Holiday, The
Kompozytor: Hans Zimmer
Rok produkcji: 2007
Wytwórnia: Verese Sarabande
Czas trwania: 48:23 min.

Ocena redakcji:

 

Nikt nie zaprzeczy, że Hans Zimmer jest jednym z najzdolniejszych kompozytorów naszych czasów. Na swoim koncie ma wiele niezwykle znanych i cenionych ścieżek dźwiękowych. Zimmer jest jednak także postacią dość kontrowersyjną. Wielu jego przeciwników zarzuca mu, że tak naprawdę od dawna nie stworzył samodzielnie żadnej ścieżki dźwiękowej. Od czasu, kiedy wspólnie z Jay’em Rifkinem założył firmę o nazwie Media Ventures, większość ścieżek dźwiękowych sygnowanych nazwiskiem Hansa Zimmera jest bowiem owocem pracy zespołowej. Media Ventures z założenia miało być organizacją skupiającą młodych, utalentowanych kompozytorów uczących się od siebie nawzajem pod okiem słynnego Niemca. Z czasem zaczęli oni pomagać Zimmerowi w jego projektach, komponując krótkie fragmenty muzyki i jednocześnie zdobywając doświadczenie. Miało to swoje dobre strony, bowiem muzyka zyskiwała dzięki temu na różnorodności i jakości. Jednak Hans Zimmer tak przyzwyczaił się do pomocy swoich podopiecznych, że obecnie nie wyobraża sobie komponowania muzyki filmowej bez ich udziału.

 

Najlepszym tego przykładem jest najnowsza ścieżka dźwiękowa niemieckiego kompozytora, jaką jest "The Holiday". Na płycie z tą muzyką znajdziemy zaledwie dwa utwory skomponowane wyłącznie przez Zimmera – "Maestro" i "Light My Fire". Cała reszta jest autorstwa, lub współautorstwa jego licznych podopiecznych. Znajdziemy tutaj wkład takich twórców jak Heitor Pereira, Lorne Balfe, Ryeland Allison, Atli Orvarsson, Henry Jackman, Imogen Heap czy Herb Alper. Można by się zastanawiać czy to nadal jest komponowanie w pełnym tego słowa znaczeniu czy może zwykłe produkowanie muzyki w postaci jakiejś manufaktury… Nie wydaje mi się żeby zwykłego słuchacza jakoś szczególnie to interesowało. Najważniejszy jest w końcu ostateczny efekt, a ten jest naprawdę dobry.

 

zimmer-6841879-1590000958Film "The Holiday" jest bardzo ładnie zrealizowaną opowiastką o kilku historiach miłosnych. Całość jest utrzymana w lekkim tonie "To właśnie miłość" i ogląda się to z równie dużą przyjemnością. Jednak dla wszystkich miłośników muzyki filmowej najistotniejsza będzie informacja, że jednym z bohaterów filmu jest… kompozytor muzyki filmowej. Postać grana przez Jacka Blacka w kilku scenach mówi o muzyce filmowej wspominając przy tym jej największych mistrzów jak Vangelis, Hans Zimmer (!) czy Ennio Morricone. Szczególnie ten ostatni zdaje się pełnić tutaj niezwykle istotną rolę, której nie omieszkał wykorzystać Hans Zimmer w swojej ścieżce dźwiękowej… Trudno opisać, jakie było moje zdumienie, gdy usłyszałem pierwszy utwór na płycie z muzyką do "The Holiday". Te kilka dźwięków sprawiło, że zacząłem się zastanawiać nad ogromną przewrotnością i błyskotliwością Hansa Zimmera. Otóż temat, który pojawia się w kompozycji "Maestro" to niemal kopia słynnego "Deborah's Theme" autorstwa Ennio Morricone z filmu "Once Upon A Time In America". Nie jest to bynajmniej podobieństwo przypadkowe. Hans Zimmer postanowił w ten sposób nawiązać do uwielbienia, jakim darzy włoskiego kompozytora postać grana przez Jacka Blacka. Jednocześnie Niemiec oddał Morricone swego rodzaju hołd wykorzystując jego melodię i nadając jej tak kluczowego znaczenia w filmie. Ta piękna melodia brzmi naprawdę zniewalająco w wykonaniu Zimmera. Podobne jak to było z "Born Free" Johna Barry w filmie "Madagaskar" niemiecki kompozytor nadał temu klasykowi nowego, świeższego brzmienia. Na płycie pojawia się też inny temat, bardzo przypominający ten Morricone, ale zdecydowanie nie ma on takiej siły przebicia. Bardziej kojarzy się z dokonaniami Macieja Zielińskiego przy "Tylko mnie kochaj".

