Lethal Weapon Soundtrack Collection
Kompozytor: Michael Kamen, Eric Clapton & David Sanborn
Rok produkcji: 2013
Wytwórnia: La-La Land Records
Czas trwania: 470:15 min.

Ocena redakcji:

 

Pośmiertna sława Michaela Kamena trwa w najlepsze. Po efektownych, rozszerzonych uzupełnieniach muzycznego świata „Szklanej pułapki”, jak i kilku pomniejszych tytułach wypuszczonych w międzyczasie, w końcu doczekaliśmy się także kompletnego wydania innego opus magnum kina akcji od maestro – „Zabójczej broni”. I to jakiego!

 

La-La Land Records podarowało fanom na okres świąteczny prawdziwą bombę w postaci ekskluzywnego, limitowanego do trzech tysięcy egzemplarzy boxu, w którym znajdziemy pełny zapis ilustracji do wszystkich czterech filmów – każda część została odpowiednio zremasterowana i chronologicznie rozłożona na dwie płyty (w przypadku pierwszych trzech filmów drugi krążek zawiera także oryginalne, wcześniej wydane soundtracki; przy czym te z części 1 i 3 rozszerzono o kilka bonusowych utworów alternatywnych), co daje razem aż osiem krążków, które wraz z 40-stronicową książeczką pełną informacji włożono w solidne, czarne, kartonowe opakowanie z klimatycznym napisem o krwistym kolorze. Prezentuje się to iście zabójczo. Ale jak przekłada się to na poszczególne bronie i ich siłę oddziaływania?

 

Ponieważ swego czasu popełniłem osobne recenzje muzyki ze wszystkich części, a i zapanować na takim kolosem (ponad 7 godzin materiału!) bez przynudzania jest niezwykle trudno, toteż postaram się tu jedynie pokrótce opisać najważniejsze różnice i nowości względem podstawowych edycji, a także plusy i minusy całego wydawnictwa.

 

kamen-9680368-1590000981Tym największym atutem jest bez wątpienia znakomita jakość dźwięku. Już w otwierającym pierwszy krążek, świątecznym hicie „Jingle Bell Rock” słychać to aż za dobrze. Brzmienie jest po prostu wspaniale przejrzyste, pozbawione niedoróbek pokroju szumów, trzasków lub innych problemów, a sama muzyka posiada niezwykłą głębię, która nadaje jej odbiorowi naprawdę nowego znaczenia. Jest to szczególnie istotne właśnie dla pierwszej odsłony serii, bowiem ta dotychczas dostępna była na pół oficjalnym, także limitowanym, a przy tym nienajlepszym nagraniu. A ponieważ Kamen i s-ka nie stronili tu od pełnego detali instrumentarium, toteż wrażenia estetyczne zdecydowanie biją na głowę wydanie Bacchusa.

 

Inna sprawa, że, podobnie, jak w pozostałych częściach, większa ilość materiału nie przynosi dużych zmian w jego odbiorze. Przeciwnie, sporo underscore’u – często bliźniaczo do siebie podobnego, nieprzyjemnego, o ciężkim klimacie, poza filmem sprawiającego chaotyczne wrażenie – może zmęczyć, a postronnych słuchaczy nawet odstraszyć. Dużo tu zresztą fragmentów zbędnych („Burning Joshua”), które także w filmie, mimo intrygującego, eksperymentalnego brzmienia (niesamowity efekt stłumionego krzyku w „Hummingbird Treatment”), nie wychodziły poza osobliwą tapetę.

 

Najwięcej korzyści odnosi action score, który uzupełniono o dość ważne w kontekście historii tematy, jak choćby ten z basenowej strzelaniny („Dealer's House / Swimming Pool” i poprzedzające go, smakowite „Drive to Dealer's House”), ze sceny z samobójcą na dachu („The Jumper”), nieoczekiwanego ataku helikoptera („Helicopter / Riggs Walks to Tart”) czy finałowego starcia (wyborne, lecz krótkie „S.O.B. Knows Where I Live” oraz następujące po nim, bodaj najbardziej oryginalne na płycie ze względu na swoje egzotyczne instrumentarium „Yard Fight / Graveside”). To jednak tylko kilka minut, które i tak stanowi jedynie uzupełnienie najważniejszych motywów – a te znamy już z pierwotnej płyty, acz pod innymi nazwami. Podobnież i smutną lirykę, która w swej rozszerzonej wersji staje się po prostu jeszcze bardziej dramatyczna, ale wcale nie atrakcyjniejsza w odsłuchu.

