Help, The – score
Kompozytor: Thomas Newman
Rok produkcji: 2011
Wytwórnia: Varese Sarabande / Colosseum
Czas trwania: 59:24 min.

Ocena redakcji:

 

„Służące” (czy też w bardziej dokładnym, trafniejszym tłumaczeniu „Pomoc domowa”) to tegoroczny czarny koń amerykańskiego box office’u, który pewnie otworzył oscarowy wyścig, w jakim niewątpliwie będzie się liczył. Poklask krytyki, jak i uznanie publiczności przekładające się na, wciąż rosnące, miliony martwych prezydentów, a do tego ważki, nadal aktualny temat społeczny, to cechy jakich Amerykańska Akademia nie zwykła ignorować. W tym przypadku zresztą nie powinna, gdyż jest to de facto film bardzo dobry (acz w swej formie i narracji do bólu klasyczny i prosty), ciepły, znakomicie zagrany i z pewnością wart przynajmniej kilku nominacji. Czy jedna z nich ma szansę powędrować do kompozytora, Thomasa Newmana, tym samym dając kolejną nadzieję na pierwszego w karierze Złotego Rycerza?

 

„The Help” jest w gruncie rzeczy poważnym filmem ubranym w lekką, odrobinę groteskową formę. W tym kontekście dobór odpowiedniej muzyki nie był wcale prosty. Postawienie na ścieżkę czysto komediową z pewnością osłabiłoby dramatyczne aspekty historii i tym samym całą jej siłę. Z kolei nadmierny dramatyzm byłby przesadnym ciężarem emocjonalnym, wyraźnie wbrew intencjom reżysera, a nawet wiązałby się z ryzykiem patosu. Droga środka wydaje się więc naturalna, ale Newman nie podąża nią z geometryczną dokładnością. Chociaż nie zapomina o humorze, chętniej sięga po nastrój bardziej poważny, albo przynajmniej emocjonalnie niejednoznaczny. W jaki sposób nie kłóci się to z nastrojem filmu?

 

t_newman-4108311-1590000964Ano w najmniej pożądany przez miłośników muzyki filmowej. Reżyser stosuje ją bowiem oszczędnie i bardzo dyskretnie. Tym samym jest to więc ilustracja szalenie nieefektowna, delikatna i niemal pozbawiona emocjonalnych wybuchów, co nie znaczy, że nie jest wyrazista. Przeciwnie – buduje klimat, ale w mocno eteryczny sposób, głównie przewijając się subtelnie gdzieś w tle, ustępując miejsca kolejnym dialogom. Pod tym względem jest to więc lekki zawód – szczególnie, iż nie brak w filmie scen, które swobodnie mogłyby zostać okraszone bardziej chwytliwymi nutami. W nich jednak reżyser kładzie nacisk na piosenki (np. w świetnej scenie, w której wkurzona Hilly pędzi autem ku domowi Skeeter, a w której przygrywa „Let's Twist Again”). I to właśnie one pozostają w głowie po wyjściu z kina, podczas gdy muzyka Newmana rozchodzi się po kościach. Trochę szkoda, choć jest to też w jakiś sposób zrozumiałe, gdyż sama partytura nie nawiązuje bezpośrednio ani do miejsca (głębokie południe USA), ani do czasów (lata 60. XX w.) w jakich rozgrywa się akcja.

 

Ogólnie rzecz biorąc, Newman nie pokazuje tu zbyt wiele nowego, ale tym razem składa swoje wysłużone klocki w odświeżający sposób. Pojawiają się tu elementy znane choćby z „Aniołów w Ameryce” („Mississipi”), czy „Serii niefortunnych zdarzeń” („The Terrible Awful” – co ciekawe, w obydwu filmach podobne tematy pojawiają się w kontekście jedzenia), oraz naleciałości z paru nowszych prac, jak „Bracia” („Jim Crow”), na szczęście bez wrażenia wtórności przekraczającej przyzwoitość. Świeżość pojawia się tu także w kontekście filmu. Łatwo można było napisać coś w stylu „Smażonych, zielonych pomidorów” lub „Małych kobietek” – równie(ż) krzepiących komediodramatów. Postawienie na środki rodem z ekscentrycznych, pełnych groteski i absurdu produkcji (przy, rzecz jasna, oczywistej różnicy klas), jest zaskakujące, interesujące, a przy tym jakże trafne.

 

Pojawiają się też akcenty, nawet jeśli nie zupełnie nowe, to przynajmniej nie tak często przez Newmana wykorzystywane. Warto zwrócić uwagę na fortepian w „Celia Digs”, bliski stylowi Clinta Eastwooda; albo na chropowate, solowe skrzypce pod koniec „Them Fools”, już łatwiej kojarzone z Newmanem, ale nie leżące w samej esencji jego stylu. Tym niemniej, miłośników kompozytora i tak będą pewnie przechodziły miłe dreszcze przy charakterystycznych akcentach granych na flecie, miękkich, łagodnych smyczkach, czy żwawych, rytmicznych i pełnych instrumentów perkusyjnych utworach (choćby świetna końcowka „The Terrible Awful”). Szczególnie, że Newman raz jeszcze ubarwił całość mnóstwem detali, jakich nie sposób w pełni wyłapać za pierwszym razem.

