Megamind
Kompozytor: Hans Zimmer, Lorne Balfe
Rok produkcji: 2010
Wytwórnia: Lakeshore Records
Czas trwania: 48:10 min.

Ocena redakcji:

Jeszcze kilka lat temu walka w zakresie animacji między studiami Dreamworks i Pixar była wyrównana. Ale dziś nikt już chyba nie zaprzeczy, że mistrzem został Pixar. Co prawda ze strony Dreamworks wciąż trafiają się dobre filmy, np. ostatnio "How To Train Your Dragon", ale daleko im do geniuszu pixarowskich dzieł. W ostatnim czasie twórcy z Dreamworks postanowili pójść bardziej w ilość, niż w jakość. I tak też, oprócz niezliczonych kontynuacji pokroju Shreka, otrzymujemy filmy oparte na tej samej zasadzie, czyli: niezbyt skomplikowana fabuła, sporo pastiszowych odniesień do popkultury, plus duża ilość gagów i aluzji dla starszej widowni.

Dokładnie tak prezentuje się "Megamind", czyli film z gatunku fajnych, łatwych i przyjemnych. W sumie to samo można też napisać o oprawie muzycznej, za którą odpowiada Hans Zimmer, oraz jego stały współpracownik Lorne Balfe. Choć wiele osób zapewne chciałoby się dowiedzieć, jak wyglądał podział pracy przy tym projekcie i ile tak naprawdę w "Megamocnym" Zimmera, to jednak i tak najważniejszy jest efekt końcowy. A ten prezentuje się nad wyraz dobrze.

zimmer-6841879-1590000958Pierwszym pozytywnym zaskoczeniem jestem przyjemne, niesyntetyczne, orkiestrowe brzmienie całej muzyki (choć z oczywistymi elementami elektronicznymi). Jest to dość klasyczny score, który nie wzbudza wielu negatywnych emocji. Wybór bardziej tradycyjnej ilustracji był z punktu widzenia obrazu zrozumiały. Opowieść o superbohaterach i superzłoczyńcach potrzebowała odpowiedniego, brzmienia i konkretnych tematów, trochę w stylu retro. Natualnie brak tu motywów na miarę "Supermana" Johna Williamsa. To byłoby i tak zresztą niemożliwe, niemniej Zimmer i Balfe skomponowali kilka przyjemnych dla ucha, chwytliwych tematów, które przewijają się przez cały score, poprawiając nastrój. Zaś jeśli chodzi o retro, to łatwo usłyszeć tu inspirację takimi tuzami, jak np. Morricone czy ś.p. Barry.

Szczególnie europejsko brzmi "Roxanne (Love Theme)", które w ogóle jest małą muzyczną perełką. Ten przepiękny temat miłosny, naprawdę potrafi zauroczyć i wprowadzić w romantyczny nastrój. Natomiast zdecydowanie bardziej złowieszczym charakterem może poszczycić się świetny kawałek "Black Mamba", w którym twórcy poszli na całość. Trochę szkoda, że częściej nie korzystali z takiego pastiszowego brzmienia, jak w tym przebojowym utworze. Zwłaszcza, że nie jest to jakieś głupie parodiowanie klasyków gatunku, a bardziej hołd im złożony. Niestety, choć reszta utworów prezentuje ogólnie dobry poziom, to nie posiadają już takiej siły przebicia jak dwa ww kawałki, które pozostają na długo w pamięci po przesłuchaniu płyty. Ogólnie trudno napisać coś złego o tej muzyce, ale też i trudno wychwalać ją pod niebiosa. Jest to dobra ilustracja, ale zdecydowanie brakuje jej odrobiny pazura i szaleństwa.

lorne-5155831-1590001204Szkoda też, że nie udało się w pełni wykorzystać jej potencjału w filmie, w którym na pierwszy plan i tak wychodzą piosenki. Znaleźć je można zresztą i na płycie. Są to w większości popularne szlagiery sprzed lat, jak uwielbiane przez filmowców "Bad To The Bone" (znane najlepiej z "Terminatora 2" i "Christine"), czy też słynne "Lovin’ You" Minnie Riperton (ostatnio obecne w "Disturbia"). I choć są to zacne piosenki, które świetnie spisują się w połączenie z obrazem, to jednak na krążku jedynie wadzą i zakłócają ciągłość podkładu. Można wręcz odnieść wrażenie, że zostały wepchnięte na siłę, tylko po to, by zapełnić płytę. Zabieg to dziwny, zważywszy, że w filmie zostało jeszcze sporo materiału oryginalnego do wykorzystania. Ale cóż zrobić…

Generalnie nie można odmówić Zimmerowi i s-ce pomysłu na ten score. Tak samo, jak nie można mieć większych zastrzeżeń co do jego strony technicznej, gdyż wszystko brzmi dobrze i naturalnie. Z drugiej strony trudno też mówić o jakimś wielkim osiągnięciu. Nieźle się tego słucha, ale poza kilkoma utworami niewiele zostaje w pamięci. Dlatego też ocena końcowa jest wynikiem kompromisu. Cztery to trochę za wysoka nota, jak na ten soundtrack, zważywszy też jego niefortunne wydanie. Zaś "trója" to mimo wszystko krzywdząca ocena, jak na tak porządną i przyjemną dla ucha muzykę. Obowiązek recenzencki wymaga jednak pełnej oceny, dlatego też ostatecznie wynosi ona tyle, ile widać. Mimo wszystko "Megamind" to solidny score, który nie irytuje, a i potrafi pozytywnie zaskoczyć. To po prostu fajna muzyka – i niech to posłuży za moją faktyczną ocenę końcową.

Autor recenzji: Maciej Wawrzyniec Olech
  • 1. Giant Blue Head
  • 2. Tightenville (Hal's Theme)
  • 3. Bad To The Bone - George Thorogood & The Destroyers
  • 4. Stars And Tights
  • 5. Crab Nuggets
  • 6. A Little Less Conversation (Junkie XL Remix) - Elvis Presley
  • 7. Mel-On-Cholly
  • 8. Ollo
  • 9. Roxanne (Love Theme)
  • 10. Alone Again Naturally - Gilbert O'Sullivan
  • 11. Drama Queen
  • 12. Rejection In The Rain
  • 13. Lovin' You - Minnie Riperton
  • 14. Black Mamba
  • 15. Game Over
  • 16. I'm The Bad Guy
  • 17. Evil Lair
3
Sending
Ocena czytelników:
0 (0 głosów)

1 komentarz

  1. Mefisto

    Film w końcu obejrzany i muzyka w nim sprawuje się naprawdę dobrze, choć przyznam, że niekiedy niknie wśród efektów dźwiękowych. Niemniej temat Roxanne i Black Mamba rządzą i dzielą. Przyjemny soundtrack w sam raz na odprężenie. 3,5 ode mnie

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...

Home Before Dark: Season 1

Home Before Dark: Season 1

Powoli Apple TV+ zaczyna dorównywać innym platformom streamingowym, choć nie realizuje aż tylu tytułów co Netflix czy Prime Video. Na pewno jednym z wartych uwagi jest „Home Before Dark” – kryminalna historia dziennikarskiego śledztwa Hildy Lisko, która z rodziną...