Marie Curie
Kompozytor: Bruno Coulais
Rok produkcji: 2017
Wytwórnia: Polskie Radio S.A. / Smile Records / Schubert Music Publishing
Czas trwania: 36:02 min.

Ocena redakcji:

 

Opowiadając historie wielkich ludzi, bardzo łatwo popaść w sztampę i nadmierny patos. Tak powstają liczne biografie-pomniki, w których Wielcy zmieniają Historię, często przy akompaniamencie epicko brzmiącej orkiestry symfonicznej i przy spektakularnej oprawie wizualnej, wykorzystującej intensywne oświetlenie, szerokie ujęcia i dużo efekciarstwa. I choć jest to obraz bardzo skrajny i stereotypowy, to nic dziwnego, że jakby w opozycji powstają też filmy bardziej "prawdziwe", przypominające o tym, że gdzieś tam, w kameralnych ujęciach w małych pomieszczeniach, zabawach światłocieniem i przy oszczędnej muzyce, jest jeszcze jakiś zwykły człowiek i jego codzienne życie, problemy, mroczne strony. Tego typu biografie znajdziemy zarówno wśród najgorętszych hollywoodzkich premier („Jackie”), jak i – co chyba dużo bardziej oczywiste – w kinie europejskim.

 

coulais-7028893-1590000959Film o zmagającej się ze śmiercią męża Jackie Kennedy nie został zresztą wspomniany przypadkowo. Bo o ile tam widzieliśmy kobietę, która nagle musi zmierzyć się z jedną z największych dla człowieka tragedii, tak w najnowszym obrazie Marie Noelle widzimy polską noblistkę, która nie tylko również traci męża, ale jeszcze zmaga się z wciąż zmaskulinizowanym światem nauki, społecznym napiętnowaniem z powodu jej uczucia do żonatego mężczyzny i życiem na emigracji. Oba te filmy swoją konwencją narzuciły też podobne podejście realizacyjne, również w warstwie muzycznej, za którą w drugim przypadku odpowiedzialny był Bruno Coulais.

 

Jeden z najlepszych obecnie francuskich twórców muzyki filmowej, posiadający gruntowne klasyczne wykształcenie i duże aspiracje kompozytora muzyki współczesnej, udowodnił już niejednokrotnie, że ma nie tylko bardzo dobry warsztat i indywidualny język, ale też wrażliwość na obraz i zmysł obserwatora – cechy tak przydatne zwłaszcza przy dokumentach, takich jak cała seria Jacquesa Perrina („Mikrokosmos”, „Makrokosmos”, „Oceany” i „Królestwo”) oraz animacjach („Koralina”, „Munio: Strażnik Księżyca”). Była więc spora szansa, że i tym razem powstanie oryginalna i dobrze funkcjonująca ilustracja, która zaciekawi też odrobiną nowatorstwa. Uznaję tę szansę za jak najbardziej wykorzystaną.

 

Pierwszą rzeczą, która przykuwa uwagę, jest bardzo kameralny skład wykonawców. Całą muzykę nagrał właściwie kwartet smyczkowy, flet solo oraz sam kompozytor, który oprócz gry na fortepianie, odpowiadał zapewne również za elementy elektroniczne. Jednak ta oszczędność sprzyja maksymalnemu wykorzystaniu każdego z instrumentów. Coulais bez trudu uzyskuje tak różne uczucia i nastroje, jak smutek („Le chagrin des enfants”), tajemniczość („Le renouveau”), złość i dynamizm („Le vote a l’academie”) czy ekspresję („Le dernier Baiser”). Świetnie oddaje wrażenie nierealności i wyparcia tragedii w „La mort de Pierre”, wprowadza intymną atmosferę w „Elle t’exploite”, by kiedy indziej wyzbyć się nieco emocjonalności, którą przesiąknięta jest choćby pierwsza połowa „La radium et le radium pur”, na rzecz matematycznego niemal podejścia w drugiej części tego utworu albo „La conference” czy, pojawiającym się na napisach początkowych i końcowych, suspensowym „Generique de debut”. Bardzo często jednak różne emocje i kolory przenikają się, pozwalając nam dostrzec piękno w nostalgii, ale też odczuć nutę goryczy w czymś pogodnym i radosnym.

 

Odsłuch przyniesie nam też sporo satysfakcji dzięki rozwiązaniom instrumentacyjnym i wykonawczym. I w tym kontekście kompozytor stara się wycisnąć z pozornie skromnych środków ile tylko się da. Flet usłyszymy początkowo w typowym dlań figuracyjnym akompaniamencie, ale później jest on częściej wykorzystywany jako instrument solowy i to w ciekawie brzmiącym jego niskim rejestrze. Smyczki też bywają potraktowane solowo, ale równie dobrze łączą się z innymi instrumentami, jak i tworzą klasyczny, samodzielny skład. Fortepian ulega niejednokrotnie preparacji, nie wspominając już o elementach elektronicznych i programowanych, które pełnią rolę tła bądź perkusjonaliów.

 

Coulais nie hamuje też swoich zainteresowań współczesnymi technikami. I tak o ile melodię, pojawiającą się w „De mere en fille” i „La premier Baiser” (mogącą uchodzić za główny temat całości) można określić jako rozszerzoną tonalnie, tak „Le matin du scandale” jest już całkowicie atonalne. Nierzadkie są już wspomniane preparacje fortepianu, czy niekonwencjonalne sposoby artykulacji choćby w smyczkach. Jednak nawet tego typu zabiegi są podane w bardzo przystępny sposób. Tym bardziej, że są często zestawione z łatwiej przyswajalnymi fragmentami. Dla równowagi mamy więc – jak to w muzyce filmowej – liczne ostinata i powtórzenia, a nawet tam, gdzie instrumenty są potraktowane momentami bardzo sonorystycznie, usłyszymy odrobinę muzyki rozrywkowej, z wykorzystaniem rytmu synkopowanego i pentatoniki („Quatuor de la mer”).

 

Wypada też wspomnieć o piosence, która zamyka płytę i film, a która… w obu przypadkach pojawia się zupełnie od czapy. I chociaż próbuje jakoś nawiązać do chemii całego score’u (i może w innym kontekście zaciekawić), to z innymi substancjami tworzy tu zdecydowanie mieszaninę niejednorodną.

Autor recenzji: Tomasz Gil
  • 1. Generique de debut
  • 2. Le dernier Baiser
  • 3. Professure à la Sorbonne
  • 4. De mère en fille
  • 5. Quatuor de la mer
  • 6. La mort de Pierre
  • 7. Le chagrin des enfants
  • 8. Le premier Baiser
  • 9. L’annonce funèbre
  • 10. La conférence
  • 11. Le renouveau
  • 12. Le vote à l’académie
  • 13. Electron libre
  • 14. Elle t’exploite
  • 15. La matin du scandale
  • 16. Le radium et le radium pur
  • 17. La lumière bleue – Nour
4
Sending
Ocena czytelników:
4 (2 głosów)

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...

Home Before Dark: Season 1

Home Before Dark: Season 1

Powoli Apple TV+ zaczyna dorównywać innym platformom streamingowym, choć nie realizuje aż tylu tytułów co Netflix czy Prime Video. Na pewno jednym z wartych uwagi jest „Home Before Dark” – kryminalna historia dziennikarskiego śledztwa Hildy Lisko, która z rodziną...