How To Train Your Dragon 2
Kompozytor: John Powell
Rok produkcji: 2014
Wytwórnia: Relativity Music Group / Sony
Czas trwania: 71:49 min.

Ocena redakcji:

 

Aż cztery lata trzeba było czekać na kontynuację dość nieoczekiwanego hitu, jakim okazało się „Jak wytresować smoka”. Okres ten bohaterowie filmu, jak i ich docelowi odbiorcy spędzili na dorastaniu, co dobrze widać już w początkowych kadrach sequela – zdecydowanie bogatszego od poprzednika w kwestiach czysto technicznych. Niekoniecznie jednak w samej historii, którą odrobinę przekombinowano, starając się usilnie nadać jej zaskakujący przebieg. Nie ulega jednak wątpliwości, że warto po raz kolejny wybrać się do kina – chociażby i po to, by znów posłuchać rewelacyjnej muzyki Johna Powella.

 

powell-1789378-1590000960Bodaj największy talent kuźni Hansa Zimmera ostatni okres kariery spędza raczej poza kinem. Niemniej do smoczej krainy powrócił, co wyszło obu stronom na dobre. Od samego początku słychać bowiem sporą różnicę w podejściu do tematu. Choć kompozytor nie rezygnuje ze starych motywów (już otwierające krążek „Dragon Racing” nimi opływa), to cała ścieżka dźwiękowa brzmi nad wyraz świeżo, a przy tym zdaje się bardziej dopracowana i rozwinięta nie tylko tematycznie, ale i warsztatowo od poprzedniej. Poza tym, wzorem ruchomego obrazu, jest ona też dalece poważniejsza w swej wymowie (duchy przeszłości, problemy z tożsamością, przynależnością, etc.) i naprawdę emocjonująca, dramatyczna, zwłaszcza w drugiej części albumu.

 

Tym samym Powell jeszcze bardziej uwypuklił wszelkie elementy charakteryzujące wielkoorkiestrowe, epickie ilustracje – dostojne, męsko-żeńskie chóry i potężna sekcja dęta wraz z licznymi smyczkami są obecne właściwie non stop, a maestro nie boi się uderzać nimi zarówno w tony liryczne (a tych jest zaskakująco sporo), jak i okraszać nimi bogaty action score. Wszystko rzecz jasna przy udziale elektroniki i w akompaniamencie wtrętów celtyckich – także dalece bardziej intrygujących, niż w pierwowzorze, co ma oczywiście odzwierciedlenie w animowanej historii i sprawdza się w niej więcej, niż dobrze. Duża w tym zasługa również sprawnego miksu, dzięki któremu muzyka nie ginie pośród różnorakich wybuchów i dźwięków, a wręcz przeciwnie – miejscami to właśnie ona góruje nad pozostałymi efektami, choć jednocześnie ani razu nie sprawia wrażenia przesytu, nie wychodzi przed szereg. Jakkolwiek by zresztą nie patrzeć na technikalia, soundtrack w filmie brzmi znakomicie i daje mnóstwo frajdy odbiorcy.

 

Również na płycie słychać wyraźną poprawę względem wydawnictwa Varese. Nieznacznie uszczuplony materiał wypada bardzo pozytywne, czas mija przy nim naprawdę szybko i praktycznie nie znajdziemy tu ciągnących się fragmentów nudy i/lub czystej tapety. Underscore jest tu co prawda obecny, jednak głównie w sferze lirycznej, często mistycznej wręcz, przez co nie drażni, a raczej ujmuje – szczególnie po seansie. Tutaj wrażeniometr mówi zresztą wszystko, także nie ma sensu zagłębiać się w wyliczankę lepszych i gorszych ścieżek – zwłaszcza, że tych ostatnich jest tu jak na lekarstwo. Jasne, miejscami ta bombastyczna, mocno zakorzeniona w stylistyce Golden Age’u partytura może słuchacza przytłoczyć i delikatnie zmęczyć bez kontekstu, jednakże w naprawdę minimalnym stopniu, co jak na blisko 70-minutowy album jest godne podziwu.