 

clapton-2158107-1590001400Zdecydowanie ciekawiej jawią się krążki z muzyką do sequela, który otwiera prawdziwa dawka adrenaliny w postaci wybuchowego, ponad 7-minutowego kawałka do sekwencji pogoni. Zasada kontynuacji, a więc „więcej, szybciej, mocniej” daje o sobie tu znać od samego początku i utrzymuje się już do końca ładnego, opartego po części o melodię znanego szlagieru „Knockin' On Heaven's Door / Riggs Dying”, co przy okazji bardzo zgrabnie łączy się z oryginalnym albumem, jaki rozpoczyna się właśnie piosenkami. Poza przebojowym początkiem możemy też premierowo usłyszeć w całości motywy z ataku na przyczepę Riggsa i wybuchowego finału, a także powielający temat akcji z ‘jedynki’ „Mulholland Chase” oraz towarzyszącą mu melodię z pierwszej potyczki w domu na słupach.

 

Nie tylko jednak dynamika zyskuje. Znacznie bardziej dosadna, dzięki wprowadzeniu postaci Leo, jazzująca strona tej produkcji też doczekała się pysznych utworów, jak choćby luzackie „Riggs' Shoulder”, które bez dwóch zdań stanowi jeden z highlightów kompozycji do „Zabójczej broni 2”. Cała reszta, a więc ponownie przejmująca strona liryczna i klimatyczne, acz na dłuższą metę zbyt jednolite i irytujące motywy antagonistów, to już poniekąd próba cierpliwości. Choć oczywiście im także nie sposób odmówić charakteru.

 

sanborn-7761544-1590001400„Lethal Weapon 3”, a więc płyty 5 i 6, mają z kolei inny problem – przesyt mickey-mousingu, czyli nadmiernej ilustracyjności dla typowo komediowych scenek. A ponieważ tych w części trzeciej pojawia się już zdecydowanie więcej i nie zawsze są subtelne, toteż odbija się to na muzyce, która przepełniona jest zagraniami rodem z kreskówek, jakie poza ekranem, choćbyśmy nie wiem jak bardzo lubili bohaterów i ich przygody, mogą tylko drażnić („Dum-Dum Wound”, „Riggs Falls”). Poza tym powraca także sporo nieciekawej muzyki tła, która u Kamena bywa naprawdę przyciężka, a czasem potrafi nawet zabić te co bardziej magiczne momenty – tu najlepszym chyba przykładem „Roger's Boat”, które zostało nieznacznie wydłużone względem podstawowej wersji (również tu obecnej), ale te kilkanaście sekund wpływa jednak ujemnie na jego odbiór. Podobnież ma się sprawa z cudowną balladą „Riggs and Rog”, której próżno szukać w takiej formie na rozszerzonym krążku.

 

Na szczęście mamy też sporo dobrego grania. Przede wszystkim pierwszorzędny motyw z pościgu ciężarówkami opancerzonymi („Armoured Car Chase”) , którego tak brakowało mi na zwykłym wydaniu. Świetnie prezentują się także podkłady pod kolejne wyczyny Lorny, gdzie zabawa miesza się z akcją, a gitara Claptona i saksofon Sanborna mogą sobie poszaleć („Lorna's First Fight” i „Lorna's Second Fight”). Również cała finałowa konfrontacja, zawarta w montażu „Fire / Fire Battle / A Quiet Evening By The Fire” podnosi ciśnienie. Za wisienkę na torcie można natomiast uznać melodię dla Leo – utwór nr 5 na płycie nr 5 – która kontynuuje styl legendarnej piosenki przewodniej filmu, a więc charakterystyczne pstryknięcia mechanizmu zapalniczki. Coś przefajnego!

 

A skoro już jesteśmy przy „It's Probably Me”, to warto wspomnieć, że przebój Stinga został tu zamieszczony w wersji albumowej, nie filmowej, bo taka ponoć bardziej podoba się twórcom.  Z kolei ścieżki „Jack Kills Billy”, „Man's Best Friend / Lorna's First Fight”, „Shaving” (CD 5) oraz „I Can't Retire” (CD 6) zostały częściowo lub w całości uzyskane z taśm macierzystych filmu, ponieważ inne źródła nie zostały namierzone i przez to są w nieco słabszej jakości od reszty materiału (osobiście drastycznej różnicy jednak nie dostrzegam).

 

Piosenek nie ma natomiast w ogóle w – bodaj najbardziej wyczekiwanej, bo wydanej po raz pierwszy – czwartej części muzycznego pakietu (do tej pory po sieci krążył jedynie jej wątpliwej jakości dvd-rip, a w sklepach songtrack z dopiskiem „Inspired by”). A nie ma ich, bo nie udało się zdobyć praw. Na szczęście to jedyny bolesny brak muzyczny „Zabójczej broni 4”, którą od pozostałych odcinków odróżnia silny, orientalny pierwiastek odnoszący się do antybohaterów danej intrygi. Dodaje on ciekawego posmaku kamenowskiej kompozycji i w dużej mierze stanowi jej jedyną kartę przetargową.

