Don Juan DeMarco
Kompozytor: Michael Kamen
Rok produkcji: 1995
Wytwórnia: A&M Records / Atlantic
Czas trwania: 45:38 min.

Ocena redakcji:

 

Dla wszystkich fanów Michaela Kamena i Bryana Adamsa. Dla lubiących latynoskie dźwięki, dobrą zabawę i tańce. Dla ludzi lubiących odprężającą i miłą dla ucha muzykę. W końcu dla fanów filmu Jeremy’ego Levena i osób gustujących w takich romantycznych produkcjach, tudzież klimatach. Dla zakochanych… Dla wszystkich tych osób idealnie nadaje się właśnie ta płyta.

 

Dziesięć pozycji, z czego pierwsza to niezapomniana, prześliczna piosenka Adamsa, „Have You Ever Really Loved a Woman?” (nominowana do Oscara, Złotego Globu oraz Grammy i obecna także na jego płycie „18 Till I Die”). Jeśli ktoś ją uwielbia, to siłą rzeczy polubi także album, który utrzymany jest w dokładnie takim samym tempie i nastroju. Przez cały czas trwania krążka do naszych uszu docierają bardzo przyjemne, rytmiczne i z reguły skoczne dźwięki, przywodzące na myśl zarówno film, nadmienioną piosenkę, jak i ogólnie kulturę latynoamerykańską. Co ciekawe, na płycie znajduje się jeszcze jedna piosenka – z tym, że została dość sprytnie wkomponowana w muzykę oryginalną. Mowa o “Has Amado Una Mujer De Veras?” występującej tu pod nazwą „Love At First Sight (Mother And Son)” – śpiewana w duecie, nieco bardziej spokojna od piosenki Adamsa, choć też przezeń napisana i oparta na dokładnie tej samej linii melodycznej. Zresztą i traktuje ona o tym samym, czyli… o miłości.

 

kamen-9680368-1590000981Na resztę płyty składa się już tylko i wyłącznie partytura Kamena. Trzeba przyznać, że kompozytor dobrze wywiązał się z zadania, jakie mu powierzono – jego muzyka jest śliczna, często fascynująca i miejscami naprawdę magiczna. No i, jak już pisałem, czuć bijącą od niej atmosferę dawnego Meksyku wraz z przyległościami. Zdecydowana większość utworów opiera się na jednym i tym samym motywie przewodnim, co może wydać się nieco monotonne. Na szczęście brak bogactwa tematycznego nadrabia instrumentarium i kolejne, ciekawe aranżacje. Brakuje też, częstego w danym gatunku filmowym, ‘zamulania’ – wszystkie utwory są wesołe, mniej lub bardziej tętnią życiem i wszechobecnym romansem. Tenże ilustruje głównie hiszpańska gitara, sekcja skrzypiec oraz dość niewielka orkiestra, która choć ani razu nie ‘wybucha’ w pełni, to potrafi oczarować (kapitalne „I Was Born In Mexico”). Oczywiście momentami wchodzą też, w zależności od sytuacji i inne instrumenty, a nawet i delikatne chóry żeńskie (przepiękna końcówka „Dońa Julia”). I chociaż muzykę tę trudno nazwać szaloną, to jednak dominuje zabawa w czystej formie.

 

Mimo to, Kamen nie zapomina o bardziej poetyckich fragmentach, choć te w ogólnym rozrachunku stanowią zdecydowaną mniejszość. Z pewnością zaliczyć doń trzeba fragmenty „Don Juan” i „Don Alfonso”, które trącą nostalgią i lekkim smutkiem. Także „Dońa Julia”, choć znacznie żywsza i piękniejsza od obu panów (życie…), składa się z bardziej stonowanych nut. Oczywiście każda z tych kompozycji odwołuje się do konkretnych bohaterów i wydarzeń z nimi powiązanych – te wszystkie Dony w tytułach nie są więc zwykłym wymysłem producentów… Nie brakuje też fragmentów dramatycznych, czy nawet tajemniczych (początek „Hanabera”), ale nawet w nich Kamen puszcza wodze fantazji – z początku ciche i niewinne kawałki, potrafią więc nagle oszołomić feerią dźwięków, przechodząc w roztańczone wspomnienia tytułowego bohatera, by chwilę później powrócić znów do formy refleksji. Warto też zwrócić uwagę na świetną żonglerkę motywami arabskimi w „Arabia”, które mieszają się z typowo tanecznymi, znanymi z europejskich salonów melodiami. A już zupełną gratką jest wariacja na temat klasycznego i bardzo znanego motywu z „Carmen” (często wykorzystywanego, jako ilustracja pogoni – szczególnie w kreskówkach), w drugiej minucie „Don Alfonso”…

 

 

Takie przykłady można mnożyć, jednak wszystkie sprowadzają się do jednego – Kamen bawi się na całego, bawią się więc i słuchacze! Pomaga w tym także zarówno rozsądny dobór materiału, jak i przystępny, w pełni zadowalający czas trwania albumu. Choć wymagająca skupienia, lekko jednostajna i chwilami leniwie sącząca się z głośników, ta niezwykle barwna i jakże emocjonalna muzyka daje w rezultacie mnóstwo frajdy, a mnogość oryginalnych rozwiązań, detali i smaczków oraz niezwykle nastrojowa aura sprawiają, iż łatwo się w niej zatracić. To wyśmienita, pełna pasji i namiętności ilustracja, która z pewnością rozgrzeje niejedno serducho.

 

P.S. Nie jest to co prawda cała muzyka z filmu, ale na szczęście zawarto tu wszystkie ważniejsze tematy i melodie. Na dobrą sprawę brakuje jedynie zabawnego „Loco Loco”, które kompozytor stworzył wraz z zespołem Sol de Mexico, a które przewija się w jednej scenie – patrz filmik; a także, jak to zwykle u Kamena bywa, fragmentu klasyki, jaką w tym przypadku stanowi Mozart i jego „La Ci Darem La Mano” z „Don Giovanni”. Brakuje też dwóch piosenek – „El Toro Relajo” i „No Me Quieras Tanto” w wyk. Seleny i grupy Sol de Mexico. Tekst ten jest z kolei poprawioną i uzupełnioną wersją recenzji napisanej dla portalu film.org.pl.

Autor recenzji: Jacek Lubiński
  • 1. Have You Ever Really Loved A Woman? – Bryan Adams
  • 2. Habanera
  • 3. Don Juan
  • 4. I Was Born In Mexico
  • 5. Love At First Sight (Mother And Son) – with Jose Hernandez & Nydia
  • 6. Dońa Julia
  • 7. Don Alfonso
  • 8. Arabia
  • 9. Don Octavio Del Flores
  • 10. Dońa Ana
5
Sending
Ocena czytelników:
0 (0 głosów)

1 komentarz

  1. Wojciech

    Naprawdę magiczna muzyka jak i sam film, który gorąco polecam i oczywiście trafna recenzja

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...

Home Before Dark: Season 1

Home Before Dark: Season 1

Powoli Apple TV+ zaczyna dorównywać innym platformom streamingowym, choć nie realizuje aż tylu tytułów co Netflix czy Prime Video. Na pewno jednym z wartych uwagi jest „Home Before Dark” – kryminalna historia dziennikarskiego śledztwa Hildy Lisko, która z rodziną...