Departed, The – score
Kompozytor: Howard Shore
Rok produkcji: 2006
Wytwórnia: New Line Records / Silva Screen
Czas trwania: 42:10 min.

Ocena redakcji:

 

Kiedy w 2007 roku Martin Scorsese odbierał Oscara za reżyserię "Infiltracji", chyba nikt nie wątpił, iż była to jedynie nagroda pocieszenia za pomijanie tego twórcy w latach poprzednich. Pocieszenie to było jednak dość mizerne, gdyż otrzymał ją za jeden ze słabszych swoich filmów, będący w dodatku remakiem hongkońskiego "Infernal Affairs". Tym bardziej dziwią więc pozostałe nagrody w równie ważnych kategoriach, jak najlepszy scenariusz i film. Ale tym, co dziwi mnie najbardziej jest całkowite zbycie kwestii muzycznej, w której to film wart jest chyba najwięcej – szczególnie, że Scorsese z reguły wykorzystuje muzykę już istniejącą, z rzadka zaprzęgając do pracy kompozytorów na pełen etat. W przypadku "The Departed" zgrabnie połączył jedno z drugim, raz jeszcze – po "Gangach Nowego Yorku" i "Aviatorze" – powierzając ilustrację Howardowi Shore.

shore-2044542-1590000988 Sharon Isbin, George Edward Smith, Marc Ribot i Larry Saltzman – te nazwiska zapewne niewiele mówią przeciętnemu obywatelowi. Melomanom (choć niekoniecznie filmowym) powinny być natomiast dobrze znane, gdyż wszyscy są uznanymi gitarzystami, a niektórzy to wręcz legendy amerykańskiej sceny muzycznej, które znacząco wpłynęły na jej rozwój (nie będę jednak przytaczał tu biografii – info można znaleźć w sieci bez większych problemów). To właśnie z ich pomocy postanowił tym razem skorzystać Shore, co zaowocowało dobrą, nietuzinkową kompozycją, świetnie budującą filmowy klimat.

Już w pierwszym utworze ("Cops or Criminals") pojawia się motyw przewodni, z werwą wykonywany przez kilka różnych rodzajów gitar, wspomaganych sekcją smyczkową i perkusją – daje on idealny wgląd w styl całej kompozycji, na której przewodzą głównie taneczne, prawie w całości gitarowe rytmy. Czasem są one drapieżne, jak wspomniany temat, powracający jeszcze w "Colin", "Command" i oczywiście w "The Departed Tango". Innym razem służą konkretnej scenie, w której podnoszą – i tak już wysoki – poziom adrenaliny, czego idealnym przykładem jest "344 Wash" i nieco herrmannowskie "Chinatown". Niestety w ścieżkach tych jest sporo nieprzyjemnego underscore’u, są ciężkie w odbiorze i nie stanowią najjaśniejszych momentów tego – trzeba przyznać, że nieźle skrojonego – krążka.

Płyta ma jednak jeszcze drugą, znacznie atrakcyjniejszą stronę liryczną. W przekroju całości pojawia się ona znacznie częściej, lecz albo ginie w natłoku ostrzejszych fragmentów ("Boston Common"), albo też popada w zbytnią jednostajność, snując się jedynie w tle ("The Faithful Departed", "The Baby"). To jednak na nią warto zwrócić większą uwagę i poświęcić jej nieco więcej czasu, gdyż to tam kryje się moc całej ilustracji i to na jej barkach spoczywa ciężar dramatyczny historii. Co prawda fragmenty takie, jak "Beacon Hill", "Boston Common", "Madolyn", czy przede wszystkim kapitalny "Billy's Theme" i pierwsza połowa "The Last Rites" nikogo nie zaskoczą oryginalnością, ale za to porywają swą prostotą, melodyjnością i wykonaniem (co ciekawe niemal w pełni damskim). Te właśnie cechy stanowią o ich sile i pięknie – chwilami to naprawdę magiczne ścieżki, urzekające słuchacza już od pierwszych nut.

 

  isbin-4761091-1590001175 marc_ribot-7973461-1590001175 larry-saltzman-2495310-1590001175 gesmith-6418314-1590001175
 

Generalnie jest to pozycja, która przeszła trochę bez echa i ludzie pamiętają z filmu bardziej piosenkę Dropkick Murphys (kultowe już "I'm Shipping Up To Boston"), aniżeli ilustrację Howarda Shore’a. Szkoda, bo jest to chyba najbardziej atrakcyjna (poza trylogią pierścienia) kompozycja Kanadyjczyka w ostatnich kilku latach. Świetne gitarowe brzmienia o różnych nastrojach sprawiają, że równie dobrze jak w filmie, sprawdza się i na płycie. Można zarzucić jej odrobinę monotematyczności, ale nie można powiedzieć, że nie ma charakteru. A muzyka z charakterem to dobra muzyka. Cztery z niewielkim plusem jest moją finalną notą. Warto – a jeśli ktoś lubi gitary, to wręcz trzeba!

P.S. Istnieje też soundtrack wydany przez Warner Bros. Znajduje się na nim dziesięć piosenek zawartych w filmie oraz dwie kompozycje Shore'a: "The Departed Tango" i "Beacon Hill".

Autor recenzji: Jacek Lubiński
  • 1. Cops or Criminals – feat. G.E. Smith & Larry Saltzman
  • 2. 344 Wash – feat. G.E. Smith
  • 3. Beacon Hill – feat. Sharon Isbin
  • 4. The Faithful Departed – feat. G.E. Smith & Larry Saltzman
  • 5. Colin – feat. G.E. Smith & Larry Saltzman
  • 6. Madolyn – feat. Sharon Isbin
  • 7. Billy's Theme – feat. Sharon Isbin
  • 8. Command – feat. G.E. Smith & Larry Saltzman
  • 9. Chinatown – feat. G.E. Smith
  • 10. Boston Common – feat. Sharon Isbin
  • 11. Miss Thing – feat. G.E. Smith & Larry Saltzman
  • 12. The Baby – feat. G.E. Smith
  • 13. The Last Rites – feat. Sharon Isbin & G.E. Smith
  • 14. The Departed Tango – feat. Marc Ribot & Larry Saltzman
4
Sending
Ocena czytelników:
0 (0 głosów)

3 komentarze

  1. DanielosVK

    Bardzo dobra pozycja Shore’a, klimatyczna i z charakterem, tylko nie wiem po co te fotki gitarzystów.

    Odpowiedz
  2. Mefisto

    Żebyś wiedział, kogo słuchasz 🙂 Poprawiłem jednakoż, powinno być lepiej.

    Odpowiedz
  3. DanielosVK

    No, teraz wygląda to dużo bardziej przejrzyście. 🙂

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

People Meet and Sweet Music Fills the Heart

People Meet and Sweet Music Fills the Heart

Ludzie spotykają się i miła muzyka rodzi się w sercach Krzysztof Komeda – kompozytor, o którym niby wiemy dużo, ale tak naprawdę nie wiemy nic. Najbardziej znane są jego dzieła jazzowe oraz kooperacja z Romanem Polańskim, jednak to tylko wycinek większej całości. O...

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...