Fabuleux destin d’Amélie Poulain, Le
Kompozytor: Yann Tiersen
Rok produkcji: 2001
Wytwórnia: Virgin Records
Czas trwania: 54:26 min.

Ocena redakcji:

Świeżość – oto czego większość słuchaczy muzyki filmowej, w niej poszukuje. Tylko ten gatunek muzyczny potrafi zaoferować połączenia, eksperymenty i unikalność nie spotykane nigdzie indziej. Pośród setek partytur filmowych wykonywanych przez wielkie orkiestry znajdują się bowiem także takie, które łamią wszelkie zasady i potrafią zaskoczyć czymś absolutnie nowym. Unikalne połączenia instrumentów, nowatorskie zabiegi rytmiczne czy harmoniczne stanowią powiew świeżości i kontrapunkt do szablonowych i rzemieślniczych ścieżek dźwiękowych napływających do nas z Hollywood. Oryginalność jest zdecydowane w cenie, bo i coraz trudniej ją osiągnąć. Żeby stworzyć oryginalną partyturę filmową nie wystarczy już tylko wymieszać muzykę świata z klasycznymi brzmieniami. Na oryginalność nie ma przepisu, bo wtedy nie byłoby w niej nic oryginalnego…

 

Jedną z najciekawszych i zdecydowanie najbardziej oryginalnych ścieżek dźwiękowych ostatnich lat jest "Amelia" autorstwa Yanna Tiersena. Równie niezwykły jak sama muzyka, był sposób jej powstawania. Jean-Pierre Jeunet – reżyser filmu – pytany o pomysł na muzykę do "Amelii" wspomina pewną jazdę samochodem. Jego asystent, podczas dłużącej się podróży włożył wtedy do odtwarzacza płytę z nieznaną mu dotąd muzyką. To były oczywiście kompozycje Yanna Tiersena. Następnego wieczoru w kolekcji reżysera były już wszystkie płyty tego kompozytora. Postanowił także niezwłocznie spotkać się z nim samym i zaprosić do współpracy. Tiersen był jednak wtedy zajęty nagrywaniem materiału na kolejną solową płytę, dlatego Jeunet postanowił wykorzystać w swoim filmie kilka utworów z jego wcześniejszych krążków. Kiedy kompozytor skończył już nagrywać swoją płytę został poproszony o napisanie do "Amelii" kilku podobnych utworów, ale bez oglądania filmu. Tym sposobem tylko dziesięć kompozycji pojawiających się na ścieżce dźwiękowej z "Amelii" powstało specjalnie do tego filmu a sam Tiersen obejrzał go dopiero na oficjalnej premierze.

 

tiersen-9106166-1590001058

Pojawienie się płyty z muzyką z "Amelii" na rynku było powiewem świeżości ogromnie rozbudzającym wyobraźnię. I nie chodzi tutaj o to, że Tiersen skomponował ekstremalnie prekursorską czy rewolucyjną muzykę. Jest ona oparta w końcu na bardzo tradycyjnych instrumentach oraz prostych rytmach i melodiach. Tyle, że ta jej słodka naiwność i prostota a za razem urok są zwyczajnie powalające. Jednocześnie to muzyka, która doskonale oddaje i podkreśla klimat filmu. Słuchając tych akordeonów, pogodnych walczyków i romantycznych fortepianów nie można nie wyobrazić sobie wąskich, przesiąkniętych kawiarnianą atmosferą uliczek małej francuskiej miejscowości.

 

Ogromną zaletą tej muzyki jest łatwość, z jaką słucha się jej z płyty. Nie ma tutaj typowych, bezkształtnych tapet, które mogłyby funkcjonować tylko w filmie. Zapewne spora w tym zasługa tego, że Yann Tiersen komponując "Amelię" nie widział filmu. Taki sposób pracy nad muzyką filmową jest dość nietypowy, ale utalentowany twórca potrafi go wykorzystać na swoją korzyść. Tak właśnie zrobił Francuz, tworząc kompozycje, które doskonale radzą sobie bez obrazu. Każdy utwór ma tutaj początek, rozwinięcie i zakończenie – nie sprawiają one wrażenia wyrwanych z jakiejś większej niepojętej, całości. To muzyka bardzo bezpośrednia i prosta, bez zbędnego przepychu czy patosu. Temat przewodni ("La valse d’Amelie") oparty na rytmice walca daje wrażenie pewnej lekkości i niepozorności. Kompozytorzy często wykorzystują metrum ¾ w celu przedstawienia beztroskiej, dziecięcej radości, naiwności czy zabawy. Sam Jan A.P. Kaczmarek zastosował podobny zabieg w "Marzycielu" także wykorzystując dźwięk akordeonu w nostalgicznym walczyku (utwór "Dancing With The Bear").