 

 

Ta ścieżka jest zresztą w ogóle tematycznie bardzo bogata, co może wydać się nawet nieco wbrew jej ulotnej naturze. Mimo sporych ustępstw względem filmu, Newman niemal każdej postaci i każdemu wydarzeniu przypisał konkretne motywy. I choć całość dźwigają na swych nutach jedynie trzy z nich („Aibilene”, „Them Fools” i „Jim Crow”), to praktycznie każda melodia ma tu jakąś wartość i każda wnosi coś do całości. I nawet jeśli niektórym z nich towarzyszy niemiłe wrażenie deja vu, to o żadnym nie można powiedzieć, iż stanowi jedynie pustą tapetę. Z pewnością jednak ich atrakcyjność bywa rzeczą względną, tak więc kilka drobnych cięć raczej nie zaskodziłoby tej, niemalże godzinnej płycie, na której nie brak momentów słabszych, czy nawet paru zastojów.

 

Ogólnie „Służące” należy jednak ocenić pozytywnie, nawet jeśli trzeba przy tym odrobinę przymknąć ucho tu i ówdzie. Nie jest to może wielce oryginalna i olśniewająca ilustracja, a i jej stonowany klimat trudno przekuć w mocny atut. Niemniej to wciąż praca na wysokim poziomie, zgrabna, ciekawa i potrafiąca wiele zaoferować przy odrobinie cierpliwości. To też bodaj najbarwniejsza muzyka Newmana od czasu animowanego „WALL-E” i udany powrót do korzeni własnego stylu. To muzyka prosta, ale z sercem – a takiej trudno nie polubić.

 

 

 

P.S. Wytwórnia Geffen Records wypuściła odrębny album z piosenkami. Znajduje się na nim 12 ścieżek z filmu, w tym także specjalnie napisane doń „The Living Proof” w wykonaniu Mary J. Blige – oparte o temat Newmana i zamiast niego ilustrujące napisy końcowe (TU można pobrać zapis nutowy). Zabrakło natomiast piosenki Frankie Avalona, „Swinging On a Rainbow”, którą słychać w momencie, gdy zdenerwowana Skeeter ucieka z ustawionego spotkania-randki ze Stuartem.

Autor recenzji: Jacek Lubiński
  • 1. Aibilene
  • 2. Them Fools
  • 3. Upside-down Cake
  • 4. Mississippi
  • 5. Heart Palpitations
  • 6. The Help
  • 7. Jim Crow
  • 8. Skeeter
  • 9. Miss Hilly
  • 10. Write That Down
  • 11. Bottom of the List
  • 12. Deviled Eggs
  • 13. First White Baby
  • 14. Celia Digs
  • 15. November 22
  • 16. Not to Die
  • 17. My Son
  • 18. Trash on the Road
  • 19. The Terrible Awful
  • 20. Constantine
  • 21. Gripping Testimonials
  • 22. Sugar
  • 23. Amen
  • 24. Mile High Meringue
  • 25. Ain’t You Tired (End Title)
4
Sending
Ocena czytelników:
0 (0 głosów)

2 komentarze

  1. czoug

    Bogata, lecz prosta muzyka pod dramat wytłumaczona w prostej recce, ubarwiona video i jeszcze extra dodatkiem- brawo. Żadnego wmawiana czytającemu jaka to wspaniała, piękna muzyka. Oby tak dalej.
    Śliczna piosenka- więc dam 3 reszty nie znam, bo film raczej mnie nie interesuję.

    Odpowiedz
  2. Mystery

    „Ogólnie „Służące” należy jednak ocenić pozytywnie, nawet jeśli trzeba przy tym odrobinę przymknąć ucho tu i ówdzie. Nie jest to może wielce oryginalna i olśniewająca ilustracja, a i jej stonowany klimat trudno przekuć w mocny atut. Niemniej to wciąż praca na wysokim poziomie, zgrabna, ciekawa i potrafiąca wiele zaoferować przy odrobinie cierpliwości. To też bodaj najbarwniejsza muzyka Newmana od czasu animowanego „WALL-E” i udany powrót do korzeni własnego stylu. To muzyka prosta, ale z sercem – a takiej trudno nie polubić”.

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

People Meet and Sweet Music Fills the Heart

People Meet and Sweet Music Fills the Heart

Ludzie spotykają się i miła muzyka rodzi się w sercach Krzysztof Komeda – kompozytor, o którym niby wiemy dużo, ale tak naprawdę nie wiemy nic. Najbardziej znane są jego dzieła jazzowe oraz kooperacja z Romanem Polańskim, jednak to tylko wycinek większej całości. O...

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...