Laberinto Del Fauno, El
Kompozytor: Javier Navarrete
Rok produkcji: 2006
Wytwórnia: Milan
Czas trwania: 73:44 min.

Ocena redakcji:

Oscarowa gorączka zdążyła już dawno opaść, gdy do naszego kraju zawitała w końcu jedna z nominowanych do tej nagrody ścieżek dźwiękowych. Muzyka Javiera Navarrete z filmu "Labirynt Fauna" zdecydowanie należała do najszerzej komentowanych w roku 2006. Z jednej strony pewnie dlatego, że powstała do niezwykle udanego filmu, słynnego reżysera Guillermo Del Toro, obsypywanego najróżniejszymi nagrodami na licznych festiwalach. Z drugiej strony rozgłos, jaki zyskała ta muzyka wynika z jej jakości, dalece przewyższającej rzemieślnicze partytury filmowe powstające w Hollywood. Hiszpański kompozytor stworzył bowiem niebanalną muzykę do niebanalnego filmu, który zyskał w ten sposób niezwykłą głębię. Mimo że niewiele w niej oryginalności i świeżości, ścieżka dźwiękowa z "Labiryntu fauna" jest niczym piękna i pełna przygód opowieść, którą czyta się od deski do deski z zapartym tchem.

navarrete-5443835-1590001068"Labirynt fauna" to historia pewnej dziewczynki, Ofelii, rzuconej w wir wydarzeń, gdy to po zwycięstwie generała Franco, w Hiszpanii zapanował faszystowski reżim. Dziewczynka jest przybraną córką okrutnego kapitana Vidala, brutalnie rozprawiającego się z partyzantami, którego jedyną obsesją jest posiadanie syna – nawet kosztem życia własnej żony. Ofelia chcąc uciec z tego przerażającego świata dorosłych, tworzy swój własny, w którym jest księżniczką wypełniającą zadania tytułowego fauna. Jeśli wypełni je wszystkie, będzie mogła powrócić do swojego podziemnego królestwa. Film jest brutalny i mimo baśniowej otoczki zdecydowanie nie dla dzieci. W pewnym sensie można uznać, że jest to horror, jednak znacząco odbiegający od amerykańskich przedstawicieli tego gatunku. Niemal każde ujęcie tego filmu ma w sobie coś z artyzmu, którego głównym nośnikiem jest jednak muzyka.

Muzycznym tematem przewodnim filmu jest nieco naiwna kołysanka na ¾. Jej melodia w samym filmie stanowi dość istotny element fabuły, stąd też wskazówka, że musiała powstać jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć. Navarrete nie eksponuje jednak tego tematu zbyt mocno. Na całej płycie pojawia się on tylko kilkukrotnie i to w najważniejszych momentach. Jak na kołysankę przystało można ją usłyszeć głównie mruczaną przez ciepły, kobiecy głos wokalistki o pseudonimie Lua i wygrywaną przez samotny fortepian czy harfę. Na tym jednak kończy się dziecięca naiwność tej ścieżki dźwiękowej. Niemal cała reszta to liryczny suspens i potężna dawka muzycznej epiki z monumentalnymi rajdami orkiestry i chóru. Pod tym względem można się tutaj nawet doszukiwać mnóstwa podobieństw do trylogii "Władcy pierścieni" Howarda Shore’a czy nawet "Pachnidła". Podobny jest też niepokój i mrok, jaki roztacza muzyka Navarrete. Doskonale to spełnia swoją funkcję w filmie, który jako horror, potrzebował takiego właśnie, pełnego napięcia i grozy, klimatu.

 


Imponujące jest to, że ten niezwykły nastrój udało się kompozytorowi osiągnąć głównie w oparciu o rytmikę walca. Większość pojawiających się tutaj kompozycji jest napisana w metrum ¾, co w pewnym sensie można odebrać jako nawiązanie do tematu przewodniego – nie w warstwie melodycznej a rytmicznej. To metrum sprawia także, że groza muzyki Navarrete wynikająca z użycia mnóstwa niskich i dudniących dźwięków orkiestry czy pomrukujących chórów, ma w sobie coś z baśniowości. Nie jest to typowa muzyka tła spotykana w horrorach, ale pełna magii i pozornych sprzeczności partytura. Rozległe pasaże, liczne solowe popisy skrzypiec czy fortepianu, grającego głównie w niskich rejestrach, nadają jej bardzo koncertowego charakteru. Dzięki temu wszystkiemu płyty z "Labiryntu fauna" słucha się tak samo jak ogląda się film – w napięciu od początku do końca, oczekując na pozytywny zwrot akcji. To kolejna z tych partytur filmowych, która wciąga słuchacza w swój własny świat.

Muzyka z "Labiryntu fauna" to jedno z objawień roku 2006. Skomponowana przez mało znanego twórcę z Hiszpanii, zaskoczyła wszystkich swoim rozmachem, tematyką, serią świetnych koncepcji i w końcu dopracowaniem w najmniejszych szczegółach. Nawet w muzyce tła, która pozornie mogłaby się wydać najsłabszym ogniwem całej partytury, Navarrete nadal pokazuje klasę, eksperymentując z instrumentarium i tworząc ciekawe palety brzmień. Nie zabrakło tu także inspiracji niezwykle popularnym minimalizmem czy typowo europejską muzyką filmową – pełną niedopowiedzeń i magii. I choć brakuje jej tej iskry geniuszu, świeżości czy oryginalności, która skłoniłaby mnie do wystawienia maksymalnej noty, to zdecydowanie polecam tę muzykę.

 

panslabyrinth-6311843-1590001069 

Autor recenzji: Łukasz Waligórski
  • 1. Long, Long Time Ago
  • 2. The Labyrinth
  • 3. Rose, Dragon
  • 4. The Fairy and the Labyrinth
  • 5. Three Trails
  • 6. The Moribund Tree and the Toad
  • 7. Guerrilleros
  • 8. A Book of Blood
  • 9. Mercedes Lullaby
  • 10. The Refuge
  • 11. Not Human
  • 12. The River
  • 13. A Tale
  • 14. Deep Forest
  • 15. Vals of the Mandrake
  • 16. The Funeral
  • 17. Mercedes
  • 18. Pan and the Full Moon
  • 19. Ofelia
  • 20. A Princess
  • 21. Pan's Labyrinth Lullaby
4
Sending
Ocena czytelników:
4 (2 głosów)

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

„Anna” i wampir

„Anna” i wampir

„Wampir z Zagłębia” – to jedna z najgłośniejszych spraw kryminalnych PRL-u lat 70. Niby schwytano sprawcę i skazano go na śmierć, ale po wielu latach pojawiły się wątpliwości, co pokazały publikowane później reportaże czy nakręcony w 2016 roku film „Jestem mordercą”....

Bullitt

Bullitt

There are bad cops and there are good cops – and then there’s Bullitt Ten tagline mówi chyba wszystko o klasyce kina policyjnego przełomu lat 60. i 70. Film Petera Yatesa opowiada o poruczniku policji z San Francisco (legendarny Steve McQueen), który ma zadanie...

Halston

Halston

Roy Halston – zapomniany, choć jeden z ważniejszych projektantów mody lat 70. i 80. Człowiek niemal cały czas lawirujący między sztuką a komercją, został przypomniany w 2021 roku dzięki miniserialowi Netflixa od Ryana Murphy’ego. Choć doceniono magnetyzującą rolę...