Insider, The
Kompozytor: Lisa Gerrard, Peter Bourke, Graeme Revell, różni wykonawcy
Rok produkcji: 1999
Wytwórnia: Columbia / Sony Music
Czas trwania: 52:31 min.

Ocena redakcji:

 

Przejmująca, piękna, niepokojąca, fascynująca i frapująca – tak można określić w kilku słowach muzykę z filmu "Informator" Michaela Manna. Z pewnością w dużej mierze jest to dzieło Lisy Gerrard i Pietera Bourke, ale świetną robotę wykonali tu również i inni twórcy. Jak to zresztą u Manna bywa, to muzyka oryginalna miesza się z zapożyczoną – choć w tym przypadku tej drugiej jest tu naprawdę niewiele.

gerrard_burke-6315404-1590001112Lwia część albumu należy bezsprzecznie do duetu Lisa Gerrard & Pieter Bourke (Dead Can Dance się znowu kłania), którzy na potrzeby filmu napisali partyturę w stosownym dla siebie stylu. Całość otwiera "Tempest" – rytmiczna, oparta głównie na bębnach melodia, z niepowtarzalnym głosem Lisy w tle. Słysząc go wiemy już, że oto przed nami naprawdę niezwykła płyta. Następny utwór jest już spokojniejszy, ale i lekko niepokojący – miejscami może się wydać nużący, ale nie umniejsza to jego jakości. Trwające ponad 7 minut "Sacrifice" nie daje nam się nudzić, w pierwszych sekundach przywodząc na myśl melodię z "Gladiatora", a to za sprawą Lisy Gerrard, która elektryzuje już od początku. Jej pełne bólu i cierpienia śpiewanie zmienia się wraz z melodią i towarzyszy jej aż do końca. Bez wątpienia jeden z piękniejszych utworów na płycie i najlepszy jej wyznacznik.

 

W kolejnym kawałku powracają bębny, jednak całość jest bardziej dynamiczna i w klimacie muzyki akcji – kolejny warty odnotowania kawałek na płycie. Dwa kolejne, dość krótkie niestety utwory, znowuż wypełnia smutek i żal, ale i spokojny ton udziela się i nam. "Broken" jest z kolei smutnym, przygnębiającym popisem fortepianu, który wspierany jest przez basy, a potem i skrzypce. Podobnież i "Faith", którego sama nazwa wskazuje, że ma dużo wspólnego z nadzieją i wiarą, co już od początku podkreśla cichy dźwięk dzwonu. Zaraz potem wchodzą skrzypce i organy, co razem daje bardzo mocną mieszankę. I przystępując do odsłuchu płyty trzeba mieć na względzie, że nie będzie łatwo – większość utworów jest niesamowicie smutna i dramatyczna, co może się podobać, acz nie ułatwia odbioru. Właściwie tylko dwie kompozycje – wyraźnie odseparowane od reszty "Liquid Moon" i "Meltdown" – to to znacznie luźniejsze utwory, niemalże relaksacyjne w porównaniu do reszty.

Na poczet muzyki oryginalnej składa się także gościnny dodatek Graeme Revella – kompozytora, który znany jest raczej z mocnego kina. Jego trzy krótkie utwory są jednak nad wyraz spokojne i płynne, w szczególności pierwszy z nich. Kolejne dwie posiadają bowiem trochę z charakterystycznego stylu kompozytora, a ostatni jest wręcz jego idealnym przykładem – rytmiczny, odrobinę niepokojący i trzymający w napięciu. W porównaniu z resztą muzyki wypada dość blado, gdyż materiału jest po prostu zbyt mało, aby solidnie go ocenić. Ale jako dopełnienie duetu Gerrard/Bourke sprawdza się bardzo dobrze i nie zapomina się go tak od razu.

revell-6692840-1590000964Z zapożyczonych ścieżek na album dostały się tylko trzy. Pierwsza pozycja, to bez wątpienia najlepsze dzieło na płycie, choć ostatnio aż nadto eksploatowane – mowa o "Iguazu" Gustavo Santaolalli, który po otrzymaniu statuetki złotego rycerza nieco zagubił się w sobie i nie potrafi odróżnić nowych kompozycji, od tych, które napisał dawno temu. Przez to ciągle powiela stare kawałki, wśród których jest również i "Iguazu". Trzeba jednak przyznać, że to właśnie w "Insider" motyw ten wrył mi się w pamięć i to z tym filmem będzie mi się już kojarzył. Temat ten jest w całości odegrany na mandolinie, w dodatku z wiecznie powtarzającą się melodią, ale za to jakże piękną i przejmującą! W filmie fragment słychać, gdy główny bohater przejeżdża obok cmentarza, a jego twarz pełna jest obaw, wątpliwości, wahania… Utwór ten doskonale oddaje te uczucia.