Muzyka jest tu już bowiem oklepana, mniej ciekawa od poprzedników, na których się wszak opiera. To oczywiście było zauważalne już 15 lat temu w kinie, jednak na płytach – zdecydowanie najmniej intrygujących z pakietu – daje się to mocniej we znaki. Wyraźnie słychać zmęczenie materiału, a całości brakuje już tej świeżości i polotu, co wcześniejszym ścieżkom dźwiękowym – co być może było celowym zabiegiem, mającym podkreślić mocno zaawansowany wiek głównych bohaterów. Kamena trudno zresztą posądzać o lenistwo i/lub brak profesjonalizmu, gdyż action score to dalej solidna dawka pełnoorkiestrowego, trzymającego w napięciu grania („Freighter”, „Riggs on Table”), łagodna liryka wciąż potrafi urzec („Tequila”), a i strona komediowa nadal miewa momenty („Chinese Food”). Ale mimo podtrzymania tradycyjnej charakterności serii brzmi to wszystko jakoś tak ciężej, poważniej, toporniej, podczas gdy sam film jest wszak najbardziej pocieszny ze wszystkich.

 

Sytuację ratuje właśnie ‘chiński duch’, obecny praktycznie w co drugim utworze i podświadomie wbijający się w pamięć. Być może nie konkretnymi melodiami, bowiem twórcy stawiają tu głównie na ichniejsze elementy perkusyjne, swoiste ozdobniki, ale samą obecnością, która sprawia, że dramatyczny underscore brzmi intrygująco („Hong With Money / Money Montage”), a wtórna akcja nabiera nowego kolorytu – np. w świetnym „Chinatown Chase” (notabene kompletnie innym w wersji alternatywnej), który tym samym, jako jeden z nielicznych tu utworów (bo już takie „Underwater Fight” jest, mimo swej mocy, po prostu nieprzyjemnym doznaniem), może śmiało aspirować do jednych z fajniejszych w sadze.

 

Co by jednak nie pisać o samej – klasycznej już przecież i wciąż jedynej w swoim rodzaju – muzyce i wrażeniach z niej płynących, tak jej limitowana kolekcja, na której przygotowaniu spędzono ponoć aż 4,5 roku (!!), zasługuje jedynie na worek pochwał i potężne oklaski. Jest to bowiem edycja totalna, która pomimo iście morderczej ceny (120 $ plus koszty wysyłki, co daje niemal pół tysiąca złotych) powinna znaleźć się u każdego fana „Lethal Weapon” i/lub Michaela Kamena, tudzież rockowego grania. Jak dla mnie jest to bez cienia przesady najlepsze wydanie ostatniej dekady, które naprawdę trudno będzie przebić w najbliższym czasie. Ale można próbować…

 

lethal-2418129-1590001401 lethal2-9854273-1590001402

lethal3-4678965-1590001403 lethal4-5105488-1590001404

Autor recenzji: Jacek Lubiński
  • 1. Jingle Bell Rock – Bobby Helms
  • 2. Amanda
  • 3. Meeting Martin Riggs / Roger's Daughter
  • 4. She Just Dove
  • 5. Coke Deal
  • 6. Suicide
  • 7. Meet Your New Partner
  • 8. Burning Joshua
  • 9. The Jumper
  • 10. Rog and Riggs Confront
  • 11. Drive to Dealer's House
  • 12. Dealer's House / Swimming Pool
  • 13. Took a Lot of Guts / Riggs' Soliloquy
  • 14. Porno Tape
  • 15. Firing Range
  • 16. Dixie's House / Alfred
  • 17. The Hunsacker Story
  • 18. Helicopter / Riggs Walks to Tart
  • 19. Riggs Gets Shot
  • 20. They've Got My Daughter / Is Riggs Dead? Or What?
  • 21. The Desert
  • 22. Hummingbird Treatment / Riggs Escapes
  • 23. We're Leaving
  • 24. General's Car
  • 25. S.O.B. Knows Where I Live
  • 26. Yard Fight / Graveside
5
Sending
Ocena czytelników:
5 (2 głosów)

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...

Home Before Dark: Season 1

Home Before Dark: Season 1

Powoli Apple TV+ zaczyna dorównywać innym platformom streamingowym, choć nie realizuje aż tylu tytułów co Netflix czy Prime Video. Na pewno jednym z wartych uwagi jest „Home Before Dark” – kryminalna historia dziennikarskiego śledztwa Hildy Lisko, która z rodziną...