Kari-gurashi no Arietti
Kompozytor: Cécile Corbel
Rok produkcji: 2010
Wytwórnia: Tokuma Japan Communications
Czas trwania: 59:43 min.

Ocena redakcji:

 

Jakie znaczenie dla filmu ma muzyka? Na tak postawione pytanie większość miłośników muzyki filmowej zareagowałoby pewnie oburzeniem. Ile można jednak wskazać produkcji, których atmosfera, rytm, nawet wymowa gruntownie zmieniłyby się, gdyby zatrudniono innego kompozytora? Z jak wielu seansów wychodzi się ze ścieżką dźwiękową wciąż brzmiącą w głowie? Uczciwy rachunek sumienia mógłby okazać się miażdżący dla gatunku. Na szczęście raz na jakiś czas pojawiają się prace, które nobilitują tę formę wkładu w filmowe rzemiosło, wskazując na jej wręcz kluczowe znaczenie dla ostatecznego kształtu dzieła.

 

Jest to, specyficzny zresztą, przypadek „Tajemniczego świata Arrietty”. Ta powstała w 2010 roku błyskotka debiutanta Hiromasy Yonebayashiego jest idealnym dopełnieniem filmografii Studia Ghibli – spełnia wyznaczony przezeń kanon wizualnego dopracowania, skupia się na prostych, szlachetnych uczuciach, urzeka sielską, ciepłą atmosferą. Kłopot polega na tym, iż pod wieloma względami kopiuje styl Hayao Miyazakiego. Zarówno wygląd postaci i plenerów, jak i sposób prowadzenia historii są tak łudząco podobne do jego dzieł, że Yonebayashi wydaje się klonem swojego mistrza, a nie twórcą poszukującym własnego języka.

 

Jest jednak coś, co gruntownie zmienia takie wrażenie – muzyka właśnie, której brzmienie, a także wpływ na narrację jest tak odmienny od wzorców wyznaczonych przez Miyazakiego i jego nadwornego kompozytora, Joe Hisaishiego, iż pozwala uwierzyć w istnienie indywidualnej artystycznej osobowości debiutującego reżysera.

 

Do współpracy przy „Tajemniczym świecie Arrietty” została zaproszona Cécile Corbel, francuska kompozytorka i wokalistka, która zresztą sama starała się o zaangażowanie przez Studio Ghibli. Jej muzyczne CV zawierało cztery solowe albumy z utworami silnie czerpiącymi z celtyckiej tradycji. Sięgnięto więc po artystkę niezwiązaną z muzyką filmową i obracającą się w stylistyce, którą trudno w pierwszej chwili połączyć z treścią i konwencją obrazu Yonebayashiego.

 

Rzeczywiście, z początku ścieżka dźwiękowa wydaje się zgrzytać w połączeniu z obrazem. Dzieje się to nie tylko ze względu na celtyckie korzenie kompozycji, ale także swoistą jej niezależność. Muzyka nie tyle ilustruje sceny, co towarzyszy im, kreując nieco z boku swoją własną narrację. W tym niecodziennym rozwiązaniu jest metoda. Szybko okazuje się bowiem, iż ilustracja Corbel staje się głównym kreatorem indywidualnej osobowości filmu. Unikając oczywistości i funkcjonalnego sklejenia z akcją, przede wszystkim współtworzy ogólną atmosferę i rytm. W rezultacie nie tylko nie gryzie się z obrazem, ale nadaje mu charakter i decyduje o ostatecznym wydźwięku.

 

Przyjęta konwencja ścieżki dźwiękowej rozwijającej się trochę niezależnie, bardzo ułatwia jej odbiór na płycie. Właściwie wszystkie 22 utwory są całkowicie autonomiczne, nie potrzebują żadnego wsparcia znajomości filmu. Corbel proponuje szereg urokliwych melodii i piosenek, czerpiących z celtyckiej stylistyki w bardzo wdzięcznej dla słuchacza formie. Arrietty nie ma w sobie świeżości „Sekretu Księgi z Kells” Bruno Coulaisa i nie próbuje eksperymentować z nietypowymi brzmieniami. To muzyka konwencjonalna i prosta, ale zarazem przyjemna, subtelna, uczuciowa.

