Halloween
Kompozytor: John Carpenter
Rok produkcji: 1978 / 1983 / 1985 / 1990
Wytwórnia: Varese Sarabande / Colosseum / Celine Records
Czas trwania: 33:48 min.

Ocena redakcji:

 

Na pewno każdy miłośnik horrorów nie raz widział film pt. „The Babysitter Murders”. Nie? Cóż, tak właśnie brzmiała pierwotna nazwa słynnego „Halloween” Johna Carpentera.  I trzeba przyznać, że ostateczny tytuł brzmi zdecydowanie lepiej. Zresztą sam producent, Irwin Yablans, który wymyślił całą historię o Michaelu Myersie i zdecydował o zmianie tytułu, był mocno zaskoczony faktem, że nikt wcześniej go nie wykorzystał. I pewnie równie mocno zdziwił go komercyjny sukces filmu. Dziś „Halloween” zalicza się do klasyki kina grozy – doczekał się on zresztą licznych kontynuacji oraz zsequelowanego remake’u. Nie należy jednak zapominać, że była to produkcja bardzo skromna, nakręcona za naprawdę śmieszne pieniądze. Tym bardziej należy docenić pracę Carpentera i jego ekipy, którzy przy tak małym budżecie stworzyli film, który wciąż potrafi wywołać ciarki na plecach niejednego widza.

 

I choć trudno w to uwierzyć, to historia o seryjnym mordercy, który po ucieczce ze szpitala psychiatrycznego wraca do rodzimego miasteczka, by w święto Halloween siać strach i zabijać, została nakręcona w zaledwie trzy tygodnie. Równie krótko, głównie ze względu na okrojony budżet, trwał proces tworzenia muzyki pod gotowy film. Score nagrano w niecałe dwa tygodnie, a stworzył go sam reżyser, który zresztą przy większości swoich produkcji figuruje jako kompozytor (acz często w duecie z faktycznymi twórcami muzyki). Carpenter żartuje, że była to decyzja czysto finansowa – był on po prostu najtańszym wyborem, na jaki mogli sobie pozwolić w tak krótkim czasie. I chyba tylko skromność nie pozwala mu stwierdzić, iż był to najlepszy wybór, jaki mógł się trafić – bowiem ścieżka dźwiękowa jest do dziś równie dużym obiektem kultu, co sam film.

 

johncarpenter-2812785-1590001237By jeszcze bardziej zaoszczędzić na kosztach, Carpenter oparł całą ilustrację wyłącznie na brzmieniu syntezatora, który miesza się z klasycznym dźwiękiem fortepianu. Jednak, patrząc na siłę oddziaływania tej muzyki (nie tylko w filmie), w zupełności to wystarczyło. Największą zaletą i siłą napędową całej partytury jest rewelacyjny motyw przewodni, składający się z kilku taktów, jakich młodego Carpentera nauczył wybijać na bębenkach ojciec. Tak właśnie, odpowiednio zaaranżowana, niewinna muzyczna zabawa z dzieciństwa przerodziła się w mrożący krew w żyłach temat, idealnie oddający niepokojącą atmosferę i poczucie ciągłego zagrożenia. Dziś mało kto nie słyszał tej melodii, która na stałe wpisała się do annałów muzyki filmowej i znana jest nawet laikom, zupełnie nieobeznanym z kinem. O sile i nierozerwalnych więzach tego tematu z danym tytułem może świadczyć fakt, iż w niepotrzebnym remake’u Roba Zombie z 2007 roku, Tyler Bates ponownie go wykorzystał. Zupełnie, jakby był świadom, że nie jest w stanie stworzyć lepszego znaku rozpoznawczego. Na tym temacie opiera się zresztą cała ścieżka dźwiękowa. Na albumie przeplata się on w takich kawałkach, jak choćby „Shape Escapes” (w ogóle nie zmieniona wersja), „Meyer’s House”, ”Loomis And Shape’s Car”, czy „Laurie Knows”.

