Highwaymen, The
Kompozytor: Thomas Newman
Rok produkcji: 2019
Wytwórnia: Sony
Czas trwania: 75:45 min.

Ocena redakcji:

 

Thomas Newman nigdy nie należał do specjalnie płodnych twórców – przynajmniej jeśli idzie o kino. Jeden bądź dwa projekty rocznie to u maestro pewna norma, którą wypracował sobie zwłaszcza w ostatnich latach. Pod tym względem rok 2019 stanowczo się wyróżnia, z trzema przypisanymi filmami na jego półmetku stanowiąc dla kompozytora najbardziej pracowity okres od blisko dekady. Pierwszą do zilustrowania okazała się retro produkcja studia Universal sprzedana platformie Netfliksa. „The Highwaymen” prawi o stróżach prawa przydzielonych do schwytania legendarnych kryminalistów – Bonnie i Clyde’a…

 

O tej dwójce gangsterów Hollywood z impetem opowiedziało jeszcze w latach 60. ubiegłego stulecia. Wtedy do napisania muzyki zatrudniono ówczesnego nowicjusza Charlesa Strouse’a, który zdołał nadać całości odpowiednio sielskiego, przesadnie radosnego wręcz klimatu, ale… nic ponad to (w dodatku jego muzykę wydano w koszmarnej formie pełnego zapisu ścieżki dźwiękowej, czyli z dialogami i całym dobrodziejstwem inwentarza). Nie tak dawno na małym ekranie można było również oglądać serial okraszony tematami weterana Johna Debneya, jednak i w tym wypadku trudno pisać o jakimś wielce pamiętnym słuchowisku. Jak na ich tle wypada Newman, który w dodatku dostał szansę spojrzenia na tą historię z nieco innej strony?

 

t_newman-4108311-1590000964Na początku trzeba odnotować nieco przytłaczającą długość albumu od Sony. Ponad siedemdziesiąt minut materiału to przy specyficznej naturze dźwiękowej narracji danego kompozytora troszkę za dużo, nawet przy założeniu, że sam film wykracza poza dwie godziny projekcji. W tym czasie – jak to zwykle u Newmana na soundtrackach stworzonych do opowieści z dawnych lat bywa – usłyszymy także dwa utwory źródłowe: „Bass Man Jive” i, wypożyczone z innej produkcji, „Afraid To Dream”. Niestety żaden z nich nie podkręca specjalnie atrakcyjności krążka, ani też nie wprowadza większego zróżnicowania. Ot, skromna ciekawostka i nic więcej (przy okazji warto wspomnieć, że na ekranie wybrzmiewiają jeszcze dwa takie kawałki – „St. Louis Blues” i „After You're Gone”).

 

Sam score dobrze odnajduje się w fabule, która niejako odgórnie wymagała kompozycji stonowanej, uzupełniającej ruchomy obraz i służącej w większości posępnej atmosferze, a nie takiej, która jakkolwiek kradłaby dla siebie całe show. Niemniej Newmanowi udało się odpowiednio zaznaczyć swoją obecność w filmie, głównie w momentach okazjonalnej akcji („Eastham Prison Farm”, „Bottle Boy”) oraz na tak zwanej otwartej przestrzeni, w trasie („Across Texas”). To właśnie tam typowa dla niego Americana oraz wyraźnie folkowe zacięcie melodii najlepiej się odnajdują, stosownie ubarwiając daną historię. We wszystkich pozostałych scenach mamy już raczej do czynienia z zauważalnym, lecz mocno stonowanym tłem, o w większości smutnej bądź refleksyjnej aurze.

 

Rzeczona tapeta i jej wydźwięk to właśnie największy mankament wyjętej z kontekstu pracy. Przydługa, przez większość czasu mało porywająca i smętna, musi długo walczyć o uwagę odbiorcy – czego dobrym przykładem jest fragment „Candelaria”, który "budzi się" dopiero w swej drugiej połowie. Nie pomaga specjalnie zupełny brak chronologii na krążku, gdyż bez względu na konfigurację treści wymaga ona od słuchacza pewnego nakładu cierpliwości i odpowiedniej wrażliwości muzycznej. Gros „The Highwaymen” to subtelna liryka oraz spowity tajemnicą suspens, jakim kompozytor ilustruje poczynania antybohaterów (tu warto wyróżnić znakomite w swej klasie „Dope for the Girl” z pogranicza action score’u). Dodajmy do tego wiszący w powietrzu już od pierwszych dźwięków fatalizm oraz garść negatywnych emocji towarzyszących tej opowieści i mamy średnio intrygujący obraz ścieżki dźwiękowej, którą spokojnie można by było skrócić o dobre dwadzieścia pięć minut.

