Greyhound
Kompozytor: Blake Neely
Rok produkcji: 2020
Wytwórnia: Lakeshore Records
Czas trwania: 76:47 min.

Ocena redakcji:

Misja Greyhound

„…sprawia wrażenie bardzo oszczędnie wykorzystywanej…”

O żadnej wojnie nie powstało tyle filmów, co o drugiej światowej. O walce toczonej na lądzie, w powietrzu i na morzu. Wydawało się, że konflikt ten został wyeksploatowany ponad stan i nic nowego nie da się zrobić. Tom Hanks miał jednak inne zdanie, więc wyprodukował, napisał scenariusz oraz zagrał główną rolę w nowym filmie wojennym „Greyhound”. Jest to historia kapitana niszczyciela kierującego morskim konwojem do Anglii oraz walce z U-Bootami. Produkcja studia Sony zamiast do kin ostatecznie trafiła na Apple TV+ i trochę szkoda, bo jako widowisko sprawdza się świetnie. Można rzec, że to morska wersja… „Mad Max: Fury Road”, gdzie akcja i napięcie są ważniejsze niż postacie oraz ich historia.

Najbardziej jednak byłem zaskoczony muzyką, a dokładniej wyborem kompozytora. Bo kim jest Blake Neely? Ten były podopieczny Hansa Zimmera od bardzo dawna pracuje dla telewizji. Znają go fani seriali stacji CW według komiksów DC („Arrow”, „Flash”, „Supergirl”), ale też takich tytułów, jak „Mentalista”, „Riverdale” czy także wojenny „Pacyfik”. I to przy pracy nad tym ostatnim tytułem poznał Toma Hanksa, co wyjaśnia angaż do „Greyhound”. I jak sobie w nim radzi muzyka?

Cóż, to dość specyficzne dzieło, dla którego najsilniejszą inspiracją była… „Dunkierka” Zimmera. Inny słowy, zadaniem muzyki jest budowanie suspensu oraz podkręcanie adrenaliny podczas kolejnych scen batalistycznych. Nawet jeśli pojawia się orkiestra, sprawia wrażenie bardzo oszczędnie wykorzystywanej, zdominowanej przez perkusję oraz smyczki. Unika się jednak sound-designu, ale też jakiejkolwiek bazy tematycznej brak, co raczej nie wróży zbyt dobrze melomanom. Na ekranie sprawdza się to świetnie, mimo obecności niepokojących dźwięków oraz wybuchów i strzałów. Album zaś jest dość długi, bo do półtora godzinnego oferuje ponad 70 minut muzyki. Zaskakująco sporo, a w dodatku z wieloma długimi fragmentami.

Skoro dominuje akcja, to towarzyszą jej bardzo mocne uderzenia perkusji (w miarę spokojne „First Crossing”) oraz coraz gwałtowniejsze, wręcz agresywne skrzypce (powoli rozkręcające się „High Duff” z intensywnymi dęciakami w środku, druga połowa „From Beneath” czy niemal horrorowe „Distress Signal” jakby żywcem wzięte z przywołanego wcześniej filmu George’a Millera). Nawet jeśli to wszystko wydaje się znajome, to nie można odmówić tym fragmentom efektywności – jak w niemal świdrującym uszy, epickim „Surrounded”.

Najlepsze jednak dostajemy na sam koniec, który jest bardzo zadowalający. Najpierw opisujące finałowe starcie „Bring Hell Down from a High”, gdzie nie zabrakło charakterystycznego dźwięku TRĄB jaki znamy z dzieł Hansa Zimmera. Akcja oraz suspens trzymają tu za gardło, co jest zasługą perkusji oraz smyczków w tle. Potem jest towarzyszące napisom końcowym „But at What Cost?”, które wyciąga wszystko, co najlepsze z tradycji Americany. Patos przebija się tu dopiero po dwóch i pół minucie, dzięki trąbce oraz głośniejszym smyczkom.

„Greyhound” pokazuje, że Neely jest kompetentnym kompozytorem i ma zadatki na coś więcej. Być może jeszcze nie przemawia swoim językiem, ma jednak na tyle solidny warsztat, że może on zaprocentować w bliskiej przyszłości. Chociaż sam album jest za długi i można byłoby go skrócić, dlatego dostaje tylko solidną trójkę. Jesteście gotowi wyruszyć na ten niebezpieczny rejs?

Autor recenzji: Radosław Ostrowski
  • First Crossing
  • I’ll Always Be Looking for You
  • Huff Duff
  • From Beneath
  • First Kill
  • Distress Signal
  • Dog Watch
  • Surrounded
  • It’s Not Enough
  • Here They Come
  • Out of Depth
  • Torpedoes
  • Lost Souls
  • Ships Passing in the Night
  • Scrambled Message
  • Bring Hell Down from On High
  • But At What Cost?
3.7
Sending
Ocena czytelników:
4 (1 głos)

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

„Anna” i wampir

„Anna” i wampir

„Wampir z Zagłębia” – to jedna z najgłośniejszych spraw kryminalnych PRL-u lat 70. Niby schwytano sprawcę i skazano go na śmierć, ale po wielu latach pojawiły się wątpliwości, co pokazały publikowane później reportaże czy nakręcony w 2016 roku film „Jestem mordercą”....

Bullitt

Bullitt

There are bad cops and there are good cops – and then there’s Bullitt Ten tagline mówi chyba wszystko o klasyce kina policyjnego przełomu lat 60. i 70. Film Petera Yatesa opowiada o poruczniku policji z San Francisco (legendarny Steve McQueen), który ma zadanie...

Halston

Halston

Roy Halston – zapomniany, choć jeden z ważniejszych projektantów mody lat 70. i 80. Człowiek niemal cały czas lawirujący między sztuką a komercją, został przypomniany w 2021 roku dzięki miniserialowi Netflixa od Ryana Murphy’ego. Choć doceniono magnetyzującą rolę...