 

To co zachwyca na ścieżce dźwiękowej z "Amelii" to także utwory na solowy fortepian. Są one w pewnym stopniu oderwaniem od francuskiej charakterystyki muzyki Tiersena i pokazują niezwykły talent tego kompozytora do tworzenia pięknych melodii. Kiedy słyszy się zawarte tu tematy bez tych wszystkich folklorystycznych ozdobników, ubrane jedynie w czyste brzmienie fortepianu, dopiero wtedy można docenić ich prawdziwą siłę. Obok kompozycji instrumentalnych Tiersena na płycie można znaleźć jeszcze dwie, bardzo stare piosenki – jedna autorstwa Russa Columbo (amerykańskiego piosenkarza tworzącego przed drugą wojną światową) oraz jedna Fréhel (francuskiej aktorki i piosenkarki).

 

Oglądając "Amelię" trudno sobie wyobrazić w niej inną ścieżkę dźwiękową. Jej faktura i melodyka idealnie pasują do tego filmu, tworząc niepowtarzalny klimat i zawieszając w powietrzu emocje nigdzie indziej nie spotykane. Od intymnych fortepianowych kompozycji ("Sur le fil"), po złożone akordeonowe tekstury ("A quai"), muzyka ta posiada miły aromat świeżości i bezpretensjonalności. Nie brakuje tu perełek orkiestracyjnych ("La valse d’Amelie (orchestra version)"), które pokazują nieprzeciętny talent i umiejętności kompozytora. Mimo, że Tiersen muzyką filmową zajmuje się raczej epizodycznie, to właśnie ona zwróciła na niego uwagę ogromnej rzeszy słuchaczy. Obecnie Yann jest jednym z najbardziej znanych francuskich kompozytorów, pod względem nowatorstwa i oryginalności stawianym obok Bruno Coulais. "Amelia", będąc w znaczniej części zbiorem jego starszych kompozycji, z pewnością wiele osób zachęci do poznania jego twórczości. Nie zmienia to jednak faktu, że to wyjątkowa ścieżka dźwiękowa, którą po prostu trzeba znać. To jedna z tych płyt, do których często się wraca nawet po wielu latach żeby na nowo poczuć jej świeżość.

Autor recenzji: Łukasz Waligórski
  • 1. J'y suis jamais allé
  • 2. Les Jours Tristes (Instrumental)
  • 3. La Valse d'Amélie
  • 4. Comptine d'un autre été: L'après-midi
  • 5. La Noyée
  • 6. L'Autre Valse d'Amélie
  • 7. Guilty - Russ Columbo
  • 8. A quai
  • 9. Le Moulin
  • 10. Pas si Simple
  • 11. La Valse d'Amélie (Orchestra version)
  • 12. La Valse des vieux os
  • 13. La Dispute
  • 14. Si tu n'étais pas là - Fréhel
  • 15. Soir de Fête
  • 16. La Redécouverte
  • 17. Sur le fil
  • 18. Le banquet
  • 19. La Valse d'Amélie (Piano version)
  • 20. La Valse des monstres
4
Sending
Ocena czytelników:
0 (0 głosów)

3 komentarze

  1. Radzimir

    Nie wyobrażam sobie filmu bez tej muzyki. Piękne po prostu.

    Odpowiedz
  2. JB

    Trudno się nie zgodzić. Ja bym się nawet pokusił o 5, przede wszystkim dlatego, że jest to muzyka, do której z rozkoszą się wraca.

    Odpowiedz
  3. DanielosVK

    5 i ani setnej mniej. Artyzm i prawdziwe piękno muzyki.

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...

Home Before Dark: Season 1

Home Before Dark: Season 1

Powoli Apple TV+ zaczyna dorównywać innym platformom streamingowym, choć nie realizuje aż tylu tytułów co Netflix czy Prime Video. Na pewno jednym z wartych uwagi jest „Home Before Dark” – kryminalna historia dziennikarskiego śledztwa Hildy Lisko, która z rodziną...