 

W tym wszystkim brak również niestety większej oryginalności. Choć Newman raz jeszcze bez problemu potrafi zauroczyć kilkoma cieplejszymi fragmentami oraz nieodzowną fikuśnością nut, to praktycznie wszystkie z nich już gdzieś wcześniej u niego słyszeliśmy. Można to zrzucić po części na karb łatwo rozpoznawalnego stylu i jedynego w swoim rodzaju języka muzycznego. Aczkolwiek nie ulega wątpliwości, że twórca ten od dłuższego czasu nie wychodzi poza swoją strefę komfortu, dobrze czując się w wypracowanym przez lata standardzie, którym rozleniwił swoich fanów. Jeśli zatem ktoś spodziewa się po tej pracy czegoś nowego, z pewnością będzie zawiedziony. Co prawda Newman nie stroni od eksperymentów z elektroniką – bynajmniej nie kłócącą się z zamierzchłymi czasami przedstawionymi w filmie, nie pierwszy raz zresztą odwiedzanymi przez tego kompozytora – ale i tak wpadają one w pewien schemat, pamiętający jeszcze słynne „Skyfall”.

 

„The Highwaymen” nie jest więc soundtrackiem, który zachwyca. To tylko i aż solidna robota z charakterkiem. Muzyka, która broni się wciąż niesłabnącą magią Newmanowskich sztuczek. Tym razem te sprawdzają się przede wszystkim w dobrym, acz również dalekim od wybitności, podobnie stonowanym i niespiesznym filmie – i to tam należy w pierwszej kolejności czerpać z nich przyjemność. Niemniej błędem byłoby na starcie skreślać cały album. Osobiście w miarę łatwo znalazłem na nim kilka utworów, które bez problemu dodałem do ulubionych – chociażby smakowitą suitę tytułową pod napisy końcowe, w których to Newman wyjątkowo zdaje się lubować, prezentując tam całą paletę barw. Ale czy to właśnie nie dla takich chwil sięgamy po jego partytury?

 

P.S. W zwiastunie filmu wykorzystano fragmenty piosenki „Hallelujah” kanadyjskiej grupy Reuben and The Dark.

Autor recenzji: Jacek Lubiński
  • 1. Ford V-8 Deluxe (Main Title)
  • 2. Eastham Prison Farm
  • 3. Bonnie and Clyde
  • 4. Ain't She Fun
  • 5. 16 Bullets
  • 6. Maney Gault
  • 7. Coffeyville
  • 8. Red Beans & Cabbage
  • 9. Across Texas
  • 10. Into Oklahoma
  • 11. Laudanum
  • 12. Bass Man Jive – Ocie Stockard and His Wanderers
  • 13. West Dallas Viaduct
  • 14. Bottle Boy
  • 15. Pump Jockey
  • 16. The Other Fifty
  • 17. Bad Seed
  • 18. Billy Mace
  • 19. Dope for the Girl
  • 20. Afraid To Dream (z filmu „Nie można mieć wszystkiego”) – Benny Goodman & His Orchestra
  • 21. Easter Morning
  • 22. Metal Man
  • 23. Candelaria
  • 24. Bienville Parish, LA
  • 25. Cement City
  • 26. Ringgold Road
  • 27. The Shame of Arcadia
  • 28. Terrible Gift
  • 29. The Highwaymen (End Title)
3
Sending
Ocena czytelników:
3 (2 głosów)

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

„Anna” i wampir

„Anna” i wampir

„Wampir z Zagłębia” – to jedna z najgłośniejszych spraw kryminalnych PRL-u lat 70. Niby schwytano sprawcę i skazano go na śmierć, ale po wielu latach pojawiły się wątpliwości, co pokazały publikowane później reportaże czy nakręcony w 2016 roku film „Jestem mordercą”....

Bullitt

Bullitt

There are bad cops and there are good cops – and then there’s Bullitt Ten tagline mówi chyba wszystko o klasyce kina policyjnego przełomu lat 60. i 70. Film Petera Yatesa opowiada o poruczniku policji z San Francisco (legendarny Steve McQueen), który ma zadanie...

Halston

Halston

Roy Halston – zapomniany, choć jeden z ważniejszych projektantów mody lat 70. i 80. Człowiek niemal cały czas lawirujący między sztuką a komercją, został przypomniany w 2021 roku dzięki miniserialowi Netflixa od Ryana Murphy’ego. Choć doceniono magnetyzującą rolę...