak na szczęście nie jest i duża w tym zasługa odpowiednio dobranej muzyki filmem inspirowanej. I choć często takie mieszanie ilustracji z piosenkami nie wychodzi słuchaczom na dobre, o tyle w przypadku „Memento” możemy mówić o całkiem udanym połączeniu – szczególnie, że utwory nieoryginalne idealnie trafiają w klimat i brzmienie muzyki Julyana,doskonale ją uzupełniając. Dobrymi przykładami jest choćby kawałek grupy Radiohead, „Treefingers”, „First Cool Hive” Moby’ego, czy też „Amnesia” Paula Oakenfolda, który jest częstym gościem na przeróżnych soundtrackach. Naturalnie trafiają się i takie kwiatki, jak np. dziwaczny remix piosenki „All Is Full of Love” Björk. Mimo to, w większości przypadków mamy jednak do czynienia z dobrą, nastrojową muzyką z pogranicza elektroniki, trip-hopu, chilloutu, lounge i downtempo.

 

Soundtrack do „Memento” to więc dość niezwykła i nad wyraz klimatyczna hybryda muzyczna. Kompozycje Davida Julyana oraz kawałki innych wykonawców dobrze się wzajemnie uzupełniają, tworząc specyficzny, intrygujący nastrój. Dlatego też słuchając tej płyty łatwo się zapomnieć i popaść w zadumę. Niestety, będąc w takim „transie”, równie łatwo się wyciszyć, jak i popaść w „doła”. Muzyka, choć dobra, jest bowiem niezwykle przygnębiająca i depresyjna, a przy tym dość długa. I choć doskonale spisuje się ona w filmie, a poza nim idealnie oddaje jego klimat, to jednak mimo wszystko odradzałbym słuchać tej płyty w szare deszczowe dni. Zdecydowanie nie jest to pozycja dla każdego.

 

I na tym chciałbym zakończyć recenzję tego, jakże klimatycznego, soundtracku.
Bo chyba o niczym nie zapomniałem…

Autor recenzji: Maciej Wawrzyniec Olech
  • 1. Opening Titles / Polaroid Fades
  • 2. Motel Room / Arriving At The Derelict
  • 3. Snapshot – Roni Size
  • 4. Focus On Sight – Thievery Corporation
  • 5. Stone – Monc
  • 6. Remember Me
  • 7. The Facts / Tattoos
  • 8. More Facts
  • 9. Treefingers (Extended Version) – Radiohead
  • 10. All Is Full Of Love (Funkstorung Mix) – Björk
  • 11. Motel Room / Arriving At The Motel
  • 12. Leonard And Natalie
  • 13. Time For My Shot
  • 14. Losing Control / Tattoo Parlor
  • 15. First Cool Hive – Moby
  • 16. Who Am I – Peace Orchestra
  • 17. Amnesia – Paul Oakenfold
  • 18. Arriving At The Derelict / Jimmy
  • 19. Memento (Main Theme)
  • 20. Something In The Air – David Bowie
4
Sending
Ocena czytelników:
0 (0 głosów)

2 komentarze

  1. Mystery

    Albumowo trója, ale za rolę w filmie, charakterystyczny efekt dźwiękowy i motyw przewodni będzie wyżej. Muza ma klimat i to się ceni.

    Odpowiedz
  2. John G.

    Przepięknie depresyjna muzyka Davida Julyana, idealnie dopasowana do filmu. Scena otwierająca, wraz z towarzysząca muzyką to zawsze ciarki na całym ciele. 10/10.

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

„Anna” i wampir

„Anna” i wampir

„Wampir z Zagłębia” – to jedna z najgłośniejszych spraw kryminalnych PRL-u lat 70. Niby schwytano sprawcę i skazano go na śmierć, ale po wielu latach pojawiły się wątpliwości, co pokazały publikowane później reportaże czy nakręcony w 2016 roku film „Jestem mordercą”....

Bullitt

Bullitt

There are bad cops and there are good cops – and then there’s Bullitt Ten tagline mówi chyba wszystko o klasyce kina policyjnego przełomu lat 60. i 70. Film Petera Yatesa opowiada o poruczniku policji z San Francisco (legendarny Steve McQueen), który ma zadanie...

Halston

Halston

Roy Halston – zapomniany, choć jeden z ważniejszych projektantów mody lat 70. i 80. Człowiek niemal cały czas lawirujący między sztuką a komercją, został przypomniany w 2021 roku dzięki miniserialowi Netflixa od Ryana Murphy’ego. Choć doceniono magnetyzującą rolę...