Haunting of Hill House, The
Kompozytor: The Newton Brothers
Rok produkcji: 2018
Wytwórnia: Paramount Music / La-La Land
Czas trwania: 58:56 min.

Ocena redakcji:

 

Mike Flanagan to obecnie jeden z najciekawszych reżyserów kina grozy. Po sukcesach takich filmów jak „Oculus” czy „Hush”, reżyser postanowił pójść na współpracę z Netflixem. Zaowocowało to (na razie) dwoma tytułami – filmową „Grą Geralda” i serialem „Nawiedzony dom na wzgórzu”. Ten ostatni opowiada o rodzinie, która mieszkała w nawiedzonym Hill House i po ponad 25 latach oraz tragedii rodzinnej wraca do tego domostwa. Sama historia poprowadzona jest bardzo powoli, skupia się raczej na psychice bohaterów i nastroju niż straszeniu, co dla wielu może być zaskoczeniem. Dla mnie to jedna z najlepszych produkcji Netflixa oraz potwierdzenie talentu reżyserskiego Flanagana.

 

Zazwyczaj u reżysera muzyka ma budować atmosferę, a zadania jej napisania podejmuje się duet The Newton Brothers. Są multiinstrumentalistami, producentami oraz dyrygentami i… nie są braćmi, nie nazywają się też Newton. Ich specjalnością stały się horrory, zaś z Flanaganem współpracują od „Oculusa”. Korzystają głownie z oszczędnego instrumentarium oraz elektroniki, po której, szczerze mówiąc, nie spodziewałem się zbyt wiele.

 

Sam temat z czołówki brzmi jak coś zapowiadającego niepokojące zdarzenia (nisko grający fortepian, gwałtownie opadające smyczki, ciężka wiolonczela) i ten nastrój wręcz wylewa się z ekranu. W zasadzie ustawia on cały ton score’u, który – jak na produkcję reklamowaną jako horror – jest bardzo stonowany, wyciszony, wręcz melancholijny. Dominującym narzędziem jest tu duet fortepian/skrzypce, jak w przypadku powolnego „Come Home”, gdzie na początku dostajemy pojedyncze dźwięki fortepianu, by w połowie wskoczyły bardziej angażujące smyki. I ten nastrój w zasadzie utrzymuje się do samego końca (m.in. „Take Her Down”, niemal pianistyczne „Whatever Walked There, Walked Alone” czy “Go Tomorrow”)

 

Nie oznacza to jednak, że twórcy kompletnie rezygnują z mroku oraz poczucia zagrożenia. Takie jest choćby sinusoidalne „Larks and Katydids”, naznaczone rwanym środkiem „Darkness and Chaos”, świdrujące uszy „That Night” (smyczki i perkusja) czy lekko oniryczne „Hill House”. Rzadko korzysta się tutaj z klasycznych horrorowych sztuczek, jak ostinatowe skrzypce, plumkanie w tle czy gwałtownie wejścia jakiegokolwiek instrumentu. Co nie oznacza, że nie robi się tego w sposób efektywny (środek „Approaching the House” zakończony jakimiś szeptami). Pod tym względem najbardziej wybija się „The Red Room” z delikatnie dynamiczną partią fortepianu na początku, tykające „12.00 AM” oraz finałowe, emocjonujące „Beginning of the End” podzielone na cztery części.

 

Trudno też tutaj pisać o jakiejkolwiek bazie tematycznej, bo takiego jednego, wyrazistego motywu praktycznie brak. Owszem jest melodia z czołówki, ale poza nią nie pojawia się na ekranie. Intrygującym zabiegiem jest tutaj za to wykorzystanie… ciszy, na kilka sekund zapełnianej pojedynczymi dźwiękami (początek „I Believe You”, „Luke”). Ewidentnie pomaga to w budowaniu klimatu.

 

Spodziewałem się troszkę typowej ilustracji pod współczesny horror, a dostałem bardzo przyzwoitą ilustrację, bardziej podchodzącą pod dramat niż film grozy. Na albumie może wydawać się troszkę monotonna, jednak nie jest ona bezduszna. Nie jest to jakoś strasznie nawiedzona praca, ale pośród horrorowych score’ów potrafi zaciekawić.

Autor recenzji: Radosław Ostrowski
  • 1. The Haunting of Hill House (Main Titles)
  • 2. Come Home
  • 3. Larks and Katydids
  • 4. Darkness and Chaos
  • 5. That Night
  • 6. Take Her Down
  • 7. Whatever Walked There, Walked Alone
  • 8. Hill House
  • 9. Go Tomorrow
  • 10. Science vs. Religion
  • 11. What Did You Really See
  • 12. The Red Room
  • 13. Missing Things
  • 14. I Believe You
  • 15. 12:00 A.M.
  • 16. In the Shadow of Ghosts
  • 17. I Want to Wake Up So Badly
  • 18. Luke
  • 19. Approaching the House
  • 20. Haunted Past
  • 21. You Remember
  • 22. Feel Nothing
  • 23. Beginning of the End Movement I
  • 24. Beginning of the End Movement II (Tea Party)
  • 25. Beginning of the End Movement III
  • 26. Beginning of the End Movement IV
  • 27. The End
3
Sending
Ocena czytelników:
0 (0 głosów)

1 komentarz

  1. Jg

    Kto jest autorem czołówki (jej graficznego aspektu)? Widać wizualną analogię do The Crown, Westworld czy Gry o Tron. To produkcja tej samej wytwórni?

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

„Anna” i wampir

„Anna” i wampir

„Wampir z Zagłębia” – to jedna z najgłośniejszych spraw kryminalnych PRL-u lat 70. Niby schwytano sprawcę i skazano go na śmierć, ale po wielu latach pojawiły się wątpliwości, co pokazały publikowane później reportaże czy nakręcony w 2016 roku film „Jestem mordercą”....

Bullitt

Bullitt

There are bad cops and there are good cops – and then there’s Bullitt Ten tagline mówi chyba wszystko o klasyce kina policyjnego przełomu lat 60. i 70. Film Petera Yatesa opowiada o poruczniku policji z San Francisco (legendarny Steve McQueen), który ma zadanie...

Halston

Halston

Roy Halston – zapomniany, choć jeden z ważniejszych projektantów mody lat 70. i 80. Człowiek niemal cały czas lawirujący między sztuką a komercją, został przypomniany w 2021 roku dzięki miniserialowi Netflixa od Ryana Murphy’ego. Choć doceniono magnetyzującą rolę...