 

Poza nim jest jeszcze drugi temat – „Laurie’s Theme”, który, jak sama nazwa wskazuje, przypisano głównej bohaterce, granej przez Jamie Lee Curtis. Jest to bardzo prosta melodia na pianino, którą też nie raz jeszcze usłyszymy. Z tych dwóch prostych, ale jakże wymownych tematów składa się właściwie cała płyta, co prowadzi nas do głównej wady tej pozycji – monotonności. Choć dość krótki, album ten szybko potrafi znudzić, a powtarzany w kółko ten sam motyw potrafi zmęczyć i tym samym traci na atrakcyjności. Szczególnie, że – i tu właśnie wychodzi skromność budżetu, jak i brak większych możliwości twórcy – Carpenter nie rozbudowuje ścieżki i nie ucieka w jakieś skomplikowane aranżacje, serwując wciąż te same, znajome dźwięki. Do tego dochodzi też typowy underscore, którego nie dało się uniknąć – stąd takie kawałki, jak „Michael Kills Judith”, „The Shape Lurks” i „The Shape Stalks” zwyczajnie nie sprawdzają się bez filmu.

 

Nie należy jednak zapominać, iż w momencie tworzenia muzyki, Carpenter nie myślał o jej późniejszej prezencji na jakiejś płycie winylowej (ba!, pewnie w ogóle nie sądził, że ktoś to wyda), lecz skoncentrowany był tylko i wyłącznie na jej filmowej funkcji. I tu nie można mieć żadnych zastrzeżeń – jego muzyka doskonale współgra z ekranową akcją, buduje jedyną w swoim rodzaju atmosferę i solidnie pomaga w straszeniu. I właśnie na tym polega siła muzyki do „Halloween”. Trudno więc stwierdzić, aby cała płyta była kultowa i warta większej uwagi. Za to temat przewodni – jak i film – bez wątpienia jest. Choć pewnie już go znacie…

 

halloween_20th-8495540-1590001240 halloween_inna-3653379-1590001241 halloween_japan-4422877-1590001241

 

P.S. Poza recenzowanym tutaj wydaniem, które na początku ukazało się na kasetach magnetowych i doczekało się wielu wznowień, istnieje jeszcze specjalne wydanie z okazji 20-lecia serii, również od Varese. „Halloween – 20th Anniversary Edition” to niby pełniejszy album (ponad 50 minut), ale tak naprawdę oferuje tylko większą powtarzalność tematu przewodniego i dodatek w postaci dialogów z filmu. Czyli raczej nic specjalnego – zdecydowanie lepsze jest wydanie podstawowe. Jako ciekawostkę można też wspomnieć o wydaniu japońskim z 1979 r., z ośmioma ścieżkami zmieszanymi z dialogami.

Autor recenzji: Maciej Wawrzyniec Olech
  • 1. Halloween Theme / Main Title
  • 2. Laurie's Theme
  • 3. Shape Escapes
  • 4. Meyer's House
  • 5. Michael Kills Judith
  • 6. Loomis and Shape's Car
  • 7. "The Haunted House"
  • 8. The Shape Lurks
  • 9. Laurie Knows
  • 10. Better Check The Kids
  • 11. The Shape Stalks
3
Sending
Ocena czytelników:
0 (0 głosów)

1 komentarz

  1. Mystery

    Temat legenda, ale reszta, jak to u Carpentera, już dużo słabsza, egzamin zdająca już tylko w filmie.

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

„Anna” i wampir

„Anna” i wampir

„Wampir z Zagłębia” – to jedna z najgłośniejszych spraw kryminalnych PRL-u lat 70. Niby schwytano sprawcę i skazano go na śmierć, ale po wielu latach pojawiły się wątpliwości, co pokazały publikowane później reportaże czy nakręcony w 2016 roku film „Jestem mordercą”....

Bullitt

Bullitt

There are bad cops and there are good cops – and then there’s Bullitt Ten tagline mówi chyba wszystko o klasyce kina policyjnego przełomu lat 60. i 70. Film Petera Yatesa opowiada o poruczniku policji z San Francisco (legendarny Steve McQueen), który ma zadanie...

Halston

Halston

Roy Halston – zapomniany, choć jeden z ważniejszych projektantów mody lat 70. i 80. Człowiek niemal cały czas lawirujący między sztuką a komercją, został przypomniany w 2021 roku dzięki miniserialowi Netflixa od Ryana Murphy’ego. Choć doceniono magnetyzującą rolę...