 

Ponownie uraczono nas także piosenkami. Pierwsza, „For the Dancing and the Dreaming” jest mocno zakorzeniona w konkretnej scenie filmu i wypada weń wprost uroczo. Tam zresztą powinna pozostać, bowiem wrzucona w sam środek score’u skutecznie rozbija klimat, a sama w sobie niewiele doń wnosi, poza zbędnym rozszerzeniem metrażu. Wszystko tradycyjnie dopełnia natomiast hit Jónsi, tym razem „Where No One Goes” – piosenka fragmentarycznie towarzyszy początkowej sekwencji lotu, a następnie powraca w napisach końcowych. Przyjemne granie, będące oczywistym rozwinięciem podobnego szlagieru z pierwszej części. I tak, jak tam, tak i tu mój stosunek doń jest raczej neutralny, choć nie mogę odmówić mu chwytliwości i energii, która z pewnością udzieli się niejednemu słuchaczowi. Podobną siłą i melodyką charakteryzuje się, nagrana specjalnie na potrzeby europejskiej promocji filmu i umieszczona jedynie na 'naszej' edycji soundtracku, piosenka Alexandra Rybaka, „Into a Fantasy” (artysta zdubbingował Czkawkę w norweskiej wersji filmu). Wielce przyjemne granie.

 

 

Generalnie Powell raz jeszcze stanął na wysokości zadania – dał nam muzykę, którą można długo zachwalać i polecać i jeszcze częściej do niej wracać. Taką, do której niezwykle trudno jest się jakkolwiek przyczepić. A jednak zabrakło mi tu tej odrobiny magii, która postawiła by kropkę nad ‘i’. Czegoś tak pamiętnego, jak sztandarowa już scena z okładki płyty do części pierwszej, która wciąż wywołuje u mnie przyjemne ciarki na plecach na samą myśl o niej. Tego niestety w „How To Train Your Dragon 2” – filmowo i muzycznie – ostatecznie nie znalazłem. Stąd finałowa nota, bez oglądania się na połówki, pozostaje bez zmian wobec oryginału.

Autor recenzji: Jacek Lubiński
  • 1. Dragon Racing
  • 2. Together We Map The World
  • 3. Hiccup The Chief / Drago’s Coming
  • 4. Toothless Lost
  • 5. Should I Know You?
  • 6. Valka’s Dragon Sanctuary
  • 7. Losing Mom / Meet The Good Alpha
  • 8. Meet Drago
  • 9. Stoick Finds Beauty
  • 10. Flying With Mother
  • 11. For The Dancing and The Dreaming – Gerard Butler, Craig Ferguson & Mary Jane Wells
  • 12. Battle Of The Bewilderbeast
  • 13. Hiccup Confronts Drago
  • 14. Stoick Saves Hiccup
  • 15. Stoick’s Ship
  • 16. Alpha Comes To Berk
  • 17. Toothless Found
  • 18. Two New Alphas
  • 19. Where No One Goes – Jónsi
  • 20. Into a Fantasy – Alexander Rybak
4
Sending
Ocena czytelników:
0 (0 głosów)

1 komentarz

  1. J.B.

    Zasadniczo zgoda. Płyta jest ewidentnie lepiej skonstruowana niż poprzedniczka, a muzyka nabrała głębi… ale ze świeżością bym się nie rozpędzał, zwłaszcza, że nowe tematy (mimo zachwycającego „Flying with Mother”) nie są tak porywające jak stare. Pokuszę się również o stwierdzenie, że w filmie muzyka działa nieco słabiej. Powtórzenie oscarowej nominacji będzie trudne. Tak, czy owak 4 i – jak na razie – zdecydowana czołówka tego roku.

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...

Home Before Dark: Season 1

Home Before Dark: Season 1

Powoli Apple TV+ zaczyna dorównywać innym platformom streamingowym, choć nie realizuje aż tylu tytułów co Netflix czy Prime Video. Na pewno jednym z wartych uwagi jest „Home Before Dark” – kryminalna historia dziennikarskiego śledztwa Hildy Lisko, która z rodziną...