Kompozycja druga została specjalnie przerobiona na potrzeby filmu. Melodia Jana Garbarka (pochodząca z jego niesamowitej płyty "Rites") to też jedna z piękniejszych kompozycji na opisywanym soundtracku – muzyka narzucana przez saksofon i perkusję w tle, potrafi przykuć uwagę na całe 5 i pół minuty. Ośmiominutowy mix jednego z przebojów Massive Attack, to z kolei ostatnia pozycja. W porównaniu z całą resztą wypada troszkę blado i niezbyt pasuje do ogólnej konwencji filmu/płyty. Jednakże sam utwór jest bardzo dobry, nie nudzi i nie męczy, a przy tym jest to tak naprawdę jedyna piosenka na krążku.

Dziwi mnie trochę czas trwania tej pozycji – ledwie 50 minut przy dwu i półgodzinnej projekcji to stanowczo za mało. Tym bardziej, że samej muzyki jest w filmie oczywiście więcej i z łatwością można było coś jeszcze dodać. "Uotaaref Men Elihabek" by Casbah Orchestra, "Suffocate", "Night Stop" i "Hot Shots" Curta Sobel, "Litany" Arvo Pärta, "Smokey Mountain Waltz" Richarda Gilksa czy choćby "Two or Three Things" Davida Darlinga, to kompozycje, których tu zabrakło i które mogły dopełnić ten niesamowity krążek. Przez kadry przewija się też "Armenia" niemieckiej grupy Einstürzende Neubauten, jednak fragment ten – użyty wcześniej w "Heat" i dostępny na soundtracku z tego filmu – jest tak koszmarny, że tu akurat możemy być wdzięczni producentom za jego pominięcie.

 

insider-3627805-1590001112


Ogółem płyta jest dla mnie rewelacyjna i stąd taka, a nie inna ocena. Mimo braków nie pozostawia po sobie wrażenia niedosytu – wszystko jest w takich dawkach, w jakich być powinno, w dodatku stylistycznie za bardzo od siebie nie odbiegając (jak to ma miejsce choćby w "Alim"). Zdecydowanie polecam, choć nie jest to pozycja dobra dla każdego – to nie jest prosta i łatwa muzyka, ale emocjonalny i dość ponury kopniak, który wymierzony jest wprost w nasze uszy. I pewnie dlatego tak fascynuje…

Autor recenzji: Jacek Lubiński
  • 1. Tempest
  • 2. Dawn of the Truth
  • 3. Sacrifice
  • 4. The Subordinate
  • 5. Exile
  • 6. The Silencer
  • 7. Broken
  • 8. Faith
  • 9. I'm Alone On This – Graeme Revell
  • 10. LB In Montana – Graeme Revell
  • 11. Palladino Montage – Graeme Revell
  • 12. Iguazu – Gustavo Santaolalla
  • 13. Liquid Moon
  • 14. Rites (edited for the film) – Jan Garbarek
  • 15. Safe From Harm (Perfecto Mix) – Massive Attack
  • 16. Meltdown
5
Sending
Ocena czytelników:
5 (2 głosów)

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

„Anna” i wampir

„Anna” i wampir

„Wampir z Zagłębia” – to jedna z najgłośniejszych spraw kryminalnych PRL-u lat 70. Niby schwytano sprawcę i skazano go na śmierć, ale po wielu latach pojawiły się wątpliwości, co pokazały publikowane później reportaże czy nakręcony w 2016 roku film „Jestem mordercą”....

Bullitt

Bullitt

There are bad cops and there are good cops – and then there’s Bullitt Ten tagline mówi chyba wszystko o klasyce kina policyjnego przełomu lat 60. i 70. Film Petera Yatesa opowiada o poruczniku policji z San Francisco (legendarny Steve McQueen), który ma zadanie...

Halston

Halston

Roy Halston – zapomniany, choć jeden z ważniejszych projektantów mody lat 70. i 80. Człowiek niemal cały czas lawirujący między sztuką a komercją, został przypomniany w 2021 roku dzięki miniserialowi Netflixa od Ryana Murphy’ego. Choć doceniono magnetyzującą rolę...