 

Najnowsze dzieło Hansa Zimmera jest wprost urocze. W każdej kompozycji można znaleźć coś porywającego i zniewalającego. Współpraca tylu kompozytorów przy tym projekcie dała naprawdę świetne owoce. Muzyka jest lekka, przyjemna i relaksująca. Podobnie jak w przypadku "Tylko mnie kochaj" czy "Dlaczego nie!" dominują zwiewne, lekko jazzujące dźwięki fortepianu, gitary, fletów i najróżniejszych perkusjonaliów. Pod tym wszystkim gdzieniegdzie pojawiają się delikatne smyczki, które dopełniają równowagi brzmienia. Wielką zaletą tej ścieżki dźwiękowej jest właśnie doskonale wyważone brzmienie. Słuchając poszczególnych kompozycji odnosi się wrażenie, że wszystko jest na swoim miejscu. Gdyby coś do nich dodać lub ująć, całość straciłaby ten polot i finezję. Takich perełek jak "Light My Fire" chciałoby się słuchać w nieskończoność. A jeśli się dobrze wsłuchać można tutaj znaleźć też kilka podobieństw do "Marzyciela" Jana A.P. Kaczmarka…

 

W ogólnym rozrachunku trzeba przyznać, że płyty z "The Holiday" słucha się naprawdę świetnie. Pełna jest ona bardzo przyjemnych kompozycji, które przypadną do gustu chyba każdemu. Niemal każdy utwór jest taką małą błyskotką, której można by się przyglądać w nieskończoność. Można by nawet powiedzieć, że to taka muzyka glamour – pełna pastelowych kolorów, błyszczących tekstur, zwiewna, lekka i łatwo wpadająca w ucho. Takie kompozycje jak "Definitely Unexpected", "For Nancy"  czy "Verso E Prosa" wprost zachęcają do tańca czy chociaż lekkiego podrygiwania w ich rytm. Szczególnie ten ostatni jest godny polecenia ze względu na ciepły i bardzo przyjemny wokal samego Heitora Pereira. Zresztą głos i gitara tego artysty jest pięknym ozdobnikiem całej płyty. Oba te elementy przewijając się przez całą ścieżkę dźwiękową, wspierane delikatną, latynoamerykańską rytmiką, tworzą niezwykle intymny i pełen ciepła klimat. Pereira jest zdecydowanie jedną z najjaśniejszych gwiazd drużyny Zimmera. Gdzieniegdzie można też usłyszeć wokalizy Susanne Zimmer – żony Hansa.

 

Innymi słowy jest to jedna z najlepszych ścieżek dźwiękowych autorstwa Hansa Zimmera w ostatnich latach. Słucha się jej przecudnie a odkrywanie nawiązań do twórczości Ennio Morricone, zwłaszcza w kontekście filmu, nadaje jej drugiego dna. To muzyka bardzo elegancka i lekka, ale na pewno nie banalna. Świetnie słucha się jej z płyty i to przy każdej okazji. Jestem przekonany, że doskonale będzie ona brzmiała na dużej imprezie firmowej, grillu ze znajomymi czy romantycznej kolacji we dwoje. To krążek godny polecenia wszystkim, którzy lubią spędzać czas przy dobrej muzyce – tej tutaj nie brakuje. Gdyby nie fakt, że niemal całość jest oparta na temacie pożyczonym od Ennio Morricone, byłbym skłonny wystawić nawet maksymalną ocenę. Ale mimo wszystko i tak gorąco polecam.

Autor recenzji: Łukasz Waligórski
  • 1. Maestro
  • 2. Iris and Jasper
  • 3. Kayak for One
  • 4. Zero
  • 5. Dream Kitchen
  • 6. Seperate Vacations
  • 7. Anything Can Happen
  • 8. Light My Fire
  • 9. Definitely Unexpected
  • 10. If I Wanted To Call You
  • 11. Roadside Rhapsody
  • 12. Busy Guy
  • 13. For Nancy
  • 14. It's Complicated
  • 15. Kiss Goodbye
  • 16. Verso E Prosa
  • 17. Meu Passado
  • 18. The 'Cowch'
  • 19. Three Musketeers
  • 20. Christmas Surprise
  • 21. Gumption
  • 22. Cry
4
Sending
Ocena czytelników:
0 (0 głosów)

3 komentarze

  1. J.B.

    „Urocza” – dobre słowo, taka faktycznie jest ta praca Zimmera: urocza, rozkoszna, przebojowa. Czwórka bez cienia wątpliwości.

    Odpowiedz
  2. michal

    Świetna recenzja, Waligórski to zdecydowanie czołowy recenzent w tym kraju 🙂

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

People Meet and Sweet Music Fills the Heart

People Meet and Sweet Music Fills the Heart

Ludzie spotykają się i miła muzyka rodzi się w sercach Krzysztof Komeda – kompozytor, o którym niby wiemy dużo, ale tak naprawdę nie wiemy nic. Najbardziej znane są jego dzieła jazzowe oraz kooperacja z Romanem Polańskim, jednak to tylko wycinek większej całości. O...

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...