 

Niemal każdy utwór oferuje sympatyczną, wpadającą w ucho melodię o sielskiej atmosferze, bardzo elegancko zinstrumentalizowaną. Artystka, poza komponowaniem i śpiewaniem, gra również na harfie, stąd może z 'szarpania strun', czy to harfy, czy też gitary, wydobywane jest najwięcej emocji. Temat głównego bohatera, ciężko chorego chłopca Sho, właśnie dzięki temu jest najbardziej dramatyczny, chociaż w podskórny sposób. Bodaj najlepsze na płycie „Sho’s Lament” i „Sho’s Waltz” mają w sobie cichą rozpacz – acz drugi z nich, dzięki ożywczym perksujonaliom, nabiera trochę przygodowej dynamiki.

 

Dynamiki, której zresztą trochę w tej ścieżce dźwiękowej brakuje. Corbel tak usilnie pracuje, by było miło, słodko i czule, że w pewnym momencie można zatęsknić za czymś, co tę atmosferę różowej (czy raczej celtycko-zielonej) pianki przełamie. Względne ożywienie przynosi rytmiczny „Spiller”, trochę przywołujący w pamięci komediową anarchię „Fantastycznego pana Lisa” Alexandre'a Desplata, czy „The Wild Waltz”, który co prawda szczególnie dziki nie jest, ale nieco podkręca tempo żywszymi partiami smyczków i zgrabnie wplecioną partią wokalną. Kto potrzebuje odrobiny niepokoju musi zadowolić się tajemniczym „An Uneasy Feeling”, bo rozmachu jako takiego nie ma.

 

Oczywiście trudno mieć o to do kompozytorki większe pretensje. „Tajemniczy świat…”, choć nie jest pozbawiony dramatycznych zdarzeń, opowiada o nich z taoistycznym spokojem. Cécile prowadzi swoją muzykę obok, ale nie poza filmem, stąd ogólna sielskość materiału. Inna sprawa, że słodycz potęguje piosenkowa struktura nawet instrumentalnych utworów, ich urokliwa melodyjność. Nie jest to wada sama w sobie – można wręcz powiedzieć, iż decyduje o atrakcyjności płyty – ale na dłuższą metę nudzi.

 

Trudno jednak tej ścieżki dźwiękowej nie polecić. Słucha się jej świetnie, nuci bez problemu. To ciepła, prosta muzyka do takiegoż filmu. Wprowadza w miły nastrój, nawet jeśli pojawiają się w niej elementy goryczy. Przede wszystkim jednak stanowi ciekawą odmianę na muzycznym firmamencie Studia Ghibli, proponując nieco odmienną konwencję ilustracyjną i wplatając weń obcą stylistykę. Pod względem działania w obrazie, kompozycja Corbel zyskuje element świeżości, oddalając „Tajemniczy świat Arrietty” od uporczywych skojarzeń z dziełami Miyazakiego – i chociażby za to warto poświecić jej chwilę uwagi.

Autor recenzji: Jan Bliźniak
  • 1. The Neglected Garden
  • 2. Our House Below – Movie Version
  • 3. Our House Below – Instrumental Version
  • 4. The Doll House – Instrumental Version
  • 5. Sho's Lament – Instrumental Version 1
  • 6. Arrietty's Song – Instrumental Version
  • 7. The Neglected Garden – Instrumental Version
  • 8. Sho's Waltz
  • 9. Spiller – Instrumental Version
  • 10. Rain – Instrumental Version
  • 11. The Wild Waltz
  • 12. Sho's Lament – Instrumental Version 2
  • 13. An Uneasy Feeling
  • 14. With You
  • 15. The House is in Silence
  • 16. Sho's Song – Instrumental Version
  • 17. Precious Memories
  • 18. Goodbye My Friend – Instrumental Version
  • 19. I Will Never Forget You
  • 20. Arrietty's Song
  • 21. Tears in My Eyes
  • 22. Goodbye My Friend
4
Sending
Ocena czytelników:
4 (2 głosów)

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...

Home Before Dark: Season 1

Home Before Dark: Season 1

Powoli Apple TV+ zaczyna dorównywać innym platformom streamingowym, choć nie realizuje aż tylu tytułów co Netflix czy Prime Video. Na pewno jednym z wartych uwagi jest „Home Before Dark” – kryminalna historia dziennikarskiego śledztwa Hildy Lisko, która z rodziną...