End of the F***ing World, The: Season 2
Kompozytor: Graham Coxon
Rok produkcji: 2019
Wytwórnia: Graham Coxon (cyfrowo)
Czas trwania: 48:24 min.

Ocena redakcji:

The End of the F***ing World – sezon 2

„…kolejne zaj****te granie…”

Świat znowu się z***ał. Mini serial od Channel 4, według komiksu Charlesa Foresmana, okazał się wielkim hitem oraz powiewem świeżości w konwencji kina inicjacyjnego. Tym większą konsternację wywołał fakt, że dystrybuujący poza Wielką Brytanią Netflix ogłosił pracę nad drugą serią. W przypadku serialu, który jest zamkniętą historią, wyczerpującą w pełni materiał źródłowy, wydaje się to skokiem na kasę. Ku mojemu zdumieniu, sequel zachował klimat i poziom oryginału, choć opowiada troszkę inną historię i dodaje trzecią postać do układanki.

Fani muzyki mogli być jednak spokojniejsi. Do serialu wrócił bowiem Graham Coxon i – jak zwykle – nie tylko napisał muzykę, ale także wykonał ją. I tak, jak w poprzedniej serii, tak i tu klimatem wracamy do rockowego brzmienia jak 60. Dokładnie takiego, jakie mógłby wykorzystać do swojego dzieła David Lynch. Jest gitarowo, niepokojąco i chwytliwie.

Tak jak w wolnym „Down to the Sea”, gdzie podskórnie czuć pewien niepokój, podkręcony przez gwałtowny finał z agresywną harmonijką oraz spokojny śpiew muzyka. Równie klimatyczne jest zrobione niemal z rozmachem „A Better Beginning”, z fajnymi solówkami gitar, smyczkami, wręcz marszową perkusją, kotłami i klawiszami. I ta mieszanka, brzmiąca niczym zaginiony utwór Procol Harum, zmierza w kierunku znanym z „In My Room” z części pierwszej. Okraszone Hammondem „Beautiful Bad” ma w sobie coś uroczego, ale i niepewnego.

Muzyk zespołu Blur potrafi ciągle zaskoczyć. Czy to skoczną, okraszoną perkusjonalną melodią na gwizd i gitarę (instrumentalne „Dining Room Stand-Off”), skrętem w folk („Mash Potato”), punk rocka (szybkie „Madder Than Me”), romantyczną balladą po francusku (krótkie „Bonjour, Mounsieur”), czy bluesem („Hat”). Ta różnorodność dodaje atrakcyjności score’u, którego – w przeciwieństwie do poprzednika – nie rozbito na dwie części, tylko wydano jako całość.

Mało jest tutaj kompozycji stricte instrumentalnych. A nawet, gdy wydają się takowymi, to pod koniec pojawia się śpiew. Nie oznacza to jednak, że te fragmenty nie mają nic do zaoferowania. Brud i niepokój przewija się w opartym na przesterach krótkich solówek „Bonnie the Kid”, opisującym dzieciństwo nowej bohaterki tego sezonu. W połowie utworu robi się ciężej, riffy brzmią jakby ktoś nie dostroił instrumentu, idealnie oddając tłumione w niej sprzeczne emocje. Podobnie nieprzyjemne jest „Sterry Eyes” z mocno chaotycznym początkiem, jakby ktoś źle zgrał gitarę. A dalej jest jeszcze ciężej, ostrzej i agresywniej. Kontrastem dla tego kierunku jest akustyczne (śpiewane) „This Time Tomorrow” z długim wstępem oraz niemal monotonnym rytmem, a także dziwne „Wedding March”. Ten ostatni zaczyna się od akustycznej gitary i gwizdów, by pójść w niemal… cyrkową estetykę, jakby bardziej przygrywał do stypy (organy na końcu niczym z horroru), niż do czegoś radosnego.

Bardzo zaskakuje tu ilość akustycznej muzyki oraz pójścia ku klimatom folk i country. Pozwalają one złapać na chwilę oddech, chociaż to nie do końca moja bajka. Niemniej jest to godny następca poprzedniej części i pokazuje dobrą rękę Coxona do tworzenia muzyki filmowej. To kolejne zaj****te granie od niego i aż strach pomyśleć, co będzie dalej.

Autor recenzji: Radosław Ostrowski
  • Down to the Sea
  • Dining Room Stand-Off
  • Madder Than Me
  • Mash Potato
  • A Better Beginning
  • Bonjour, Monsieur
  • Bonnie the Kid
  • Hat
  • Beautiful Bad
  • I’ll Race You Home
  • Layby Eyes
  • This Time Tomorrow
  • She Knows
  • Something Sweet
  • Wedding March
  • Fly Away
  • Threw It Away
  • Why Are You Crying?
  • Meaner Than the Sea
  • Vale
3.9
Sending
Ocena czytelników:
0 (0 głosów)

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

„Anna” i wampir

„Anna” i wampir

„Wampir z Zagłębia” – to jedna z najgłośniejszych spraw kryminalnych PRL-u lat 70. Niby schwytano sprawcę i skazano go na śmierć, ale po wielu latach pojawiły się wątpliwości, co pokazały publikowane później reportaże czy nakręcony w 2016 roku film „Jestem mordercą”....

Bullitt

Bullitt

There are bad cops and there are good cops – and then there’s Bullitt Ten tagline mówi chyba wszystko o klasyce kina policyjnego przełomu lat 60. i 70. Film Petera Yatesa opowiada o poruczniku policji z San Francisco (legendarny Steve McQueen), który ma zadanie...

Halston

Halston

Roy Halston – zapomniany, choć jeden z ważniejszych projektantów mody lat 70. i 80. Człowiek niemal cały czas lawirujący między sztuką a komercją, został przypomniany w 2021 roku dzięki miniserialowi Netflixa od Ryana Murphy’ego. Choć doceniono magnetyzującą rolę...